Polscy kapłani, męczennicy z gdańskiej ziemi...

Piotr Piotrowski
W 2019 r., na terenie parafii pw. Chrystusa Króla w Gdańsku, odsłonięto pomnik ks. Rogaczewskiego
W 2019 r., na terenie parafii pw. Chrystusa Króla w Gdańsku, odsłonięto pomnik ks. Rogaczewskiego fot. MIIWŚ
29 kwietnia, w rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego Dachau, obchodzimy ustanowiony przez episkopat Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej.

Szacuje się, że w latach 1939-1945 z rąk okupantów śmierć poniosło blisko 3 tys. polskich duchownych. W Gdańsku ciągle żyje pamięć o trzech szczególnie zasłużonych księżach - dziś błogosławionych Kościoła gdańskiego.

W czasie II wojny światowej prześladowania wobec obywateli Polski różnych narodowości i profesji obejmowały cały obszar kraju okupowanego przez III Rzeszę i Sowiety. Duchowni, szczególnie z terenów Pomorza, byli według Niemców grupą wyjątkowo niebezpieczną. Poprzez swą działalność duszpasterską byli wsparciem i ostoją polskości w niejednym domu Polaków m.in. w Wolnym Mieście Gdańsku, co skutecznie uniemożliwiało ostateczne wyniszczanie narodu polskiego przez hitlerowców. Od pierwszych dni wojny byli więc wyłapywani, aresztowani, więzieni i mordowani.

Duchowni stali się ofiarami niemieckiej zbrodni w ramach akcji „Tannenberg”. Operacja ta miała na celu bezwzględną eliminację elit przywódczych i moralnych Rzeczypospolitej. Jednym z miejsc kaźni polskiego duchowieństwa stał się niemiecki obóz koncentracyjny Dachau, a na Pomorzu KL Stutthof oraz lasy piaśnickie i szpęgawskie.

Obozowa kaźń

W Dachau polscy księża byli traktowani w sposób szczególnie uwłaczający. Musieli nie tylko znosić trudne warunki osadzenia, ciągłe zagrożenie życia oraz liczne szykany i prześladowania. Oprócz tego zakazywano im praktykowania wiary, w tym odprawiania mszy i nabożeństw. Z tych względów obóz ten urósł do rangi symbolu męczeństwa duchownych. Szacuje się, że w trakcie II wojny światowej trafiło do niego łącznie 2794 zakonników, diakonów, księży i biskupów. Z tej liczby aż 1773 duchownych pochodziło z Polski. Żniwo śmierci było ogromne - w Dachau zamordowano ogółem 1034 duchownych, w tym aż 868 Polaków - najwięcej z diecezji poznańskiej (147), włocławskiej (144) i łódzkiej (112).

Polscy duchowni ponosili śmierć nie tylko w Dachau. Szczególna pamięć należy się polskim księżom pracującym na terenie Wolnego Miasta Gdańska: Franciszkowi Rogaczewskiemu, Bronisławowi Komorowskiemu i Marianowi Góreckiemu. Pracowali oni w polskich kościołach działających w Gdańsku w okresie międzywojennym. Od samego początku ich kapłańskiej służby na rzecz mieszkających tu Polaków znajdowali się pod szczególnym nadzorem policyjnych służb. Informacje zbierały formacje Wolnego Miasta Gdańska, ale były one równolegle przekazywane do Rzeszy. Szczegółowej analizie poddawano je po dojściu do władzy NSDAP - ostatecznie wykorzystane w stworzonej liście proskrypcyjnej osób przeznaczonych do eksterminacji.

Gdańscy księża aktywnie uczestniczyli w krzewieniu polskości i podtrzymywaniu ducha patriotyzmu w niejednym domu w czasie, gdy polskość była tu wyśmiewana i pogardzana przez niemieckojęzyczną większość. Ze sporą racją dr Karol Nawrocki, prezes IPN, nazywa Wolne Miasto Gdańsk i jego instytucje „laboratorium niemieckiego nazizmu” na terenach Polski. Po wybuchu wojny księża Rogaczewski, Górecki i Komorowski zostali aresztowani i osadzeni w obozie koncentracyjnym Stutthof, gdzie byli pogardzani, gnębieni i ostatecznie zamordowani za swą niezłomną postawę kapłańską i przywiązanie do polskości. W 1999 r. znaleźli się w gronie 108 polskich męczenników, beatyfikowanych przez papieża Jana Pawła II.

