Joanna Pluta

Cinema Paradiso w Bydgoszczy

Lata 20. Kino „Nowości" znajdowało się w kamienicy przy ul. Mostowej, tuż na Brdą Fot. zbiory Wacława Szmeltera Lata 20. Kino „Nowości" znajdowało się w kamienicy przy ul. Mostowej, tuż na Brdą
Joanna Pluta

Kinowy raj w mieście nad Brdą? Był! Szczególnie w 1965 roku, gdy działały tutaj aż 22 sale studyjne. Ale zaczęło się dużo, dużo wcześniej...

Zaczęło się bowiem od wędrownych kinematografistów, którzy ku zachwytom i przerażeniu publiki jednocześnie, prezentowali swoje ruchome obrazy. Wyobraźmy sobie - jest rok 1890 albo na przykład 1895. Przy ul. Focha 32 działa już Kaiser Panorama, miejsce, w którym, jako w pierwszym wyświetla się w Bydgoszczy ruchome fotografie, na których można zobaczyć zdjęcia z różnych zakątków kraju. Początkowo mamy mieszane uczucia. „Cóż to za nowa sztuka?" zastanawiamy się, „Jak to możliwe, że obraz się rusza?", „Jakiż to chochlik wkrada się za ekran i wprawia to wszystko w ruch?"

Zapewne tak lub bardzo podobnie reagowali nasi przodkowie. Wystarczy przypomnieć słynną historię z 1895 roku, gdy bracia Lumière w jednej z paryskich kawiarni publicznie pokazali jeden ze swoich pierwszych króciutkich filmów. Seans „Wjazdu pociągu na stację w Ciotat" skończył się ucieczką widzów, przerażonych faktem, że z ekranu jedzie prosto na nich rozpędzona lokomotywa. Szybko jednak strach minął, a kinematografia w ekspresowym tempie stała się niezwykle popularna. Również w Bydgoszczy.

Dokąd pójść? Trudny wybór

Do momentu wybuchu pierwszej wojny światowej Bydgoszcz mogła się już pochwalić pięcioma kinami. Aż trzy z nich znalazły miejsce przy ul. Gdańskiej. A mowa o Colosseum, Union Theater i Kristall-Palast. Działały również Bromberger Lichtsplele przy Podgórnej i jedno z największych w tamtym czasie, bo mogące na widowni pomieścić aż 700 osób Kammer-Lichtspiele przy ul. Mostowej 5. Nie można także pominąć kin letnich, któ¬rych w czasie wakacji pojawiało się bardzo dużo nad brzegiem Brdy. To dopiero musiał być widok!

W 1921 roku otwarto też kino wojskowe Orzeł przy ul. Jagiellońskiej, ale działało tylko rok. W 1929 r. przy Krasińskiego zaczęło działać piękne kino Paw na ok. 800 miejsc, a przy Marcinkowskiego - Oko. W latach 30. część istniejących kin zmieniło właścicieli, a tym samym i nazwy. Paw stał się kinem Apollo, Oko - Rewią, a później Kapitolem, a Słońce przy Św. Trójcy przechrzczono na Muzę. Kino przy Mostowej nazywało się Lido (było też kino Nowości).

Elegancki Kristal, obskurna Marysieńka

W latach 30. w Bydgoszczy zaczęły się pierwsze pokazy filmów dźwiękowych. Zbigniew Raszewski w książce „Mój świat" tak opisuje ten czas „Pierwszy seans filmu dźwiękowego odbył się 21 maja 1930 roku w kinie Nowości (czyli Lido przy ul. Mostowej). Potem był dość długi czas koegzystencji, szły filmy takie i takie. Gdy w jakimś kinie wyświetlano „dźwiękowiec" zaznaczano to jako atrakcję. Wreszcie kino się całkowicie udźwiękowiło. (...) Pojawiły się filmy muzyczne.

W „Kristalu" szła „Sonata księżycowa" z prawdziwym Paderewskim. W Apollo „Ich stu i ona jedna" z prawdziwym Stokowskim, z orkiestrą filadelfijską i rewelacyjną Dean Durbin. (...) Większość kin znajdowała się w śródmieściu, miały one jednak rozmaity charakter.

Raszewski wspominał, że najbardziej elegancki był Kristal, który jako jedyny w latach 30. miał również numerowane miejsca. Kino Marysieńka z kolei w jego mniemaniu było obskurne, a Lido za to jako pierwsze wprowadziło ogromne, ustawiane na dachu kolorowe reklamy. Jako że Lido znajdowało się w bliskim sąsiedztwie Brdy, wieczorem reklamy odbijały się w tafli wody.

A później przyszła wojna... „Wojna wywołała trzęsienie ziemi w tym świecie - pisze Raszewski. - Wszystkie sale przeszły na własność Niemców i zmieniły nazwy. Repertuar był niemiecki. O wyświetlaniu polskich filmów nie było mowy. Jak w całym kraju, Polaków obowiązywał boj¬kot kina. Nie był on, jak wiemy, nigdzie przestrzegany, nie był i u nas."

W kinach dominowało kino propagandowe, ale jak pisze Raszewski zdarzały się też dobre filmy podczas wojny Goebbels kazał kręcić bez propagandowych wtrętów".

Gdy wojna się skończyła to właśnie kina były jednymi z pierwszych instytucji, które wznowiły normalne działanie. Pojawiły się też nowe filmowe przybytki, jak na przykład kino Gryf przy Śniadeckich. Pozostałością po czasach wojny była synagoga zaadaptowana na kino, które przed 50. rokiem nazwano Robotnik. Ciekawie wyglądało również kino ogrodowe Bagatela, w którego miejscu w tej chwili mieści się Rywal.

DziadekMozaika

Jednak prawdziwie dynamicznego tempa otwieranie kin w Bydgoszczy nabrało dopiero w latach 60. Wspominał nam o tym w rozmowie Włodzimierz Cwiach, członek klubu filmowego Mozaika, który był chyba największym i najstarszym kinomanem w mieście (miał w swoim maleńkim mieszkanku skatalogowanych ponad 20 tysięcy filmów). Był, bo niestety pod koniec sierpnia tego roku odszedł.

- Mieliśmy 22 kina, naprawdę było z czego wybierać - mówił. - Po pracy chodziłem na seanse, kina były rozsiane po całym mieście. I to nie tylko w miejscach oczywistych, ale także w tak oryginalnych, jak na przykład mieszkanie w bloku. W takiej przestrzeni funkcjonowało kino Młodość przy ul. Baczyńskiego na Kapuściskach. Na tym samym osiedlu, na terenie ogródków działkowych Zachemu działało Millenium. Na działkach były jeszcze Mimoza przy ul. Dolina i Słońce przy ul. Skorupki.

Kulminacja ilości kin w Bydgoszczy przypadła na drugą połowę lat 60. Z początkiem 70. ich liczba zaczęła spadać. Wpływ na to miała popularyzacja telewizji. - A po co człowiek miał chodzić do kina, jeśli kino mógł mieć we własnym domu - opowiadał nam pan Jan Szczygielski, emerytowany kolejarz z Bydgoszczy. - Nadal chadzaliśmy z żoną do Kinoteatru na Dwernickiego, czasami też do Adrii, ale już rzadziej. Wie pani, człowiek robi się wygodny - śmiał się.

Z ciekawostek warto wspomnieć o pierwszym kinie samochodowym, które powstało już w 1975 roku w Leśnym Parku Kultury i Wypoczynku. Seanse odbywały się także w muszli koncertowej.

Zły czas dla kin, zresztą nie tylko tych w Bydgoszczy, rozpoczął się pod koniec lat 80. Telewizja oferowała coraz więcej kanałów, a tym samym coraz większy wybór filmów z całego świata. W końcu większość rodzin sprowadziła do swoich domów upragniony w tamtych czasach magnetowid. Kino można było mieć w domu, a filmy oglądać na kanapie, nie martwiąc się o to, że coś się straci, gdy wyjdzie się na chwilę do toalety.

Szybka śmierć kin studyjnych

W latach 90. kolejne bydgoskie kina studyjne zaczęły znikać z mapy miasta. Wówczas właścicielem wszystkich kin w Polsce północnej, w tym i tych w Bydgoszczy, była firma Neptun, która na początku lat 90. została kupiona za ok. 30 mln zł przez spółkę Capital Park. W czasie, gdy powstał u nas pierwszy multipleks kina zaczęły stopniowo padać. Nie wytrzymały konkurencji.

Pomorzanin obchodził w tym roku setne urodziny.

Od lat mówi się o jego remoncie i przekształceniu w budynek mieszkalno-usługowy. Żal patrzeć na to, co się teraz z nim dzieje. Między innymi o tym kinie kilka lat temu powstał film. „Tu było kino” autorstwa Krzysztofa Nowickiego, bydgoskiego filmowca z grupy Koloroffon jest wzruszającą opowieścią o miejscach, których już nie ma. Twórca wędrując szlakiem dawnych kin ustawiał w ich miejscu dwa krzesła kinowe, a przechodniów naciągał na wspominki. Z jego filmu wyłonił się obraz bydgoszczan tęskniących za kinami studyjnymi i ich klimatem. Bo bydgoszczanie naprawdę kochają kino. Zawsze tak było. To była miłość od pierwszej klatki!

Joanna Pluta

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.