[Heinz Drosihn] [Inge Sylten] Miłość w obozie koncentracyjnym, która stała się tragedią

Agaton Koziński
Więźniowie z obozu koncentracyjnego w Estonii. W części obozów obowiązywał luźniejszy reżim, można było nawet chodzić do fryzjera
Więźniowie z obozu koncentracyjnego w Estonii. W części obozów obowiązywał luźniejszy reżim, można było nawet chodzić do fryzjera
To historia o tym, że także w czasie wojny pojawia się wielka miłość tak naiwna, że nie dostrzegająca tragizmu rzeczywistości. I o tym, że nawet taka miłość tragizmu nie ma szans zmienić, nawet mimo podejmowanych prób.

To była miłość od pierwszego wejrzenia - jak z romansów, które sprzedaje się na straganach w miękkich okładkach. Inge przyjechała pociągiem. Heinz dostrzegł ją na peronie, jak tylko wysiadła. Wkrótce się poznali i niemal natychmiast połączyło ich gorące uczucie. Przez kolejne trzy miesiące byli właściwie nierozłączni, aż dowiedzieli się o tym ich zwierzchnicy. Wtedy Inge i Heinz nagle zniknęli. Do dziś nie udało się ustalić, co się z nimi tak naprawdę stało.

Jednak ta opowieść nie jest tak słodka, jak sugeruje to pierwszy akapit. Rozwińmy myśl, która pojawiła się przed chwilą. Inge, która wysiadła na peronie, była czeską Żydówką przywiezioną pociągiem do obozu koncentracyjnego. Heinz był esesmanem i strażnikiem w tymże obozie. Akcja rozgrywała się jesienią 1942 r. w Estonii.

Tylko puenta się zgadza. Gdy kierownictwo obozu, w którym się poznali, zorientowało się w sytuacji, natychmiast zareagowało. Para znikła. Co się z nią stało? Nie ma szczegółów, istnieje jedynie kilka teorii. Kolejna tajemnica XX w.

Estończycy czekają na III Rzeszę

Bitwa o Narwę - choć mało znana w Polsce - była jedną z najbardziej zaciętych batalii na froncie wschodnim. Armia Czerwona uderzyła na to niewielkie graniczne miasto 2 lutego 1944 r., mając w pamięci rozkaz Stalina: Narwa ma zostać zajęta do 17 lutego. Nie udało się. Walki o to miasto trwały aż do 10 sierpnia. Dlaczego tak długo? Także z powodu wyjątkowej determinacji obrońców, w tym wielu oddziałów Waffen-SS z całego kontynentu (historycy dzisiaj mówią o tej bitwie jako starciu Armii Czerwonej z Waffen-SS Europa). Także z Estonii. Estończycy tak bardzo bali się Rosjan, że po stronie Niemiec walczyło aż 70 tys. z nich - i to właśnie oni wykazywali się największą determinacją.

Ataki na nich przypuszczała Armia Czerwona - także wchodzący w jej skład 8. Estoński Korpus Strzelców. Ta licząca ponad 20 tys. żołnierzy jednostka również składała się z etnicznych Estończyków. Choć osoby tej samej narodowości walczyły po obu stronach frontu, nikogo to nie dziwiło. „Każdy Estończyk mógł wtedy podjąć tylko jedną decyzję. Po której stronie stanąć do tej krwawej walki: nazistów czy antyhitlerowskiej koalicji” - opowiadał po latach Arnold Meri, żołnierz korpusu strzelców odznaczony tytułem Bohater Związku Radzieckiego.

Inge Sylten, młoda Żydówka z Czech, która została wysłana w 1942 roku do obozów koncentracyjnych w Estonii.
Inge Sylten, młoda Żydówka z Czech, która została wysłana w 1942 roku do obozów koncentracyjnych w Estonii.

Na tym polegał paradoks Estonii w czasie II wojny światowej. Ten kraj tak bardzo obawiał się Sowietów, że wolał współpracować z Niemcami, byle tylko odsunąć od siebie groźbę radzieckiej okupacji. To dlatego oddział Waffen-SS był tak duży, liczniejszy niż estoński korpus w Armii Czerwonej walczący o „oswobodzenie” kraju. Estończycy pamiętali, ile ich kosztowały dwa wieki (1700-1918) znajdowania się w obrębie Rosji, poza tym doświadczyli brutalnej sowieckiej okupacji po zajęciu ich kraju w 1939 r.

