Dziwne przypadki dolnośląskich olimpijczyków

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne/Dolnośląscy Olimpijczycy
Jakub Guder

Dziwne przypadki dolnośląskich olimpijczyków

Jakub Guder

Sportowcy z Dolnego Śląska od zawsze zdobywali dla Polski medale. Jednak ich historie nieraz bywały przewrotne i nie zawsze kończyły się łzami szczęścia na podium.

Pierwszym dolnośląskim medalistą olimpijskim był szermierz Marian Kuszewski (to wuj aktora Kacpra Kuszewskiego, znanego m.in. z serialu „M jak miłość” - przyp. JG). Urodził się co prawda w Kielcach, ale trenował w Kolejarzu Wrocław - klubie, który do dziś szlifuje szermiercze talenty. Przywiózł srebrne medale zdobyte w drużynie najpierw w 1956 roku z Melbourne, a potem cztery lata później z Rzymu.

Zanim jednak w Australii na jego szyi zawisło srebro, cztery lata wcześniej na igrzyskach olimpijskich w Helsinkach swoją szansę miał wioślarz Zbigniew Żarnowiecki, rocznik 1927. Urodził się w Przemyślu, ale do liceum poszedł w Trzebnicy - tam tuż po wojnie odnalazł się jego ojciec. I właśnie w Trzebnicy spotkał braci Edwarda i Zbigniewa Schwarzerów. Dołączył do nich jeszcze Henryk Jagodziński i tak (sami!) stworzyli osadę.

Byli jednak we wrocławskim AZS-ie żółtodziobami.

Pozostało jeszcze 90% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Jakub Guder

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.