ZOBACZ TEŻ: 78. rocznica Marszu Śmierci z niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. W Sztutowie odbyły się uroczystości

Ustanowiony przez episkopat w 2002 r. Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego stanowi kontynuację dorocznego dziękczynienia księży więzionych w KL Dachau. 22 kwietnia 1945 r. ci, którzy wciąż żyli, złożyli śluby, że jeśli przeżyją, będą pielgrzymować co roku do kaliskiego sanktuarium św. Józefa. Tydzień później armia amerykańska wyzwoliła KL Dachau, a ocaleni do końca życia wypełniali przyrzeczenie. Ostatni świadek męczeństwa duchownych Polaków w tym obozie, ks. Leon Stępniak, zmarł w 2013 r.

Wikariusz od Mikołaja, budowniczy Stanisława

Ks. Bronisław Komorowski urodził się 25 maja 1889 r. w Barłożnie, w powiecie Starogard Gdański na Pomorzu, w rodzinie chłopskiej. W 1910 r. po maturze, uzyskanej w gimnazjum państwowym w Chełmnie, wstąpił do Seminarium Duchownego w Pelplinie. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 marca 1914 r. Po święceniach pracował jako wikariusz przy kościele w Łęgowie koło Pruszcza Gdańskiego i w parafii św. Mikołaja w Gdańsku. W 1924 r. ks. Komorowski został mianowany administratorem nowo powstałej placówki duszpasterskiej dla Polaków w Gdańsku-Wrzeszczu, która miała powstać z przebudowy dawnej ujeżdżalni pruskiej na kościół pw. św. Stanisława Biskupa. Obok starań o świątynie i gorliwej pracy duszpasterskiej prowadził również ożywioną działalność patriotyczną. W latach 1933-1934 był jedynym przedstawicielem społeczności polskiej w Radzie Miejskiej Gdańska. 1 września 1939 r. ks. Komorowski został aresztowany, pobity i uwięziony w Victoria Schule w Gdańsku, następnie osadzony w obozie koncentracyjnym w Stutthofie.

W Niedzielę Palmową 1940 r. ks. Komorowski znalazł się w utworzonej z najznakomitszych przedstawicieli Polonii gdańskiej kompanii karnej. Wraz z innymi jej członkami poddany został wyniszczającym torturom i zamordowany w lasach otaczających obóz w Wielki Piątek, 22 marca 1940 r.

We wspomnieniach: „Kościół św. Stanisława we Wrzeszczu nie tylko był miejscem kultu religijnego, ale i kuźnią ducha polskiego, gdyż tu z kazalnicy padały słowa do czynów patriotycznych, do wytrwania przy Polsce, mimo wzrastającego nacisku wroga, kosztem największych ofiar i wysiłków. Ks. Komorowski podnosił na duchu, dodawał odwagi i wzmacniał wiarę w lepszą przyszłość. Budową kierował, pełniąc jednocześnie funkcje duszpasterskie wobec niemal całej Polonii gdańskiej, ks. Bronisław Komorowski. Dwoił się i troił, będąc rzeczywistym, a nie tylko formalnym opiekunem wielu towarzystw, uczestnicząc w pracach Gminy Polskiej, Związku Polaków, Macierzy Szkolnej. Wygłaszał patriotyczne kazania, jednocząc w swoim kościele nie zawsze zgodną Polonię.

Pomagał każdemu, kto był w potrzebie. A przychodzili do niego Polacy w różnych praktycznych sprawach. Ks. Bronisław mógł wiele pomóc, ponieważ był związany z władzami polskimi Wolnego Miasta. Umiał pocieszyć ludzi. Starano się zrobić z niego obozowe pośmiewisko przez mianowanie go kapem kolumny roboczej czyszczącej kloaki obozowe. Chciano go przy tym zmusić, aby znęcał się nad współwięźniami. Lecz on okazał Chrystusową miłość wobec nich, pomagając najbardziej wycieńczonym, dzieląc się z nimi każdą strawą. Sam maltretowany i okrutnie dręczony, do końca zachował dla wszystkich otwarte serce i uśmiechniętą twarz. Stale podtrzymywał nas na duchu, zachowując postawę prawdziwie polską i kapłańską”.

