Kiedy wojna i miłość idą w parze. Smutna historia Muriel White

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Strach przed gestapo pchnął ją do śmierci. Muriel White zginęła w pałacu w Dobrej.
Strach przed gestapo pchnął ją do śmierci. Muriel White zginęła w pałacu w Dobrej. Archiwum
80 lat temu w Dobrej na Opolszczyźnie samobójczą śmiercią zginęła pochodząca z Ameryki Muriel von Seherr-Thossa. Wcześniej wyszła za mąż za śląskiego arystokratę i miała wieść życie pięknej księżniczki w śląskich zamkach. Ale życie pisze swoje scenariusze.

63 letnia Muriel White po mężu von Seherr-Thoss zginęła 13 marca 1943 roku w Dobrej. Wyszła na drugie piętro pałacu od strony parku, wybrała okno przy samej wieżyczce. Spadła na żwirową alejkę. Autorzy książki o dziejach Dobrej napisali, że na pałacowe podwórze wjeżdżał właśnie samochód gestapo.

- Coś musiało ją przestraszyć – opowiadała przed laty Agnieszka Czernecka, córka Balbiny Jenek, która przez długie lata była kucharką w pałacu w Dobrej i dobrze znała Muriel. – Nie wyglądała na kogoś opanowanego przez myśli samobójcze. Chodziły słuchy, że Niemcy ją prześladowali, bo była Amerykanką, a swoje dzieci jeszcze przed wojną odesłała do Stanów. Jej władze nie pozwoliły nawet na wyjazd do Ameryki na ślub swojej córki Margarit w 1938 roku. Hrabina Muriel opowiadała mojej matce, że chcą ją wysłać do Auschwitz. Że po pałacowym parku chodzą za nią jacyś obcy mężczyźni. Bała się nawet tam wychodzić.

Amerykańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sporządziło raport z jej śmierci, w którym jako przyczynę zgonu podano obrażenia czaszki. Napisano też w nim, że przebywała w „areszcie rozwodowym” swojego męża w Dobrej.

Muriel była córką amerykańskiego dyplomaty Henry’ego White’a, współpracownika prezydenta Wilsona i współautora traktatu pokojowego w Wersalu, który zakończył I wojnę światową. W 1909 roku w Paryżu poślubiła niemieckiego ziemianina i spadkobiercę dóbr w Dobrej - hrabiego Hermanna von Seherr-Thoss.

Koniec starych czasów

W marcu 1943 roku cały folwark w Dobrej płakał za hrabiną Muriel. Na pogrzeb ludzie wyłożyli czerwonymi dywanami drogę z pałacu do kościoła we wsi i po dywanach zanieśli trumnę do krypty rodzinnej. Dwa lata później radzieccy żołnierze, zdobywając Dobrą, splądrowali krypę. Wyciągnęli z trumny ciało Muriel, wyłamali palce, żeby ściągnąć pierścionki.
Hrabia Hermann von Seherr Thoss dwa lata żył w Dobrej samotnie. W styczniu 1945 roku, kiedy front zbliżył się do Odry, kazał zaprzęgać konie do bryczki i wyjechał na zawsze ze swojej opolskiej posiadłości. Pojechał do swojego majątku w Austrii.

- Wyjechał powozem zaprzężonym w dwie pary koni, tylko w towarzystwie woźnicy Kowolika – opowiadał przed laty dziennikarzowi NTO Piotr Miczka, były wójt gminy Walce (zmarły w 2020 roku). Piotr Miczka miał okazje osobiście poznać kolejne pokolenia rodziny Seherr – Thoss i od potomków hrabiego usłyszał o jego późniejszym losie. Hermann pozostawił po sobie pisany ręcznie gotykiem dziennik ze wspomnieniami z ucieczki przed frontem. – Z Dobrej zabrał tylko owies dla koni, a dla siebie 11 par butów, bo bardzo lubił obuwie.

Po miesiącu dojechał do Klagenfurtu w Austrii, gdzie u stóp Alp Seherr-Thossowie posiadali majątek ziemski - zamek i 240 hektarów gruntu. Dziś to miejsce leży przy samej autostradzie biegnącej przez Klagenfurt.

- W zamku już stacjonowały wojska alianckie – relacjonował dla NTO Piotr Miczka. - Hrabia zamieszkał w budynku ogrodnika i bardzo szybko dostosował się do innego trybu życia. Hodował kozę dla mleka, sam chodził z wiadrem do studni na kołowrót, korzystał z wychodka na dworze. I nigdy nie narzekał na swój los.

Kiedy skończyła się wojna, jego majątek upaństwowiono, a on dostał odszkodowanie. Przeniósł się do domu zarządcy, a w zamku zainstalowała się wyższa szkoła rolnictwa, leśnictwa i ogrodnictwa. Hermann ożenił się też po raz drugi z arystokratką, pewną hrabiną z Turyngii.

- Jego dzieci cały czas mieszkały w Ameryce i namawiały go, żeby też się tam przeniósł – wspominał dla NTO Piotr Miczka. - Odpowiadał im jednak, że nigdy nie opuści Europy. Zmarł w 1958 roku. Przechodził przez drogę szybkiego ruchu, dzisiejszą autostradę i potrąciła go ciężarówka.

Z życia wyższych sfer

Hermann i Muriel mieli troje dzieci. Ich najstarszym synem był Hans Christoph, urodzony w 1912 roku w Rozkochowie. Ta leżąca kilka kilometrów od Dobrej wioska miała charakter drugiego gniazda rodowego Seherr-Thossów. Dóbr nie dzielono, żeby zapobiec ich rozdrobnieniu. Dziedziczył je wraz z pałacem w Dobrej najstarszy syn. Dorosłe dzieci właściciela mieszkały w pałacu w Rozkochowie.

- Hans został wysłany do średniej szkoły w Austrii, prowadzonej przez benedyktynów - opowiadał NTO Piotr Miczka. - W czasie jednego z młodzieńczych wyjazdów na narty poznał Amerykankę z Nowego Jorku o imieniu Marian, która również została wysłana przez bogatych rodziców do szkoły w Austrii. Pobrali się.

W 1938 roku wszystkie dzieci Muriel i Hermanna - Hans z żoną Marian, jego siostra Margarete oraz młodszy brat Ernst, wyjechali na stałe do Stanów Zjednoczonych.

- Kiedy Hans Christoph przyjechał do Ameryki, został bardzo źle potraktowany przez rodziców swojej żony Marian. Akurat wybuchła wojna, nie chcieli mieć zięcia Niemca – wspominał NTO Piotr Miczka. - W Ameryce urodził się ich jedyny syn Henry.
Marion wyszła w 1950 roku za mąż za Henry’ego H. Frelinghuysen, przedstawiciela zamożnej i ustosunkowanej rodziny z New Jersey. Według Piotra Miczki rodzina Marion wymusiła na niej w końcu rozwód z niemieckim arystokratą i drugie małżeństwo. Han Chrostoph także po raz drugi się ożenił, ale utrzymywał z pierwszą żoną dobre relacje. Zmarł jesienią 1994 roku.

Hans wyjechał do Ameryki, żeby nie zostać wcielonym do niemieckiego wojska i nie brać udziału w wojnie. W Stanach przyjął amerykańskie obywatelstwo i Amerykanie wcielili go do swojego wojska, a potem wysłali na wojnę. Jak opowiadał Piotr Miczka, najpierw trafił do strzelców alpejskich, bo świetnie jeździł na nartach. Kiedy jego dowódcy zorientowali się, że jest z pochodzenia Niemcem, skierowali go do kancelarii, gdzie zajmował się niemieckimi jeńcami wojennymi.

- Zdarzało się, że przyjmował do niewoli znajomych - opowiada Piotr Miczka. - Czasem, gdy pozostawali sami, słyszał od jeńców twarde słowa: - Ty zdrajco!

Jego młodszy brat Hansa - Ernst był hodowcą koni w Teksasie. Po wojnie nigdy nie przyjechał do Dobrej czy Rozkochowa. Dawne dobra odwiedziła tylko Marian, była już żona Hansa Chrostopha, a po drugim mężu – Frelinghurysen. Była w Polsce trzykrotnie. Odwiedziła też Rozkochów i Dobrą w towarzystwie Piotra Miczki.

Marian zmarła w 2008 roku. „Była osobą troskliwą i towarzyską, zapaloną brydżystką i zapaloną podróżniczką – napisał w krótkiej notatce o jej śmierci dziennik „New Jork Times”.

Lokalizacja pałacu w Dobrej niedaleko Krapkowic__

od 12 lat
Wideo

Psycholog odpowiada: Czy wakacyjny romans to dobra rzecz?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Kiedy wojna i miłość idą w parze. Smutna historia Muriel White - Nowa Trybuna Opolska

Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia