Krzysztof Ogiolda

Otworzył okna w Kościele

Angelo Giuseppe Roncallego po wyborze na papieża. Fot. Wikimedia Commons Angelo Giuseppe Roncallego po wyborze na papieża.
Krzysztof Ogiolda

Kiedy Jana XXIII niesiono w lektyce, jakaś kobieta krzyknęła: "Jezus Maria, jaki on gruby!". "Konklawe to nie wybór miss, łaskawa pani" - odparł papież.

Pontyfikat Angelo Giuseppe Roncallego, który został kanonizowany razem z Janem Pawłem II, pełen był podobnych anegdot. Zostały po człowieku, który naturalną zdolność do cieszenia się życiem łączył z poczuciem odpowiedzialności za Kościół i świat.

- Lubię róże i inne piękne rzeczy, które Pan Bóg stworzył - powiedział, witając się z Charlesem de Gaulle'em jako nuncjusz papieski we Francji. Nie udawał ani trochę. Kiedy pewnego dnia już jako papież z okna swego mieszkania zobaczył parę całującą się pod otaczającą plac Świętego Piotra kolumnadą Beminiego, krzyknął w ich stronę: No, no tak się kochają, że nie widzą, jak papież im błogosławi.

Il Commendante

Nie spodziewał się, że będzie papieżem. Przed konklawe w 1958 roku wśród pokoi otaczających Kaplicę Sykstyńską wylosował pomieszczenie służące na co dzień za biuro dowódcy Gwardii Szwajcarskiej z tabliczką "Il Commendante" na drzwiach. - Nie wierzę w znaki - mruknął, wchodząc.

Okazało się, że nie miał racji. Został wybrany. Przyjął imię Jan XXIII, nie używane przez papieży od około 500 lat. Został Janem, bo takie imię nosił jego ojciec i... kościół parafialny w rodzinnej wiosce.

Kiedy patriarchę Wenecji wybrano na papieża po monumentalnej "epoce Piusów" - miał 77 lat - wielu watykanistów mówiło o przejściowym pontyfikacie, a nawet o przymusowym lądowaniu Ducha Świętego. Czas miał pokazać, że nie mieli racji. Nie tylko dlatego, że miał wkrótce zwołać Sobór Watykański II.

Ten otwarty, sympatyczny, dobrze wykształcony, znający języki i obyty w świecie syn rolników z okolic Bergamo harmonijnie łączył nieudawaną pobożność, życzliwość dla innych z poczuciem humoru i dystansem do siebie. Palił fajkę. Kiedy już jako papież spotkał się z włoskim ordynariuszem polowym, zameldował mu się jako sierżant Roncalli. Nie celebrował ani trochę swej wyjątkowości. - Naprawdę każdy może zostać papieżem - mawiał. - Najlepszy dowód, że ja nim zostałem.

"Nie będę jadł sam"

A przecież wniósł do tradycji papiestwa wiele nowości. Był pierwszym papieżem po kilku stuleciach, który pojechał do teatru obejrzeć spektakl (był to "Mord w katedrze" Eliota). Zrezygnował z uciążliwego zwyczaju każącemu papieżowi jeść posiłki w samotności. - Przestudiowałem cały Stary i Nowy Testament i nie znalazłem tam żadnego uzasadnienia, że powinienem jeść sam. Koniec z tym - mówił.

Niedługo po wyborze odwiedził pacjentów rzymskiego szpitala dziecięcego Dzieciątka Jezus i więźniów zakładu karnego "Regina Coeli", nie wyłączając recydywistów, których kierownictwo więzienia próbowało od papieża odizolować. Udał się pociągiem na pielgrzymkę do odległego o blisko 250 km od Rzymu sanktuarium Matki Bożej w Loreto, doprowadzając do ponownego uruchomienia niewielkiego watykańskiego dworca kolejowego nieczynnego od 1863 roku.

Jeszcze jako watykański dyplomata mawiał, że bardziej trzeba szukać tego, co łączy, niż tego, co dzieli. Wiemy tej zasadzie ożywił ruch ekumeniczny. Spotkał się na serdecznej rozmowie z anglikańskim arcybiskupem Canterbury Fisherem. Zaprosił obserwatorów innych Kościołów na sobór. Przyjechali nie tylko ewangelicy z różnych krajów, ale i - z ówczesnego Związku Radzieckiego - reprezentanci rosyjskiej Cerkwi prawosławnej.

Na początku jego otwartość na niekatolików zaskakiwała. Członek amerykańskiego Kongresu Brooks Hayes, zdziwiony ciepłym powitaniem, czuł się zobowiązany uprzedzić papieża: - Wasza Świątobliwość, ja jestem baptystą. - A ja jestem Jan - odpowiedział z uśmiechem Roncalli.

Sam wychowany w niedostatku był wrażliwy na biedę. Zaraz na początku pontyfikatu podniósł pensje - po wielu latach - bardzo źle opłacanym wtedy pracownikom watykańskim. Sarkano za jego plecami, że bardziej ceni mięśnie niż głowę, skoro większą podwyżkę dostali elektrycy, ogrodnicy i inni pracownicy fizyczni niż kardynałowie i biskupi pracujący w kurii. - Cenię zalety waszych umysłów - odpowiadał Jan XXIII - ale sprawiedliwość każe uczciwie zapłacić tym, którzy mają czasem i 12 buź do wyżywienia.

Nuncjusz w meloniku

O prawa robotników i los krajów ubogich, które nie powinny pozostać bez pomocy bogatszych, upominał się oficjalnie w encyklice "Mater et Magistra" (Matka i Nauczycielka).

Ale naprawdę głośnym echem w świecie odbiła się wydana krótko przed śmiercią - w kwietniu roku 1963 - encyklika "Pacem in terris" (Pokój na ziemi). Adresowana po raz pierwszy nie tylko do wiernych Kościoła, ale także do wszystkich ludzi dobrej woli, wyliczała prawa istoty ludzkiej (m.in. do życia i środków niezbędnych do godnej egzystencji, do wolności w poszukiwaniu prawdy, do obiektywnej informacji, do wykształcenia i do oddawania czci Bogu).

Sprawiedliwość, mądrość i poczucie humanitaryzmu wymagają wstrzymania wyścigu zbrojeń, zakazu użycia broni atomowej i skutecznie przeprowadzonego rozbrojenia - pisał papież. Co podobało się nawet w Moskwie.

Wrażliwości na losy innych narodów uczył się na długo, zanim został papieżem, jako nuncjusz apostolski w różnych krajach. Właśnie jako nuncjusza w Turcji i Bułgarii pytano go, czy nie przeszkadzają mu mocno wydekoltowane suknie pań na dyplomatycznych przyjęciach. - Ani trochę - odpowiadał z humorem monsignore.

Był dyplomatą zręcznym i pracowitym. W prawosławnej w latach 20. XX wieku Bułgarii katolików było zaledwie 50 tysięcy, i to rozproszonych w całym kraju. Roncallemu udało się nie tylko utrzymać dobre relacje między Watykanem a prawosławnym królem. Nie było ani jednej katolickiej kaplicy i rodziny, której by nie odwiedził, podróżując bo błotnistych bułgarskich duktach pieszo, dwukołowym wózkiem lub konno wierzchem.

Przydawały się umiejętności wyniesione z gospodarstwa w rodzinnym Sotto ił Monte. W laickiej Turcji rządzonej przez Ataturka księżom nie wolno było wychodzić na ulicę w sutannach, więc i nuncjusz chodził w garniturze, koloratce i w gustownym meloniku. Takie poszanowanie miejscowego prawa pomogło, kiedy do wybrzeży neutralnej Turcji przybił statek z żydowskimi dziećmi z Niemiec.

Po interwencji nuncjusza nie odesłano statku do Rzeszy. Nuncjusz wysyłał fałszywe świadectwa chrztu m.in. Żydom węgierskim. Kiedy w sąsiedniej okupowanej Grecji nastał głód, nuncjusz zorganizował potężne transporty żywności przygotowane i sfinansowane przez Watykan.

We Francji watykański dyplomata wprowadził zwyczaj zapraszania przedstawicieli życia publicznego na śniadania do nuncjatury. Polityka "przez żołądek do serca" okazała się skuteczną skoro wkrótce bliskim przyjacielem Roncallego został socjalista i głośny antyklerykał Eduard Herriot. Nuncjusz nie wahał się spowodować odwołania trzech biskupów skompromitowanych współpracą w czasie wojny z nazistami. Ale blisko 30, którym tego nie udowodniono, uratował.

- Roncalli to jedyny człowiek w Paryżu, o którym na pewno wiadomo, że jest fizycznym ucieleśnieniem pokoju - mówił o nim Robert Schuman, dwukrotny premier Francji i jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej.

Aby byli jedno

Grób papieża Jana XXIII w Watykanie.
(fot. Wikimedia Commons / Dnalor [1])

Dziełem życia Jana XXIII był z pewnością Sobór Watykański II, rozpoczęty w 1962 roku, choć znacząca część jego obrad odbyła się już za pontyfikatu jego następcy, Pawła VI (sobór trwał do 1965).

Jeszcze za życia Jana XXIII sobór zmienił ryt mszy św., wprowadzając do liturgii w miejsce łaciny języki narodowe. Rzecz nie była łatwa do przeprowadzenia. Łacina była wówczas naprawdę oficjalnym językiem kościelnym dobrze znanym ogółowi księży, nie i mówiąc o biskupach. Najlepszy dowód, że obrady soborowe odbywały się po łacinie.

Ostatecznie zwyciężył pogląd, że msza nie jest wykładem prawą lecz modlitwą, a skoro tak, to wierni powinni mieć możliwość świadomego uczestniczenia w nabożeństwie. Sobór, o którym Jan XXIII mówił, że jest aktem wiary w Boga wyrazem posłuszeństwa wobec Jego praw i szczerym dążeniem, by odpowiedzieć na Boży plan odkupienią otworzył Kościół na świat i dialog ekumeniczny oraz współpracę z wyznawcami innych religii, w tym Żydów, dowartościował rolę świeckich chrześcijan.

- Jan miał być papieżem przejściowym - żartuje emerytowany biskup opolski, abp Alfons Nossol - a okazało się, że jak pootwierał okna w Kościele, to niektórzy do dziś są przeziębieni.

Kiedy 3 czerwca 1963 roku papież umierał w cierpieniach z powodu choroby nowotworowej żołądka modlił się za niego cały świat. - Nie mam innej woli, jak tylko wolę Bożą: Aby byli jedno - mówił umierający papież. Wyrazy uznania i żalu nadesłali nawet komunistyczni przywódcy Fidel Castro i Nikita Chruszczów.

W 2000 roku Jana XXIII beatyfikował papież Jan Paweł II. '

KRZYSZTOF OGIOLDA, Nowa Trybuna Opolska

[1] Creative Commons
Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach. 3.0. Niemcy

Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.