To dlatego w 1941 r., gdy Niemcy zaatakowały Związek Radziecki, w Estonii natychmiast wybuchło powstanie przeciwko Moskwie (ten kraj znalazł się pod okupacją sowiecką w wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow). To dlatego tak licznie wsparli nazistowską ofensywę przeciwko ZSRR. I dlatego tak zaciekle walczyli w 1944 r. przeciwko frontowi leningradzkiemu. W większości angażowali się w walkę po stronie Niemców, mimo że ci nie wahali się sięgnąć po terror wobec Estończyków niechętnych III Rzeszy, mimo że byli wciągani przez nich w Holokaust. W ten sposób interpretowali swoje geopolityczne usytuowanie.

Obozy ratują niemiecki przemysł

Tak silne wsparcie Estończyków dla III Rzeszy sprawiło, że bardzo gorliwie zaangażowali się oni w niemiecki program „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Rdzenni mieszkańcy Estonii - choć w tym kraju nie było śladów antysemityzmu, nie udało się go wydobyć nawet przy próbie rozbudzenia takich nastrojów przez Niemców - stali się wręcz wzorowymi pomocnikami nazistów w tropieniu i likwidowaniu Żydów oraz Romów. Byli w tym tak dobrzy, że podczas konferencji w Wannsee w styczniu 1942 r., podczas której omawiano praktyczne aspekty Holokaustu, zostali postawieni za wzór skuteczności. Wtedy też zapadła decyzja, by do znajdujących się w Estonii obozów koncentracyjnych wysyłać Żydów z innych państw, m.in. Czech.

Właśnie stamtąd do Estonii przyjechała Inge Sylten we wrześniu 1942 r. Wiadomo o niej właściwie tylko tyle, że była czeską Żydówką i że była młoda. Inne szczegóły - takie jak dokładne miejsce pochodzenia, wiek, wykształcenie itp. - nie zachowały się. Początkowo trafiała do obozów, które „koncentracyjne” były tylko z nazwy. Osoby w nich uwięzione mogły na przykład wychodzić do pobliskich lasów, by poszukać czegoś do jedzenia. Gdy miało się dobre układy ze strażnikami, była nawet możliwość wyjazdu do miasta - do fryzjera czy restauracji.

Podobóz Klooga wchodzący w skład obozu koncentracyjnego Vaivara w Estonii. Istniał jedynie 12 miesięcy, ale był jednym z najcięższych w krajach nadb
Podobóz Klooga wchodzący w skład obozu koncentracyjnego Vaivara w Estonii. Istniał jedynie 12 miesięcy, ale był jednym z najcięższych w krajach nadbałtyckich

Nie miało to nic wspólnego z obozami, które stawiano na terenie przedwojennej Polski. Więźniowie nie musieli nawet nosić gwiazdy Dawida - choć teoretycznie obowiązek naszycia jej na ubranie mieli wszyscy Żydzi znajdujący się na terenach podbitych przez III Rzeszę.

W październiku 1943 r. Sylten - podobnie jak inni czescy i niemieccy Żydzi przebywający w obozach w Estonii - została przeniesiona do obozu Vaivara. Ten już się różnił od wcześniejszych, obowiązywał w nim bardzo ostry reżim, podobny do tego, które wprowadzono choćby w obozach na terenie Polski. Jedyna różnica, że nie stosowano tam komór gazowych. Z prostej przyczyny: ten obóz służył Niemcom do przetrzymywania osób potrzebnych do pracy.

Więźniów wykorzystywano do pracy w pobliskich zakładach chemicznych Sillamäe. Jako że Niemcy zostali odcięci od dostaw ropy ze Związku Radzieckiego, fabryka w Sillamäe (32 km na zachód o Narwy) - posiadająca własny surowiec do przetwarzania pozyskany z pobliskich skał łupkowych - zyskała znaczenie strategiczne. To właśnie dlatego w połowie 1943 r. blisko niej stworzono obóz Vaivara. Niemcy wykorzystywali każdą możliwość, byle mieć gwarancję, że w tak ważnych zakładach nie zabraknie rąk do pracy.

