700 lat zielonogórskiego winiarstwa

W 1900 roku hucznie obchodzono Winobranie. Ustalono, że minęło właśnie 750 lat od powstania pierwszej winnicy w Zielonej Górze. Fot. archiwum MZL W 1900 roku hucznie obchodzono Winobranie. Ustalono, że minęło właśnie 750 lat od powstania pierwszej winnicy w Zielonej Górze.

Skąd w Zielonej Górze winna latorośl? Za sprawą Ateny i kropli krwi Bachusa, która tutaj spadła...

Tegoroczne Winobranie jest wyjątkowe. Bo właśnie w tym roku obchodzimy 700 lat winiarstwa zielonogórskiego. Ale jak podkreśla Przemysław Karwowski, który o winnej latorośli mógłby opowiadać godzinami, w tym roku mija 700 lat od udokumentowanego winiarstwa.

Z tego czasu, czyli 1314 roku, mamy pierwszy zachowany zapis. Ale uprawa inogron była już tu dużo wcześniej.

Zielonogórskie winnice uważa się za najbardziej wysunięte na północ Europy


Według legendy winna latorośl pochodzi z Kaukazu, skąd dostała się nad Morze Śródziemne w wyniku greckich i rzymskich podbojów. Mówi się też, że kiedy tytani zamordowali Bachusa, bogini Atena pokropiła jego krwią tę ziemię, na których miały być posadzone krzewy winnej latorośli.

Krople spadały w różne rejony, a jedna do miasta na siedmiu wzgórzach - Zielonej Góry. Uważa się, że winogrona występowały tu już pięć milionów lat temu. Oczywiście rosły one dziko i specjalnie nikt nimi się nie przejmował. Ich znaczenie wzrasta w momencie, gdy Polska przejmuje od Czech chrześcijaństwo.
Wino jest potrzebne podczas obrządku liturgicznego. Trzeba samemu uprawiać winną latorośl, stąd powstają winnice przy zakonach, na zboczach...

W 1150 roku krzewy winnej latorośli pojawiają się w Zielonej Górze wraz z osiedleniem się osadników z Flandrii. W historii naszego winiarstwa ważną datą jest wspomniany już wcześniej 1314 rok. Pod tą datą kronikarze napisali, że Winny Gród jak i inne miasta opanowała epidemia. Mieszkańcy miasta, by przeżyć, musieli odizolować się od innych. A że Zieloną Górę otaczało mnóstwo ogrodów i winnic z domkami, było się gdzie schronić przed chorobą.

Jak pisano później zielono-górskie winnice stanowiły najbardziej na północ wysunięty region Niemiec, ba Europy, gdzie królowały winne krzewy. Pogoda zaskakiwała, tak jak dziś, więc trudno było ogólnie określić smak naszego wina. Jedno jest pewne, to właśnie o zielonogórskim trunku krążyły legendy i opowieści.

O żadnym innym regionie nie napisano tylu wierszy, opowiadań, co o zielonogórskich winnicach. Jedna z historii opowiada, że w Winnym Grodzie za Piastów niepotrzebny był kat. Wystarczyło skazańcowi dać wino i przywiązać go do ławki.

Rano można było posprzątać zwłoki. Kwaśne wino zrobiło swoje. Szczęśliwy dla zielonogórskiego winiarstwa by ł wiek XV, klimat sprzyjał rozwojowi winnic. W wieku XVII w regionie znajdowało się już dwa tysiące winnic, których całkowita powierzchnia upraw wynosiła około 700 hektarów.

Winnice zakładano nie tylko w Zielonej Górze, ale w Krośnie nad Odrą, Sulechowie czy Gubinie. Jak opowiada regionalista Jerzy Szymczak, car Piotr I, który pod koniec XVD w. zatrzymał się w Krośnie w drodze na Zachód, ogłosił konkurs w piciu wina. Trwał on aż 17 dni. Zwyciężył car, a na pamiątkę tego wydarzenia stanęła karczma U Piotra. Szkoda, że dziś nie ma po niej śladu.

Winnice w okolicach Zielonej Góry robiły na podróżnych wielkie wrażenie. Nic więc dziwnego, że opisują je w swych listach, dokumentach i opowieściach.

Pozostały też późniejsze ślady, związane z produkcją pierwszego w Niemczech szampana. Stało się to właśnie w Winnym Grodzie. W1826 roku. Trunek nie cieszył się zbytnio popularnością, dlatego z czasem - jak pisze Tomasz Czyżniewski w książce pod tytułem "Zielona Góra przełomu wieków XIX/XX" - zaczęto do miejscowego surowca z jabłek dodawać ten przywożony z Francji.

Jakość wina musującego znacznie się poprawiła. W latach 20. XX wieku wytwórnia szampana zatrudniała 50 osób i produkowała ok. 250 tys. butelek tego trunku rocznie, a pod koniec lat 30. nawet 800 tysięcy. W mieście były jeszcze dwie mniejsze wytwórnie... Była też wytwórnia koniaków i wiele innych zakładów.

Ale Zielona Góra miała też wiele cennych obiektów z symbolami winiarskimi. Miała domki winiarzy, ba, miała nawet winiarskie sanatorium, gdzie wykorzystywano zdrowotne właściwości owoców i soku z winogron.

Miała więc Zielona Góra swoj e winobrania, korowody... W 1900 roku hucznie obchodzono to święto. Bo było jubileuszowe. Ustalono, że mija 750 lat od powstania pierwszej winnicy w Winnym Grodzie. Na czele wielkiego korowodu stanęła piękna Grunbergia.

Po drugiej wojnie światowej Polska przejęła 200 hektarów winnic zielonogórskich. Uprawiano tu nadal szlachetne odmiany. Ale coraz mniej osób wiedziało, jak to się robi. Winnice zaczynają się kurczyć. W Zielonej Górze w 1945 r. powstała Lubuska Wytwórnia Win, która produkowała różnego rodzaju wina, wysyłając je w świat, aż do roku 1999. Wtedy to została zlikwidowana. I tak zakończyła się produkcja napoju w Winnym Grodzie.

Nic nie wskazywało na to, że tradycje winiarskie w mieście się odrodzą. O historii naszego winiarstwa przypominała tylko ekspozycja w muzeum i dekoracyjna winnica przy Palmiarni oraz elementy zdobnicze na elewacjach budynków.

W latach 60. minionego wieku w całym kraju już nie było winnic. Pierwsza winnica zielonogórska powstała w 1985 roku i była to winnica Kinga (w Starej Wsi). Winiarzy i winnic wciąż przybywa.

Leszek Kalinowski
GAZETA LUBUSKA

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.