Na scenie mitycznego Teatru Kalambur zaczynały: Anna German i Pola Raksa

Czytaj dalej
Fot. Tadeusz Szwed
Krzysztof Kucharski

Na scenie mitycznego Teatru Kalambur zaczynały: Anna German i Pola Raksa

Krzysztof Kucharski

Kultowe miejsce nie tylko dla wrocławskich wielbicieli teatru i sztuki przez duże „t” i „sz”. Kalambur wspomina znawca teatru i znakomity krytyk teatralny Krzysztof Kucharski.

Kalambur to niby tylko żartobliwa gra słów, ale ten tytułowy - mityczny, znacznie ową grę przekraczał, udając naiwnego sztubaka, który nie wie, co to znaczy - wychodzenie ze stada. Ile w bardzo starych mitach jest prawdy, nikt dziś w procentach nie mierzy. Ten mit, o którym zaraz przeczytacie, zdarzył się w ubiegłym wieku, w niechętnie przywoływanych teraz czasach PRL-u, bo idą gorsze czasy i wszyscy się boją. Ja w latach onych żyłem i owemu mitowi przyglądałem się z najbliższej odległości. Najpierw rzucę go Państwu (ów mit) na znaną wszystkim z Facebooka oś czasu, ale z historycznym zadęciem:

Naucz się wątpić i drwić bez przerwy
Spokojny widzu z ostatnich rzędów
Jak bosy żołnierz krygujesz bogom
Pilnie wciąż strzeżesz kultu ich błędów.

To fragment „Ballady o werblach” Eugeniusza Michaluka z pierwszej premiery Studenckiego Teatru Kalambur w kwietniu roku 1958, zatytułowanej „Konfiskata gwiazd”, który i dziś mógłby być przesłaniem dla opozycji. Autorzy scenariusza to Bogusław Litwiniec, Jerzy Lukierski i Eugeniusz Michaluk, scenografię zaprojektowali Michał Jędrzejewski i Artur Ossowicz, muzycznie owo wydarzenie oprawił Zdzisław Świderski, a całość wyreżyserował Bogusław Litwiniec. W ten sposób nasz wrocławski mit wpisał się w powstawanie niezwykłego fenomenu, jakim była kultura studencka w Europie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Jeden z najstarszych w tym ruchu - wrocławski Kalambur Bogusława Litwińca - miał kilka żywotów i chyba niewiele się pomylimy, twierdząc, że były przynajmniej trzy Kalambury. Pierwszy narodził się już w roku 1957 i był nieco młodszym bratem warszawskiego STS-u, łódzkiego Pstrąga, gdańskiego Bim-Bomu czy krakowskiego Teatru 38. Próbował sił w kabarecie, teatrze, poezji i inscenizacjach nowatorskich dramatów; tam właśnie w roku 1965 Włodzimierz Herman dał światową premierę „Szewców” Witkacego.

Pozostało jeszcze 83% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Krzysztof Kucharski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.