Romeo i Julia Holokaustu

Inge do obozu Vaivara przyjechała chora. Od razu trafiła do izolatki. To właśnie tam odwiedził ją unterscharführer Heinz Drosihn, strażnik (część źródeł podaje, że komendant) podobozu Ereda, który stanowił fragment dużego obozu koncentracyjnego Vaivara. Drosihn - jak podają źródła - był „typowym, brutalnym esesmanem”. Jego wizyty u więźnia w izolatce nie dziwiły - wielu esesmanów wyszukiwało sobie kochanki wśród zatrzymanych, personel zakładał, że mają do czynienia z podobną sytuacją.

Ale tym razem było inaczej. Drosihn wyraźnie nie szukał seksu, on był młodą Czeszką wyraźnie zauroczony. Między nimi od razu zaiskrzyło, choć w sposób bardzo nietypowy. Esesman przyszedł do Sylten i zaoferował jej koc - żeby było jej cieplej, widać było wyraźnie, że jest przeziębiona. Ta jednak natychmiast rzuciła, by ten najpierw dał koce innym więźniom, a jej na końcu.

Nie wiadomo, na ile jej odpowiedź była bezrefleksyjna, a na ile stanowiła reakcję dziewczyny mającej świadomość, że jest przez mężczyznę adorowana, więc może sobie pozwolić na więcej. Wiadomo natomiast, jak szybko rozwinęła się ich znajomość. Zaiskrzyło niemal natychmiast. Już po kilku tygodniach Sylten przeniosła się z baraku dla więźniów do domu, w którym mieszkał Drosihn. Formalnie znalazła się tam jako kucharka, ale esesman kucharkę już miał i wcale jej się nie pozbył.

Inge Sylten, młoda Żydówka z Czech, która została wysłana w 1942 roku do obozów koncentracyjnych w Estonii. Po prawej Heinz Drosihn, esesman, strażnik
Inge Sylten, młoda Żydówka z Czech, która została wysłana w 1942 roku do obozów koncentracyjnych w Estonii. Po prawej Heinz Drosihn, esesman, strażnik w obozie koncentracyjnym Vaivara w Estonii. Zakochał się w Sylten

Choć ta relacja była cokolwiek nietypowa jak na wojenne standardy obozowe, faktem jest, że sytuacja w obozie Ereda zmieniła się nie do poznania. Powszechnie było wiadomo, że strażnika i więźnia łączy autentyczna miłość, stali się normalną parą - jakby to były czasy pokoju. Lukáš Přibyl, reżyser filmu dokumentalnego „Zapomniane pociągi” o transportach do obozów na terenie państw nadbałtyckich, ich związek porównał do dramatu Romea i Julii. Podobieństwo o tyle trafne, gdyż obie historie wychodzą od tego, że para kochanków to mezalians. I obie kończą się tragicznie.

Wielka miłość i naiwna ucieczka

Historia Sylten i Drosihna nie jest niepowtarzalna. Nawet w czasie wojny ludzie się w sobie zakochiwali, zdarzały się takie sytuacje nawet w obozach koncentracyjnych, nawet między więźniami a strażnikami. Wyjątkowe było coś innego: rola, jaką dzięki temu związkowi Inge zyskała w obozie. Zaczęło się od żądania wydania koców dla pozostałych więźniów przy pierwszym spotkaniu - Heinz dopilnował, by rzeczywiście tak się stało.

Takich sytuacji było coraz więcej. Im dłużej trwał związek, tym Sylten zyskiwała silniejszą pozycję w obozie. Świadkowie opisywali na przykład sytuację, że Inge złapała za rękę strażnika, który próbował uderzyć jednego z więźniów, następnie zaczęła na niego krzyczeć na cały głos i zażądała, by nigdy więcej tak się nie zachowywał - i ten strażnik, mimo że wcześniej regularnie bił więźniów, jej się posłuchał.

Sylten starała się też, jak mogła, pomagać więźniom. W styczniu zaczął padać bardzo mocny śnieg, znacząco się obniżyła temperatura. Część więźniów, która była dużo słabsza od reszty, nie miała siły wrócić w taką pogodę na noc z zakładów chemicznych do obozu. Groziła im śmierć z zamarznięcia, ale Inge temu zaradziła. Wymogła na strażnikach, by ci wysłali po słabych więźniów powóz konny. Tak się stało, wkrótce wyruszył on po potrzebujących pomocy. Przeżyli.

