Ofiary i oprawcy. Z obozów do Urzędu Bezpieczeństwa

Przedwojenny widok na ul. Kochstrasse i budynek dzisiejszej komendy policji, zajęty w 1945 roku przez UB. Fot. Fotopolska Przedwojenny widok na ul. Kochstrasse i budynek dzisiejszej komendy policji, zajęty w 1945 roku przez UB.

Zamiana ról nastąpiła z końcem wojny, wiosną 1945 roku. Więźniowie obozów koncentracyjnych odzyskali wolność i zostali żądnymi zemsty śledczymi UB

15 maja 1945 roku podróż samochodem z Katowic do Nysy trwała 4 godziny. Służbową ciężarówką na nyski Rynek, pod zrujnowaną bazylikę, przyjechało 12 młodych mężczyzn. Kadra Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Komendantem został kpt. Silberg. Szefem kasyna Szlomo - Ignacy Singer. Szlomo miał być powołany do polskiego wojska, ale wolał wstąpić do UB. Przyjechał też Salek Zucker, który w ramach eksperymentów medycznych w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu został wykastrowany. I jeszcze Mosze Mąka, brat sekretarza Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach.

Pawła - Pinka Mąki. Poza tym: David Feurestein, Szymon - Szlomo Nunberg. Efraim Lewin, który został pierwszym szefem więzienia w Nysie. Lewin nie miał jednej ręki, stracił ją w partyzantce pod Lublinem, skąd pochodził i gdzie wstąpił do UB jeszcze w 1944 roku. Pozostali wymienieni byli Żydami z miasteczka Będzin.

W połowie maja 1945 roku w Nysie przebywało tylko ok. 200 Polaków - pierwszych urzędników starostwa, władz miejskich, milicjantów. Poza tym miasto było niemieckie. Amerykański pisarz i dziennikarz John Sack, który rozmawiał z pierwszymi pracownikami UB, tak opisał ówczesną Nysę: "Nie było tu wielu członków SS, ponieważ w pobliżu Nysy nie mieściły się żadne obozy. Jak w każdym innym miejscu w Niemczech jeden na dziesięciu ludzi był tu przypuszczalnie nazistą i misja chłopaków w Nysie polegała na wytropieniu właśnie tych".

Na pierwszą kwaterę zajęli opuszczoną kamienicę na Kochstrasse 28. Na biuro willę po drugiej stronie ulicy, przy Kochstrasse 13. Kochstrasse to od 1945 roku ulica Armii Czerwonej, a dziś Armii Krajowej. Numery domów się nie zmieniły. Pierwsze biuro UB, to dziś skrzydło komendy powiatowej policji. Pierwsza kwatera to też siedziba policyjnych biur.

John Sack pisał dalej: "Szlomo Singer założył kuchnię, a w piwnicy chłopcy wybudowali więzienie, mocując do drzwi ozdobną kratę, wstawiając sztaby w okna, tudzież umieszczając osiem piętrowych łóżek w pralni i tyleż w magazynie. Jedna cela miała być dla szesnastu mężczyzn, a druga dla szesnastu kobiet".

Podejrzany za tysiąc złotych

Dr Zbigniew Bereszyński, autor "Wielkiej Księgi Opozycji na Pograniczu", na podstawie archiwalnych dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej początki UB w Nysie opisał nieco inaczej: Pierwszym komendantem był ppor. Adam Sztabelski, który do Nysy przyjechał dzień wcześniej.

Pierwszą grupę 12 ftmkcjonariuszy mieli tworzyć powracający z robót przymusowych w Niemczech. W pierwszych tygodniach nowi funkcjonariusze skupili się na ściganiu hitlerowców. Według raportów wysyłanych do swojej centrali, do 8 czerwca ubecy aresztowali 70 osób, w tym 55 członków NSDAP, 7 członków SA, 2 członków Narodowo-Socjalistycznego Korpusu Motorowego, pewnego kontrolera dokumentów w gestapo, a także osobę podejrzaną o fałszowanie dokumentów.

John Sack, na podstawie wspomnień głównie Szlomo Singera tak opisał pierwsze tygodnie pracy UB w Nysie: "Następnego dnia po przyjeździe Szlomo udał się po ziemniaki. Inni zaś udali się po podejrzanych o nazizm. Przeszli Breslauerstrasse, główną arterią Nysy, prowadząc ze sobą kilku Niemców, którzy za tysiąc złotych od łebka (w tym czasie kilogram wieprzowiny kosztował do 350 zł - red.) mówili: Tamten mężczyzna był nazistą! Albo: Tamta kobieta była w partii! Demonstrując swoje pistolety, chłopcy aresztowali podejrzanych i prowadzili ich piechotą na Kochstrasse. Wkrótce na każde łóżko przypadał jakiś Niemiec, ale donosy się nie skończyły i chłopcy sprowadzali kolejnych. Z końcem maja przypadało po dwóch, trzech albo czterech aresztowanych na każde łóżko zaścielone słomą. A także na miejsce pod łóżkiem oraz przejścia dookoła. Szlomo posyłał im talerze ziemniaków, marchewek i buraków. Do załatwiania potrzeb fizjologicznych zostały wiadra. Powietrze w celach stało się gęste, wypełniał je zapach odchodów, skwar panował niczym w Kalkucie, a sufity były czarne od much. Duszę się - myślał ten czy ów Niemiec. A jeden (mężczyzna o nazwisku Juppé z Gross Neundorff - ze Złotogłowie - red.) wziął nawet wspólną brzytwę i w przypływie rozpaczy poderżnął sobie nią gardło. Umarł, gwałtownie łapiąc powietrze. Chłopcy wzięli konia i wóz, i zawieźli go na cmentarz po drugiej stronie rzeki Nysy".

Według ustaleń Johna Sacka, który w niemieckich archiwach dotarł także do zeznań aresztowanych w Nysie Niemców, przesłuchania prowadziło 8 śledczych, sami Żydzi. Pokój przesłuchań był na drugim piętrze. Śledczy stawali wokół przesłuchiwanego i domagali się potwierdzenia, że był w partii nazistowskiej. Kiedy się przyznał, bili go, a potem odsyłali do sądu w Katowicach lub do obozu w Świętochłowicach. Jak się nie przyznawał, też go bili. Tak długo, aż się przyznał.

24 maja aresztowano 50-letniego Huberta Jeschke z Nysy, którego zadenuncjował za pieniądze niejaki Seidel. W czasie przesłuchania śledczy uderzył kilka razy głową Huberta Jeschke o ścianę, wskoczył mu nogami na pierś, a potem w 6 osób bili go po nogach gumowymi pałami oraz wężami wypełnionymi żwirem, a na koniec dębowymi pałkami. Przestrzelili mu też ucho.

Krzyki przesłuchiwanego docierały aż za rzekę, dlatego śledczy go zakneblowali. Takie przesłuchania trwały kilka dni, a Jeschke ciągle zaprzeczał, że nie był w partii. Śledczy nie odpuścili nawet na prośby Szlomo Singera, który potajemnie dokarmiał aresztanta.

Wreszcie Jeschke nie wytrzymał i przyznał się do przynależności do NSDAP. W Neuland (dziś Dolna Wieś - dzielnica Nysy), gdzie przesłuchania prowadzono w piwnicy willi dr. Tschoetschella, oprawcy rozwalili bębenki w uszach przesłuchiwanego architekta W. M. Szlomo Singier, opowiadając o Nysie amerykańskiemu dziennikarzowi, zapamiętał także niejakiego Mahla, byłego burmistrza Głuchołaz, któremu w śledztwie UB złamało rękę.

Postać burmistrza Mahla pojawia się w pierwszym sprawozdaniu Śzymona Koszyka, powojennego burmistrza Głuchołaz, który objął stanowisko 9 maja 1945 roku.

Według Koszyka Mahl uciekł przed Armią Czerwoną do Czechosłowacji, ale potem wrócił do Głuchołaz. Został aresztowany za to, że "wbrew woli mieszkańców" wydał rozkaz zniszczenia wszystkich mostów w mieście.

Skuteczność ubeckich metod była wysoka. Jak pisze Sack, w piwnicy w Nysie na 94 mężczyzn 85 przyznało się do NSDAP. W piwnicy w Otmuchowie ubecy trzymali niemieckiego więźnia w zimnej wodzie do czasu, aż podpisał deklarację, że będzie dla nich szpiegował.

Nie wiesz, z kim zadarłeś

W tym czasie w sprawozdaniach polskich władz cywilnych w Nysie temat Urzędu Bezpieczeństwa właściwie nie był podejmowany. W czerwcu 1945 roku w pierwszym sprawozdaniu do wojewody starosta Wincenty Karuga napisał krótko: "W UBP, jakkolwiek wyjątkowo czynnym, odczuwa się brak ludzi, którzy obejmą placówki w terenie". Współpraca z pierwszym szefem UB nie układała się jednak staroście.

13 lipca obowiązki szefa PUBP przejął ppor. Marian Dziekan, a jego zastępcą został ppor. Marian Martynus. Starosta, pisząc do wojewody, uznał to za "pozytywne zmiany osobowe". W sierpniu 1945 roku burmistrz Nysy Jan Koj interweniuje u wojewody w sprawie urzędników bezpieczeństwa, którzy przeprowadzili rewizję w jego służbowej willi i zabrali m.in. samochód "Opel", ciężarówkę, motocykl i dużo sprzętu, należącego do miasta bądź zdeponowanego u burmistrza (np. monstrancję ze zniszczonego kościoła). Burmistrz domagał się zwrotu rzeczy. W aktach nie ma odpowiedzi wojewody.

Na najciekawsze wywody o funkcjonariuszu UB ob. Lewińskim (jednoręki Efraim Lewin, szef więzienia) pozwolił sobie dr Śmietana, szef wydziału lokalowego w Nysie. W lipcu 1945 roku urzędnicy jego wydziału przypadkowo trafili w mieszkaniu Lewińskiego na skład wyszabrowanych rzeczy - kilkanaście aparatów radiowych, walizki z jedwabiem i sukniami. Lewiński wraz ze "wspólnikami" wpadł do mieszkania i na krótko aresztował urzędników miejskich. Śmietanie groził: - Pannie wie, z kim zaczyna. Ja jestem bandyta! Nie radzę panu do mnie się dostać! Śzef wydziału lokalowego opisał zdarzenie w raporcie do władz, ale sprawie ukręcono łeb.

Rok później Lewiński wpadł do mieszkania innego urzędnika Janika i strzelał do domowników. Janik nie zgodził się zeznawać w tej sprawie w obawie o swoje życie, bo "żadna władza nie może mu zagwarantować bezpieczeństwa".

W kolejnych miesiącach 1945 roku Urząd Bezpieczeństwa coraz bardziej się rozrastał i coraz bardziej nastawiał się na represje wobec Polaków, niezadowolonych z powstającego systemu komunistycznej władzy. Zmieniał się też skład osobowy PUBP.

John Sack, przeprowadzając w latach 80. i 90. wywiady z byłymi funkcjonariuszami UB w Ameryce, Niemczech, w Izraelu, zebrał też wiadomości o późniejszych losach nyskich oprawców. Pierwszy, jeszcze w czerwcu 1945 roku, uciekł Leo Zolkiewicz, komendant urzędu z Głuchołaz. Przeszedł przez zieloną granicę razem ze złotem, które zabrał swoim więźniom. Przez Niemcy dostał się do Nowego Jorku. Do Stanów Zjednoczonych trafił Mosze Mąka i Szlomo Singer, który zgodził się na rozmowę z amerykańskim dziennikarzem. Salek Zucker też zamieszkał w USA. Proszony przez Sacka o rozmowę, odpowiedział - nie mogę panu pomóc. Jego nazwisko zostało w książce Johna Sacka zmienione. Szlomo Nunberg w latach 80. mieszkał w Haifie w Izraelu, ale nie zgodził się na wspomnienia. Publiczną działalność prowadził David Feurestein, który został wiceprzewodniczącym Międzynarodowego Stowarzyszenia Yad Vas- hem, czyli izraelskiego instytutu, który zajmuje się badaniami zbrodni Holokaustu. John Sack dzwonił do niego, gdy ten mieszkał w Genewie.

Feurestein przez telefon potwierdził, że był śledczym z bardzo ciężką ręką. Przyznał: "Byłem straszony! Ale lepiej o tym nie mówić" . Feurestein w 2013 roku udzielił wywiadu chilijskiej telewizji CNN. Materiał można odnaleźć na internetowym kanale YouTube. Opowiadał o swoim pobycie w Oświęcimiu, pokazywał tatuaż z obozowym numerem. Wspominał o zamordowanej w obozie swojej rodzinie. O Nysie nie powiedział ani słowa. Z wywiadu wynika, że przeniósł się do Argentyny, a potem zamieszkał w Chile. W 2000 roku uczestniczył w spotkaniu z Janem Pawłem II w instytucie Yad Vashem w Jerozolimie. W 2013 roku miał 89 lat i czuł się świetnie.

Od swoich rozmówców John Sack usłyszał też dalszą historię Efreima Lewina, szefa nyskiego więzienia. Lewiński w sierpniu lub wrześniu 1946 pokłócił się z szefem więziennictwa w województwie śląskim Chaimem Studnibergiem - Studenckim. Według jego byłych kolegów Efreim nie chciał dać szefowi jednego z trzech swoich motocykli, więc Chaim kazał go za to aresztować. W przypisach amerykański autor wyjaśnia jednak, że faktyczną przyczyną aresztowania było to, że Lewin sprzedał samochód należący UB

Krzysztof Strauchmann
NOWA TRYBUNA OPOLSKA

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.