Wojciech Rodak

Piłsudski i pod lupą agentów mocarstw

Wizyta Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Rumunii, 1928 rok Fot. NAC, 1-D-1284-7 Wizyta Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Rumunii, 1928 rok
Wojciech Rodak

Japonia i Austro-Węgry. Oficerowie wywiadów tych państw interesowali się polskim przywódcą. Józef Piłsudski nie bał się kontaktów z agentami. Wróg jego wroga był przecież jego przyjacielem

W nocy z 9 na 10 lipca 1904 r. parowiec „Coptic" stanął na redzie portu w Jokohamie. Na pokładzie statku znajdowali się dwaj prominentni działacze Polskiej Partii Socjalistycznej: Józef Piłsudski i Tytus Filipowicz. Ostatnie tygodnie intensywnie przygotowywali się do rozmów z Japończykami. Zdawali sobie sprawę, że od ich rezultatu zależały przyszłość ich ugrupowania i sprawy niepodległości Polski, o którą walczyli. Daleka podróż - z Galicji przez Londyn, Stany Zjednoczone i Kanadę - pochłonęła niemal wszystkie fundusze z kasy partyjnej.

Następnego dnia funkcjonariusz Kempeitai, miejscowych tajnych służb, zabrał ich do Tokio. Zostali zakwaterowani w Seyoken Hotel, położonym daleko od hoteli najpopularniejszych wśród Europejczyków. Ich pobyt miał być utrzymany w konspiracji, a carska ochrana miała rozległą siatkę agentów. Nie należało ryzykować.

Spotkanie z Dmowskim

Gospodarze mimochodem powiadomili Polaków, że w stolicy cesarstwa przebywa ich rodak Roman Dmowski, lider Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. Piłsudski i Filipowicz postanowili się z nim spotkać. Gdy przywódca narodowców zobaczył ich jadących w rikszy, jak po latach wspominał jeden ze świadków, na chwilę skamieniał. Jednak potem odzyskał równowagę. Nastąpiło „grzeczne", „niemal czułe" powitanie.

Nie można się dziwić nerwowej reakcji Dmowskiego. W końcu przejechał pół świata, by wytłumaczyć Japończykom, że jakakolwiek forma rewolucji, którą chcieli zainicjować, mogłaby Polakom mocno zaszkodzić.

Argumentował, że w razie jej niepowodzenia carat mógł utopie powstanie we krwi, a następnie zwiększyć represje w Królestwie Polskim. To mogłoby z kolei, o czym już nie wspominał swoim rozmówcom, całkowicie pokrzyżować plany endecji i zepchnąć ją ze ścieżki polityki zachowawczej, którą kroczyli, w niebyt. Dlatego widok Piłsudskiego, zawodowego rewolucjonisty i zwolennika aktywnej walki z Rosją kroczącego pewnym krokiem po tokijskiej ulicy, odczytał jako zwiastun fiaska swojej misji. I nie mylił się.

Pozostało jeszcze 87% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.