Także sam Drosihn pod wpływem Czeszki stopniowo się zmieniał - mówiąc współczesnym językiem, zaczął przechodzić na „jasną stronę mocy”. Coraz mniej tolerował przemoc SS. W pewnym momencie nawet zerwał ze swojego munduru esesmańskie epolety i chodził bez nich. Trudno o wyraźniejszy sygnał niezgody na Holokaust.

Więźniowie z obozu koncentracyjnego w Estonii. W części obozów obowiązywał luźniejszy reżim, można było nawet chodzić do fryzjera
Więźniowie z obozu koncentracyjnego w Estonii. W części obozów obowiązywał luźniejszy reżim, można było nawet chodzić do fryzjera

Sytuacja, w której więzień przejmuje władzę w obozie przy akceptacji strażników, nie mogła trwać wiecznie - a w tej sytuacji utrzymywała się dłużej, niż ktokolwiek pewnie przypuszczał. Dopiero po trzech miesiącach zwierzchnicy obozu zaczęli interweniować. W lutym 1944 r. wyznaczono nowego komendanta obozu Ericha Scharfettera, który miał opinię wyjątkowego sadysty. Nowy kierownik przyjechał do obozu z nowymi strażnikami - wyraźnie ktoś mu doniósł o tym, co się dzieje. Nie zastał na miejscu Drosihna, natomiast znalazł Sylten, w komfortowym domu. Od razu wziął ją na przesłuchanie połączone z brutalnym biciem.

W tym czasie do obozu wrócił Drosihn - jednak gdy tylko się zorientował w sytuacji, natychmiast znów go opuścił. Żaden strażnik nie doniósł - mimo pytań - o tym nowemu komendantowi. Przesłuchania niewiele też mówiły o ich związku, ani więźniowie, ani strażnicy nie mieli zbytniej ochoty opowiadać Scharfetterowi o tym, co się wcześniej działo w obozie.

Ostatni akord

Dziwna była miłość Inge i Heinza, ale pokazała jednocześnie potęgę uczucia. Para jakby żyła w bańce, nie dostrzegając zagrożeń świata wokół, tragedii i brutalności II wojny światowej. I tak samo jak swoją miłością rzucili wyzwanie całej nędzy świata, w którym żyli, z taką samą wiarą w siebie i we własne prawo do szczęścia próbowali uniknąć przeznaczenia.

W trzy dni po tym, jak do obozu przybył Scharfetter, Inge znikła. Inni więźniowie pomogli jej wykopać tunel i za jego pomocą udało jej się wydostać poza obóz. Tam już czekał na nią Drosihn. Plan mieli prosty: przedostać się do Zatoki Fińskiej (z obozu to około 20 km), a przez nią do Skandynawii.

Niestety, był on równie prosty, co nierealny. W lutym zatoka była skuta lodem, także znalezienie jakiejkolwiek łódki, która mogłaby przerzucić ich na drugą stronę, było niemożliwe. Można było próbować na nogach, po lodzie, ale to z kolei miało dwa poważne mankamenty: duże ryzyko zarwania się lodu oraz wolne tempo ucieczki, narażające uciekających na to, że dopadnie ich pogoń. Mimo to zakochani spróbowali.

Co się z nimi ostatecznie stało? Tego nigdy nie wyjaśniono do końca. Prawdopodobnie zostali dogonieni przez Niemców. Dziś można spotkać trzy wersje tego, co się stało. Pierwsza mówi o ich zatrzymaniu, przewiezieniu do obozu i tam skatowaniu ich na śmierć. Druga - że zostali zastrzeleni natychmiast po zatrzymaniu. Wreszcie trzecia - że para sama popełniła samobójstwa, widząc, że ucieczka nie ma szans powodzenia.

Ale ich ciał nigdy nie odnaleziono, nikt nigdy nie widział ich grobów. Może jednak nie należy wykluczać innych wariantów, jakimi mogła się zakończyć ich ucieczka?

od 7 lat
Wideo

Nasze Miasto - Restauracja Gruzinka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia