Musiała uwierzyć na słowo honoru ubeka. "To oksymoron, nie istnieje nic takiego"

Partyzanci "Ponurego” na Wykusie Fot. F. Konderko - z archiwum Baran-Baranowskiego Partyzanci "Ponurego” na Wykusie

O "Marcysi", żołnierzu AK i WiN, oraz o jej mężu, legendarnym komendancie "Ponurym", opowiada Mieczysław Sokołowski, siostrzeniec Jana Piwnika

Dzień Zielonych Świątek 1949 roku jest słoneczny i ciepły. Emilia snuje się po pustym mieszkaniu. - Daję pani słowo honoru polskiego oficera - to zdanie tłucze jej się po głowie, powraca obsesyjnie. - Sło-wo ho-no-ru! - przekonywał podczas przesłuchania pułkownik Józef Różański.

Czy powinna była mu uwierzyć?

Pozostało jeszcze 96% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.