Prawie jak Kukliński. Nieznana historia sierżanta Zenona Celegrata

Czytaj dalej
Fot. Karol Szczecinski / East News
Mariusz Grabowski

Prawie jak Kukliński. Nieznana historia sierżanta Zenona Celegrata

Mariusz Grabowski

CIA zwerbowała sierżanta sztabowego Zenona Celegrata w 1975 r. w Sajgonie. Przekazywał dane o obronie rakietowej i przeciwlotniczej. Wpadł w Polsce cztery lata później. Czy wpłynął na historię zimnej wojny?

Piotr Świątkowski, badacz losów Celegrata i autor, razem z Jarosławem Burchardtem, książki „Szpieg, który wiedział za mało. Tajemnice kontrwywiadu PRL”, tak wyjaśnia tło tej tajemniczej historii: „Do 1945 r. Indochiny były kolonią francuską. Koniec II wojny światowej ośmielił wietnamskich komunistów. Ho Chi Minh proklamował Demokratyczną Republikę Wietnamu. Pobici przez Niemców w 1940 r. Francuzi postanowili pokazać światu siłę swojego oręża. Partyzanci okazali się silniejsi. Francja przegrywała wojnę w dżungli. Aby podzielić Indochiny i zadbać o pokój, w 1954 r. w Genewie światowe mocarstwa zwołały konferencję pokojową. Jej postanowień miała pilnować Międzynarodowa Komisja Nadzoru i Kontroli”. To ważne, bowiem w skład komisji weszli przedstawiciele Indii, Kanady i Polski.

Lądowanie w Sajgonie

Dla rządu PRL udział w MKNiK był wielkim politycznym wyróżnieniem, ale również sporym problemem natury - nazwijmy to - logistycznej. Trzeba było bowiem znaleźć podoficerów i oficerów, którzy znali język angielski. W tym czasie, w marcu 1974 r., podoficer z wielkopolskiego Leszna Zenon Calegrat trafił do tzw. jednostki szkoleniowej 2000 w Warszawie. Była to jednostka wywiadu wojskowego. Połowa wytypowanych do służby żołnierzy nie przeszła badań lekarskich. Ci, którzy przeszli, ćwiczyli alfabet Morse’a i pisanie na dalekopisie. Uczyli się angielskiego. O możliwości napotkania przedstawicieli obcego wywiadu nie padło nawet słowo. Ostrzegano natomiast przed prostytucją i chorobami wenerycznymi.

Kompleks rakietowy R-11M Scud-A złożony z wyrzutni 8U218 na podwoziu ISU-2, Warszawa 1966 r.
Karol Szczecinski / East News Ćwiczenia przeciwlotnicze wojsk artyleryjskich na poligonie, lata 60.

„Żołnierze wzywani do jednostki 2000 w latach sześćdziesiątych myśleli, że będą służyć w Warszawie” - mówił w 2015 r. Przemysław Benken z Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”. „Ci ludzie w życiu nie widzieli własnej stolicy, a mieli lecieć do Azji. Członków komisji było potrzeba tak wielu, że przymykano oko na nieznajomość języka angielskiego. O wojnie wiedzieli tyle, ile napisała »Trybuna Ludu«. Szkolenie przypominało raczej samokształcenie. Rozdawano broszury. W latach siedemdziesiątych było już lepiej ze szkoleniami. Polskie dowództwo nabierało doświadczenia”.

Ponownie oddajmy głos Świątkowskiemu: „W czerwcu 1974 r. Zenon Celegrat wylądował w Sajgonie. Koledzy ze zmiany, która miała wracać do Polski, opowiadali, gdzie są »barachoły«, na których można kupić mydło i powidło, oraz przy którym fryzjerze jest dobry »salon masażu«. Przestrzegali, żeby nie dać się oszukać i nie zapłacić więcej za masaż niż dwa tysiące piastrów. Po pracy można było iść na zakupy. Co kilka tygodni Polacy na misji dostawali kartki na wódkę, papierosy, piwo i wino sprzedawane w bazie”.

Piękna panna Tuoi Toui

Jak wyglądało życie żołnierzy w egzotycznym kraju? Handlowali alkoholem z Wietnamczykami, grali w ping-ponga, a wieczorem szli do baru, gdzie czekały na nich wietnamskie tancerki. Tu zaczyna się historia Celegrata.

Oto co mówi wspomniany już Jarosław Burchardt: „Thiu była ładna, miała 28 lat i wpatrywała się w Celegrata jak w obrazek. Była agentką wywiadu południowowietnamskiego, ale wszystko wskazuje na to, że naprawdę się zakochała. Znajomość zamieniła się w ognisty romans. Panna Tuoi Toui zaproponowała wspólne wynajmowanie pokoju. Tani nie był, ale zaradny Celegrat wziął go do spółki z kolegą Filipiakiem. Warszawiak też miał »swoją Wietnamkę«. Radiotelegrafista spotykał się z kochanką dwa razy w tygodniu. Rozmawiali o Wietnamie, Polsce i ogólnie o świecie. Po angielsku. Cieszyli się sobą. Tuoi Thi Toui zwierzyła się, że ojciec jej dziecka, Amerykanin, obiecywał małżeństwo i uciekł. Polak rewanżował się opowieścią o żonie Mirosławie i służbie wojskowej. Podał kochance adres domowy”.

Kompleks rakietowy R-11M Scud-A złożony z wyrzutni 8U218 na podwoziu ISU-2, Warszawa 1966 r.
Karol Szczecinski / East News Starszy sierżant sztabowy Zenon Celegrat, słynny „szpieg, który wiedział za mało”. Za współpracę z CIA został skazany na 25 lat więzienia. Wyszedł przedterminowo w 1990 r.

W tym momencie do akcji wkroczyła CIA. Wydaje się, że Amerykanie wiedzieli o Zenonie Celegracie już prawie wszystko, werbunek zaś przypominał sceny z filmów akcji. Agenci CIA przystąpili do werbunku na początku marca 1975 r. w popularnym w Sajgonie barze Da Nang. Burchardt, po rozmowie z Celegratem, odtworzył najbardziej prawdopodobną scenerię tamtych wydarzeń: „Wysoki mężczyzna w okularach postawił Celegratowi kolejkę i wyciągnął intymne zdjęcia. Zagroził, że wyśle je do żony Mirosławy i do dowódcy pułku. Żona w fartuchu nakłada ziemniaki, dzieci bawią się pod trzepakiem, a tu ktoś podrzuca na wycieraczkę twoje zdjęcia z piękną, młodą dziewczyną. Zdrada małżeńska była nie do pomyślenia. Rozwody tym bardziej”.

„Słabo nas pilnowali - potwierdził w rozmowie ze Świątkowskim pułkownik Janusz Doroszkiewicz, który służył w Wietnamie od czerwca 1962 r. do kwietnia 1963 r. - Centrala pisała, że trzeba zachować socjalistyczną czujność, przypominali o świętach państwowych. Osłona kontrwywiadowcza była fikcją. Po powrocie do Polski Celegrat odbierał informacje od CIA na małym radiu kupionym w Wietnamie. Sporządzał tajnopisy i wysyłał je do Stanów Zjednoczonych z poczty w Poznaniu albo Warszawie. Poczta w Lesznie była niebezpieczna. List za granicę mógł zostać przechwycony przez SB. Z większych miast takich listów wychodziły setki”.

Dalej dowiesz się:

- jaka była skala działalności Celegrata

- jak wpadł Celegrant

- jak zachował się po aresztowaniu 

Pozostało jeszcze 64% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Mariusz Grabowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.