Teczka personalna współpracownika. Grupa "D" Departamentu IV MSW

Czytaj dalej
Katarzyna Kaczorowska

Teczka personalna współpracownika. Grupa "D" Departamentu IV MSW

Katarzyna Kaczorowska

Grupa "D" to głęboko zakonspirowana w strukturach SB (nie wiedzieli o jej istnieniu nawet „zwykli” esbecy) komórka do zwalczania wszystkimi metodami (wliczając przemoc) księży i opozycjonistów. Piotrowski był jej szefem od grudnia 1982 r. do lutego 1983 r.

Komu nie udało się zwyciężyć sercem i rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. (...) Solidarność dlatego tak szybko zadziwiła świat, że nie walczyła przemocą, ale na kolanach, z różańcem w ręku, przy polowych ołtarzach, upominała się o godność ludzkiej pracy, o godność i szacunek dla człowieka. Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.

19 października 1984 r. ksiądz Jerzy Popiełuszko w bydgoskim kościele pod wezwaniem Braci Męczenników odprawił po mszy nabożeństwo różańcowe. Kapłan zdelegalizowanej 13 grudnia 1981 r. Solidarności te słowa poświęcił medytacji nad ostatnią tajemnicą bolesną: ukrzyżowaniem Chrystusa. Nie wygłosił jednego ze swoich słynnych w całej Polsce kazań. Służba Bezpieczeństwa zapowiedziała księdzu Jerzemu Osińskiemu, który go zaprosił do Duszpasterstwa Ludzi Pracy w Bydgoszczy, że może mieć problemy, jeśli jego gość wygłosi homilię.

Ksiądz Jerzy był tego dnia przeziębiony i choć gospodarze prosili, by został na noc, chciał wracać do Warszawy. Został tylko na kolacji. I zgodził się, by jego auto prowadzone przez strażaka i byłego komandosa Waldemara Chrostowskiego, który pilnował jego bezpieczeństwa, eskortowano tylko do granic miasta. Obawy uspokoił krótko: - Jeśli nie przerwali różańca, to i dadzą spokojnie wrócić.

Nie dali. Czekali na niego we trzech w nieoznakowanym szarym fiacie 125 p należącym do Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: kapitan Grzegorz Piotrowski, porucznicy Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala.

W tę noc 19 października 1984 r. wydarzyła się zbrodnia, która wstrząsnęła Polską. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej w Warszawie brutalnie pobito na śmierć maturzystę Grzegorza Przemyka, syna poetki związanej z opozycja solidarnościową Barbary Sadowskiej. System komunistyczny pokazał, że mimo zniesienia stanu wojennego i ogłoszenia amnestii ma kły i potrafi kąsać. Śmiertelnie.

19 października 1984 r. podwładni Grzegorza Piotrowskiego, Pękala i Chmielewski, rano byli pod żoliborską plebanią. Mieli obserwować, czy ksiądz Jerzy Popiełuszko wyjedzie. Nic nie zauważyli. Piotrowski jednak wydał rozkaz - z sobie znanego źródła miał informację, że figurant - jak w żargonie SB nazywano osobę obserwowaną - jednak pojechał do Bydgoszczy. W bagażniku fiata 125 p esbecy mieli pożyczone kajdanki, kurtkę i czapkę milicjanta z drogówki, dwa worki z kamieniami, sznur, gazę, pięciolitrowy kanister z benzyną. Wytypowali miejsce, w którym mogliby spowodować wypadek samochodu księdza. Stanęli na chwilę na poboczu i ze sterty kijów składowanych na płotki szyfonowe budowane zimą wybrali te grubsze. Pękala i Chmielewski dokładnie owinęli je w przygotowane wcześniej szmaty i dla pewności obwiązali jeszcze sznurkiem.

W trasie, na wysokości Lipna, w fiacie urwał się pasek klinowy. Pomógł im mechanik z miejscowego warsztatu. Po drodze zjedli jeszcze obiad, w bydgoskim urzędzie spraw wewnętrznych zameldowali się około 17. Z akt śledztwa wiadomo, że Piotrowski zadzwonił wtedy do Warszawy.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Zdjęcie z pogrzebu
EAST NEWS kapitan Grzegorz Piotrowski

Bydgoski kościół Braci Męczenników był tego wieczoru pod obserwacją miejscowej SB. Tajniacy zauważyli fiata 125 p. Widzieli, że z trzech siedzących w nim mężczyzn jeden poszedł na chwilę do kościoła, a dwaj pozostali zmienili tablice rejestracyjne. Jak się później okazało, na fałszywe. Tym, który wszedł do świątyni, był dowódca Grzegorz Piotrowski. O godzinie 21.20 z bydgoskiej plebanii wyszli ksiądz Jerzy i Waldemar Chrostowski. Wsiedli do auta i ruszyli. Za nimi jechał samochód eskortujący ich dla bezpieczeństwa do granicy miasta. I jeszcze dwa. Z esbekami.

Dalej dowiesz się:

- jak wyglądała kariera Grzegorza Piotrowskiego

- kiedy powstała grupa "D" 

- czy członkowie grupy "D" ponieśli odpowiedzialność za swoje zbrodnie

Pozostało jeszcze 77% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Katarzyna Kaczorowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.