Poznaniak z Nowego Portu

Ksiądz Marian Górecki urodził się 21 maja 1903 r. w Poznaniu. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w 1923 r. wstąpił do tamtejszego Seminarium Duchownego. W 1928 r. przyjął święcenia kapłańskie. We wrześniu 1933 r. przeniesiono go do pracy w diecezji gdańskiej i przekazano mu administrację nad kaplicą M.B. Częstochowskiej w Gdańsku-Nowym Porcie oraz opiekę nad tamtejszą Polonią. Z zapałem poświęcił się pracy duszpasterskiej, a szczególnie pracy wśród młodzieży oraz licznych polskich stowarzyszeń działających w mieście. Pełnił również obowiązki prefekta w Gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej w Gdańsku. Wśród młodzieży cieszył się zaufaniem i był przez nią szczególnie lubiany. Ks. Górecki został aresztowany 1 września 1939 r. Następnego dnia przewieziono go do obozu koncentracyjnego Stutthof, gdzie pracował przy wyrębie drzewa, pełniąc równocześnie funkcję obozowego szklarza. We wszystkich tych pracach towarzyszyły mu szykany i bicie. Wiosną 1940 r. wraz z kapłanami i inteligencją gdańską zostaje poddany przesłuchaniom. W Niedzielę Palmową przydzielono go do nowo utworzonej karnej kompanii. Ze szczególną zawziętością strażnicy odnosili się do kapłanów. W Wielki Czwartek ks. Górecki wyspowiadał się i uczestniczył w pierwszej potajemnej obozowej mszy św., w czasie której przyjął komunię św. W Wielki Piątek, 22 marca 1940 r., ks. Marian Górecki, wraz z 66 osobami, został rozstrzelany w pobliskim lesie. W pamięci Polonii gdańskiej pozostał zawsze jako męczennik za wiarę i Ojczyznę.

We wspomnieniach uczniów Gimnazjum Polskiego w WMG: „Ks. Marian Górecki reprezentował na gruncie gdańskim postępowy nurt katolicki, nie znosił przejawów płytkiej dewocji. Budował mocne i myślące charaktery. Lekcje swoje prowadził nowoczesnymi metodami. Podręczniki, które uważał za niedobre, zastępował własnym wykładem. Dając prym rozumowaniu i wiedzy nad bierną recepcją i sentymentowi do tradycji, najchętniej przedstawiał temat drogą dyskusji. Stąd jego lekcje, szczególnie w wyższych klasach, zmieniały się nieraz w gorące polemiki.

W swojej pracy ksiądz Górecki odznaczał się oddaniem i odpowiedzialnością za kształtowanie sumień młodzieży. Dbał nie tylko o wykształcenie religijne, dbał również o to, aby pobudzić w nas świadomość, że jesteśmy Polakami. Starał się, jak sam mawiał, nauczyć nas mocnych podstaw wiary. Wskazywał na to, w co mamy wierzyć i jak mamy postępować, aby nasza wiara nie była tylko wiarą odziedziczoną, ale wiarą, którą powinniśmy się kierować i żyć. Mówił, że religia jest ważnym przedmiotem i nie można jej traktować zdawkowo. Przekazując prawdy ewangeliczne, pogłębiał je, wskazując ich głębszą prawdę i sens. Ksiądz Górecki mawiał, że „jaka jest wiara, taki jest człowiek i jego życie”. W stosunku do młodzieży ksiądz Górecki był życzliwy, przyjemny i zawsze pogodny. Prowadząc zajęcia w Gimnazjum, często odstępował od głównego tematu, mówiąc nam o życiu i odpowiedzialnym podejściu do niego”.

Marzył o polskiej bazylice

Błogosławiony Franciszek Rogaczewski urodził się 23 grudnia 1892 r. w Lipinkach, w rodzinie pielęgnującej od pokoleń tradycje polskości. Po ukończeniu szkoły średniej w 1913 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Pelplinie. Święcenia kapłańskie otrzymał 16 marca 1918 r. Jego pierwszą placówką duszpasterską było Nowe Miasto na Pomorzu. W latach 1920-1926 pracował jako wikariusz w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdańsku-Wrzeszczu, a następnie przez rok był wikariuszem w parafii św. Brygidy w Gdańsku. Od 1 sierpnia 1928 r. ks. Rogaczewski związał się z parafią św. Józefa. Wszędzie dał się poznać jako człowiek czynu, pełen inicjatyw, obdarzony zdolnościami organizacyjnymi. Od 1 stycznia 1930 r. został rektorem budowanego kościoła pw. Chrystusa Króla w Gdańsku.

Przedwojenny Gdańsk nie był miejscem sprzyjającym Polakom żyjącym w obrządku Kościoła katolickiego. Wówczas w Wolnym Mieście Gdańsku ponad 60 proc. ludności było wyznania ewangelickiego. Tylko około 30 proc. stanowili katolicy, zarówno Niemcy, jak i Polacy. W związku z tym Polacy byli w zdecydowanej mniejszości. Inicjatywa budowy kościoła dla mieszkających w Gdańsku Polaków zrodziła się w 1928 r. Była to inicjatywa społeczna. Kierowane przez ks. Franciszka Rogaczewskiego Polskie Towarzystwo Budowy Kościoła Chrystusa Króla w Gdańsku zebrało potrzebne na realizację inwestycji fundusze i już pięć lat później na miejscu byłego Bastionu Piaskowego stanęła świątynia. Budynek, który powstał, miał być jedynie salą spotkań gdańskiej Polonii. Tuż obok planowano budowę kościoła z prawdziwego zdarzenia - Bazyliki Polskiej w Gdańsku. Położona na terenie parafii św. Józefa świątynia początkowo miała status kościoła rektorskiego. W październiku 1937 r. pierwszy biskup diecezji gdańskiej Edward O’Rourke podjął decyzję o powstaniu dwóch parafii personalnych dla gdańskiej Polonii - na Piaskowni i w Dolnym Wrzeszczu. Niestety hitlerowcy mieli w Gdańsku zdecydowaną przewagę. Senat miasta Gdańska cofnął decyzję o powołaniu parafii personalnych.

