Jak Szczecin został kolebką caryc

Obraz Marii Fiodorowny z okresu, gdy była jeszcze wielką księżną rosyjską Fot. Wikimedia Commons Obraz Marii Fiodorowny z okresu, gdy była jeszcze wielką księżną rosyjską

W Szczecinie urodziły się dwie caryce, obie Zofie. Jedna z nich do dziś wywołuje niemiłe wspomnienia Polaków

W XVIII wieku w Szczecinie urodziły się dwie caryce, obie Zofie. Jedna z nich (Katarzyna II) do dziś wywołuje niemiłe wspomnienia Polaków. Druga, Matka Carów, uchodzi za kobietę, która mogłaby stanowić wzór dla matek i żon.

Zofia Dorota Wirtemberska (Maria Fiodorowna) zapisana w historii jako ta caryca, która uratowała Romanowów. Urodziła się w 1759 roku w istniejącym do dziś szczecińskim Pałacu pod Globusem przy pl. Orła Białego. Nie była to siedziba rodowa. Ojciec Zofii - Fryderyk Eugeniusz, dowódca pułku dragonów i komendant twierdzy Szczecin, wynajął ów pałac od Filipa von Grumbkowa, naczelnego prezydenta Rejencji Pomorskiej. Matką Zofii była Zofia Dorota - kuzynka króla pruskiego Fryderyka II.

Małżeństwo córki z owdowiałym carewiczem Pawłem I zaaranżował ojciec - w październiku 1776 roku. Po ślubie Zofia przeszła na prawosławie i przyjęła imię Marii Fiodorownej. Carewicz Paweł I oficjalnie był synem cara Piotra III i Katarzyny II (też urodzonej w Szczecinie, córki księcia Christiana Augusta von Anhalt-Zerbst z dynastii askańskiej i Joanny Elżbiety z dynastii holsztyńskiej.), znanej z wielkiej swobody seksualnej. Na carskim dworze szeptano, że prawdziwym ojcem Pawła był hrabia Sergiej Sałtykow, jeden z wielu kochanków Katarzyny Wielkiej.

Ślub Zofii i Pawła I odbył się nie w Rosji, lecz w Berlinie. Historycy przytaczają list, który tuż przed ślubem Paweł wysłał do przyszłej żony. Pisał w nim: "Nie mam zamiaru mówić o miłości. Księżniczka będzie musiała znosić moje kaprysy i humory".

Caryca Katarzyna II podarowała młodym kompleks pałacowy w Pawłowsku. Podczas 428-dniowej podróży poślubnej po Europie Zofia kupowała meble do pałacu. Była szczęśliwa w małżeństwie. Do jednego ze przyjaciół napisała: "Jestem szaleńczo zakochana (...). Nigdy, drogi przyjacielu, nie mogłabym być szczęśliwsza. Wielki książę nie mógłby być uprzejmiejszy. Jestem bardzo dumna z faktu, że mnie kocha i to czyni mnie bardzo, bardzo szczęśliwą. (...) Nie mogę pójść spać przed pójściem do mojego księcia drogiego i uwielbianego i mówienia mu jeszcze raz, jak go kocham i uwielbiam szalenie".

Paweł był zauroczony Zofią, choć początkowo sceptycznie podchodził do zaaranżowanego małżeństwa. W jednym z listów carewicz napisał: "Jest wysoka, kształtna, inteligentna, bystra i śmiała".

Pierwszym synem Zofii i Pawła był przyszły car - Aleksander I. Kolejnym synem - Konstanty Pawłowicz, późniejszy wielkorządca Królestwa Polskiego. Po chłopcach na świat przyszły dziewczynki: Aleksandra, Helena, Maria i Katarzyna (późniejsza żona króla Wilhelma I). A także nie wspominana szerzej w historii Olga, która umarła w wieku 3 lat, oraz Anna (późniejsza żona króla Wilhelma II Holenderskiego).

Po dziewczynkach na świat przyszło dwóch chłopców: Mikołaj I (car Rosji), i Michał Pawłowicz Romanow - Wielki Książę Rosji, który zmarł w Warszawie.

Relacje Zofii z jej teściową, carycą Katarzyną Wielką, nie układały się najlepiej. Krótko po narodzinach dzieci caryca odbierała je matce i sama kierowała wychowywaniem. Zwłaszcza Aleksandra, którego upatrzyła sobie jako przyszłego cara.

Paweł I został carem w 1796 roku. Jego żona, caryca Maria Fiodorowna nie miała łatwego życia. Na dworze toczyły się walki koterii, w tym zwolenników Pawła I, jako prawowitego władcy, i przeciwników Katarzyny II (głoszących, że jest uzurpatorką).

Paweł I nie był lubiany przez szlachtę i arystokrację rosyjską, bo chciał zmniejszyć jej liczne przywileje i zreformować Rosję. W 1801 roku został zamordowany przez spiskowców - zwolenników syna, Aleksandra. Wśród spiskowców byli: Peter Ludwig von der Pahlen, gubernator Petersburga, generał Levin August von Bennigsen, Platon Zubow, kochanek Katarzyny II i jego starszy brat, pułkownik Nikołaj Zubow.

Spiskowcy przybyli do Zamku Michajłowskiego i zażądali abdykacji Pawła I na rzecz Aleksandra. Car odmówił. Obawiając się reperkusji zamachu, spiskowcy zabili go. Wymienia się w historii kapitana Jakowa Skariatina, który miał udusić cara, oraz pułkownika Nikołaja Zubowa, który jako pierwszy zadał carowi cios złotą tabakierką.

Po śmierci Pawła I tron objął 23-letni Aleksander I. Maria Fiodorowna nigdy nie wybaczyła synowi udziału w spisku przeciwko ojcu. Obarczała go winą za śmierć męża. Aleksander panował 24 lata. Był przy upadku Napoleona i brał udział w Kongresie Wiedeńskim. Być może całe życie prześladowały go wyrzuty sumienia za śmierć ojca. Nie mógł nigdzie długo usiedzieć. Zmarł na Krymie podczas licznych podróży.

Gdy po latach otworzono jego trumnę, była pusta. Puszkin napisał: "Cale życie spędził w drodze, umarł w Taganrogu". Czy rzeczywiście zmarł? Istnieją podejrzenia, że sfingował swoją śmierć, oddając się służbie Bogu i wstępując do jednego z zakonów na Krymie.

Pewnym śladem potwierdzającym tę wersję jest podobieństwo byłego cara do mnicha Fiodora Kuźmicza, działającego na Krymie. Cerkiew prawosławna kanonizowała go w 1984 roku. Zakonnik ów był znany z wielu informacji dworskich, których nie mógł posiadać, i doskonałej znajomości arkanów wojskowości.

Maria Fiodorowna ciężko przeżyła zamach na męża. Gdy dowiedziała się o jego śmierci, wpadła w histerię. Oskarżyła publicznie syna, że celowo doprowadził do śmierci ojca. Nie chciała go nie tylko widzieć, ale nawet znać. Długo była zapłakana i nic nie mogło wybić jej z boleści.

Dwór i poddani postrzegali Marię Fiodorowną jako idealną carycę, oddaną poddanym i Rosji, czułą na ludzkie nieszczęścia. Szanowano ją za to, że okiełznała trudny charakter męża. Nigdy go nie zdradziła, choć chodziły pogłoski, że on to uczynił. I nigdy nie odsunęła się od niego, choć pod koniec życia, obawiając się spisku, car odsunął od siebie wielu członków rodziny.

Po śmierci męża Maria Fiodorowna została zmuszona do uznania panowania syna. Odsunęła się od ludzi, resztę życia spędzając w pałacu w Pawłowsku. To tu przed śmiercią w 1828 roku kazała spalić swe pamiętniki, które prowadziła przez niemal 50 lat.

Marek Rudnicki
GŁOS POMORZA

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.