"Jesteś, synu, jesteś. Dzięki Bogu". Marian Gładysz wspomina ostatnie dni w obozie pracy

Marian Gładysz już po wstąpieniu do amerykańskiego wojska, w którym był kierowcą w stopniu "starszego szeregowca" Fot. archiwum Mariana Gładysza Marian Gładysz już po wstąpieniu do amerykańskiego wojska, w którym był kierowcą w stopniu "starszego szeregowca"

Do obozu" Mitteldeutsche Motorenwerke" w Taucha bei Leipzig, 16-letni Gładysz trafił ze Starego Skałatu na Kresach

Rok 1945. Nerwowość Niemców w zakładzie jest coraz bardziej odczuwalna. Jednego dnia pojawiła się grupa SS i od razu poszła do hali z prototypami silników samolotowych, objętych tajemnicą wojskową. Esesmani niedługo tam byli, odebrali telefon i po 10-15 minutach szybko odjechali.

Tego samego dnia kierownik odpowiedzialny za magazyny oświadczył zatrudnionym w zakładzie Niemcom: "Każdy, kto potrzebuje w domu jakichś narzędzi lub materiałów, może sobie wybrać, co chce".

Pozostało jeszcze 93% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.