Jako kapłan był niezmordowany w pracy dla swoich parafian: zakładał orkiestry i chóry, urządzał wystawy, zawody sportowe, wycieczki. Działał także w głównej polskiej organizacji w Gminie Polskiej, był pierwszym wiceprezesem Macierzy Polskiej, kapelanem kolejarzy i pocztowców, diecezjalnym asystentem Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet, prezesem Centralnego Komitetu Katolików Polskich Diecezji Gdańskiej. Aresztowany 1 września został osadzony w Victoria Schule, skąd przewieziono go do obozu koncentracyjnego Stutthof. Mężnie znosił szykany i tortury. Na krótko przed swoją męczeńską śmiercią powiedział do ks. Alojzego Muzalewskiego, współwięźnia i swego wikariusza: „Wiesz, czuję, że zginę, powiedz moim ukochanym wiernym w kościele Chrystusa Króla, że chętnie oddam swe życie pro Christo et Patria”. Został rozstrzelany 11 stycznia 1940 r.

Podczas przesłuchania księdza Franciszka gestapowcy nie szczędzili mu przykrości i cierpień: „Do sali wepchnięto zataczającego się księdza, który zasłonił twarz opuchniętymi, krwawiącymi rękami. SS-owcy krzyczeli: «Ten leniwy ksiądz nie potrafi należycie wyczyścić wychodka!» Jeden z nich wszedł do sali i kopał leżącego, wrzeszcząc rozkazująco: «Jazda, zbieraj słomę z podłogi! Ale szybko!» Ksiądz Proboszcz odjął dłonie od twarzy i próbował zebrać źdźbła słomy z rozsypanych snopów uprzednio wrzuconych do sali. SS-owiec pogroził mu pałką i zatrzasnął drzwi (…). Ksiądz wydobył z przepaszystej sutanny swoje okulary i przywitał się z wszystkimi (…), potem zbliżył się do najbardziej skatowanego rodaka, dającego słabe oznaki życia. Ukląkł przy nim i zaczął się modlić”.

Dziedzictwo

Dzisiaj stół pingpongowy ministrantów z parafii pw. Chrystusa Króla stoi w tym samym miejscu jak latem 1939 r. Tak jak przed wojną ministranci, którzy na co dzień służą przy ołtarzu, spotykają się tutaj w salach.

W Sali Tradycji parafii św. Stanisława Biskupa przechowywane są pamiątki, które pozostawili po sobie błogosławieni Męczennicy Gdańscy. Nie ma ich wiele. Zaraz po rozpoczęciu wojny Niemcy z właściwą sobie precyzją i konsekwencją niszczyli wszystko, co przypominało o obecności Polaków w Wolnym Mieście Gdańsku. Szczególną uwagę zwracali na źródła pisane. Choć treść kazań błogosławionych kapłanów byłaby dzisiaj wielkim skarbem, nie przetrwały one do naszych czasów.

Nie ocalało wiele słów, które wypowiedzieli, ale pozostawili jednak po sobie niezwykłe świadectwo. Ich całkowicie oddane Kościołowi i ojczyźnie życie jest dla wiernych nie tylko przykładem. Niesie ze sobą moc Bożego błogosławieństwa.

Kiedy 13 czerwca 1999 roku papież Jan Paweł II wyniósł na ołtarze 108 męczenników polskich, w ich gronie znaleźli się księża Bronisław Komorowski, Franciszek Rogaczewski i Marian Górecki. Męczennicy Gdańscy pokazują wszystkim, że można zostać świętym, żyjąc w jakimkolwiek stanie i w każdym czasie. W miejscach kaźni potrafili świadczyć o dobroci Boga. To ważna lekcja dla ludzi żyjących obecnie - potrzeba, byśmy, tak jak oni, dawali o tym świadectwo.

Z Gwiazdami - Marek Kaliszuk - zapowiedź

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Polscy kapłani, męczennicy z gdańskiej ziemi... - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie