Queen. Prawdziwa historia Freddie’go Mercury’ego

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Freddie Mercury w New Haven, na WPLR Show.
Freddie Mercury w New Haven, na WPLR Show. Fot. Carl Lender / Wikipedia, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported
Wymyśliłem nazwę „Queen”. To tylko nazwa, ale jest królewska i brzmi wspaniale. Lubię otaczać się wspaniałymi rzeczami – mawiał Freddie Mercury, jeden z najwybitniejszych wokalistów na świecie, frontman zespołu Queen. Jaki był, jako człowiek? Jak wyglądała jego droga do sławy? Co go zabiło? A w końcu – gdzie spoczywają jego szczątki?

Jest 5 września 1946 rok, wyspa Zanzibar, miasto Stone Town. W państwowym szpitalu na świat przychodzi chłopiec. Jego rodzice – matka Jer i ojciec Bomi, o nazwisku Bulsara, wyznawcy zaratusztrianizmu czyli irańskiej religii wywodzącej się z dawnych wierzeń ludów indoeuropejskich, nadają mu imię Farrokh. Imię chłopca oznacza: szczęśliwy, pomyślny, błogosławiony. Takie też było jego dzieciństwo.

Początki

Rodzina mieszkała na Zanzibarze w okazałym domu. Ojciec pracował jako księgowy; stać ich było na służbę, opiekunkę do dziecka, a gdy Farrokfhskończył 5 lat – na szkołę prowadzoną przez anglikańskie zakonnice. Chłopiec od początku zdradzał talent do rysunków, malarstwa, a także uwielbiał śpiewać. Gdy skończył 6 lat urodziła się jego siostra Kashmira. Kilka lat później Farrokha wysłano do szkoły z internatem do indyjskiego miasta Panchgani. Boleśnie odczuwał rozłąkę z rodziną, choć w Panchgani mieszkała też jego ciotka. W szkole szło mu nie najgorzej; uczył się też gry na fortepianie, śpiewał w chórze. To koledzy w szkole zaczęli nazywać go Freddie. Imię przylgnęło do niego na stałe. Już wtedy, w wieku 12 lat założył pierwszy zespól muzyczny – The Hectics.
Ostatecznie jednak szkołę w Panchgani porzucił. Jako 18-latek wrócił do domu rodzinnego i tam zakończył edukację w szkole rzymskokatolickiej.

Życie w Londynie

Kiedy w 1964 roku na Zanzibarze wybuchła rewolucja, rodzina Bulsarów wyemigrowała do Londynu; zamieszkali na jego obrzeżach, w Feltham, niedaleko lotniska Heathrow. Freddie na lotnisku znalazł pracę - zmywał naczynia w lotniskowym barze. Co ciekawe w Feltham mieszkał Brian May, przyszły członek zespołu Queen, ale Freddie pozna go dopiero, gdy rozpocznie naukę w Ealing College of Art i spotka tam Tima Staffella.
Rodzice bardzo chcieli, by ich syn studiował, on jednak wolał rozwijać swoje artystyczne talenty w koledżu. W Ealing College of Art uczył się grafiki użytkowej i ilustracji. W tamtym czasie jego notesy przedstawiały najczęściej Jimi’ego Hendrixa – uwielbiał malować swojego idola – Jimi’ego Hendrixa. Naśladował jego wizerunek: podobnie jak ów słynny gitarzysta, Freddie nosił kwieciste marynarki, kolorowe spodnie i srebrną biżuterię.
W artystycznym koledżu poznaje Tima Staffella. Tim jest wokalistą zespołu Smile. Członkami tego zespołu byli też Brian May i Roger Taylor. Freddie próbował do nich dołączyć – przychodził na próby, wtrącał swoje uwagi, ale nikt z członków zespołu nie brał go wówczas na serio. Skapitulował. Dołączył do zespołu Ibex, zmieniając mu później nazwę na Wreckage. Kiedy w 1969 roku Freddie skończył koledż, zdecydował, że jego życiową drogą nie będzie ani malarstwo ani rysunek. Serce podpowiadało muzykę, a on postanowił iść za głosem serca. Jednakże wiedział już, że z zespołem Wreckage, jakkolwiek by nie był ekspresyjny na scenie, wielkiej kariery nie zrobi.

Narodziny legendy

Akurat z zespołu Smile odszedł Tim Staffell. Freddie w końcu dołączył do zespołu z którym chciał grać od początku. Był początek 1970 roku. Zespół zmienił nazwę – Queen zaproponował Freddie. Po tym, jak napisał pierwszą piosenkę „My Fairy King”, ze słowami „Matko Mercury, zobacz, co ze mną uczynili”, zmienił nazwisko na Mercury. Mówił: „Nie będę gwiazdą rocka. Będę legendą”.
W 1971 roku do grupy dołączył znakomity basista John Deacon. Freddie zaprojektował logo zespołu – szkoła artystyczna jednak się przydała. Ale już jeśli chodzi o stroje, w jakich występował na koncertach – projektowali je specjaliści.
Początki nie były łatwe. Producenci nie byli Queenem specjalnie zainteresowani. Jednak w 1973 roku udało im się nagrać debiutancki album „Queen”, w następnym roku „Queen II”. Zespół jeździł z koncertami po całej Wielkiej Brytanii. Przełomem okazał się singiel „Killer Queen” z trzeciego albumu – Freddie napisał utwór w jeden wieczór. Zespół stawał się coraz bardziej znany. W 1975 roku menadżerem został John Red, współpracujący z Eltonem Johnem. Pojawiła się kolejna płyta z największym, najwybitniejszym dziełem wokalisty – „Bohemian Rhapsody”. To do tego przeboju został też nakręcony pierwszy na świecie teledysk promocyjny. Powstał w cztery godziny i kosztował 4,5 tysiąca funtów.

Film czyli między życiem a fantazją

Hit Mercury’ego stanie się tytułem filmu o jego życiu; film w reżyserii Bryana Singera powstanie w 2018 roku i odniesie olbrzymi sukces – produkcja „Bohemian Rhapsody” na samej sprzedaży biletów zarobi grubo ponad 800 milionów dolarów. Do tego dwie nagrody Złotych Globów i 5 nominacji do Oscara – w tym jedna za najlepszy film. Niemniej fani zespołu będą wytykać twórcom wiele rozbieżności między filmem, a prawdziwą historią i życiem samego Freddiego jak i zespołu Queen.
Co się nie zgadza? Na przykład pierwsze spotkanie Freddiego z zespołem Smile – w filmie Mercury spotyka członków zespołu po odejściu ich głównego wokalisty Tima Staffella. W rzeczywistości znał Staffella z koledżu.
Albo sprawa rozpadu zespołu – w rzeczywistości Queen nigdy się nie rozpadł, ale twórcy w taki sposób chcieli udramatycznić filmową produkcję. Pokazali też, jak na początku lat 80. zespół rozstaje się z menadżerem Johnem Reidem – jako że Freddy nie chce współpracować z kimś, kto namawia go do podpisania solowego kontraktu i chce podzielić Queen. W rzeczywistości to Reid musiał w końcu wybrać, czy chce być z Queen czy z Eltonem Johnem. Zespół postanowił, że obowiązki menadżera przejmie prawnik grupy Jim Beach.
Ciekawie też przedstawia się historia Paula Prentera, którego ukazano w filmie jako czarny charakter – twórcy chcieli udowodnić, że to przez niego Freddie miał zejść na złą drogę i odejść z Queen. Tego rodzaju sugestie dalekie są jednak od prawdy, choć Prenter zdradził Mercury’ego, ujawniając gazetom jego sekrety, za co dostał 32 tysiące dolarów. Freddie nigdy mu tego nie wybaczył.
Do rozpadu zespołu nie doszło, po prostu członkowie Queen poczuli się wypaleni po 10 latach ciągłego koncertowania. W 1983 roku wspólnie ustalili, że robią przerwę, że chcą od siebie odpocząć. A mimo to nadal byli ze sobą w kontakcie, tworzyli materiał na płyte „The Works”.
Na potrzeby filmu wymyślona też została historia spotkania Freddie’go Mercury i Jima Huttona, który później został jego partnerem. W rzeczywistości spotkali się w gejowskim klubie, ale Hutton był wówczas w związku i umizgi Mercury’ego zlekceważył. Ich związek zaczął się w 1985 roku – wtedy również spotkali się w klubie. Dopiero po dwóch latach Hutton sprzedał swoje mieszkanie i zamieszkał z Freddie’m. Byli razem aż do śmierci Mercury’ego.
Zresztą scenarzysta Anthony McCarten od początku tłumaczył, że to nie będzie historia jeden do jednego, że film będzie bardziej obrazem aniżeli fotografią, więc pewne rzeczy będą podkoloryzowane, inne skrócone, a jeszcze inne – przetworzone i dopasowane do potrzeb produkcji.
Inne przekłamania to finałowy koncert na Wembley, który w filmie został pokazany jako najważniejszy dla Mercurego, który w istocie żegnał się już z życiem. Tymczasem wówczas Freddie Mercury nie wiedział jeszcze, że ma AIDS.
Ale przecież film „Bohemian Rapsody” nie miał ambicji biograficznych; miał to być film fabularny, a jego celem była rozrywka, jak to z fabułą bywa. Zatem czy to naprawdę istotne, że piosenka „Fat Bottomed Girls” grana przez Queen podczas trasy koncertowej w USA w rzeczywistości pochodziła dopiero z ich siódmego albumu? Ważne, że w ogóle zaistniała w filmie.

Czy to jest przyjaźń, czy kochanie

Dość wiernie za to została przedstawiona w filmie relacja Mercury’ego z Mary Austin, którą zagrała Lucy Boynton. Freddie mieszkał z Mary przez 6 lat, byli zaręczeni. Film pokazuje, że dopiero po powrocie z trasy po Stanach Zjednoczonych Freddie przyznaje Mary, że pociągają go również mężczyźni. Mary odpowiada: „Nie Freddie, jesteś gejem”. Para co prawda się rozstaje, ale Mary mieszka niedaleko; w przyjaźni pozostają do końca życia. Mercury w spadku zapisuje Mary swój wielki dom. To Mary Austin jako pierwsza dowiaduje się o śmiertelnej chorobie Freddiego. I to w końcu ona – jako jedyna osoba na świecie zna miejsce, gdzie został pochowany.

Piętno śmierci

W filmie „Bohemian Rhapsody Mercury dowiaduje się, że jest zarażony wirusem HIV jeszcze przed koncertem Live Aid na Wembley i na próbie wyjawia to członkom zespołu. W rzeczywistości dowie się o tym w 1987 roku, a kolegom z zespołu powie w 1988. Poprosi ich o dyskrecję. Nie chciał, aby ludzie kupowali płyty Queen z litości.
23 listopada 1991 roku Freddie Mercury wydał oficjalne oświadczenie, informując, że jest chory na AIDS.
„W związku z licznymi doniesieniami prasowymi w ciągu ostatnich dwóch tygodni pragnę poinformować, że test na HIV był pozytywny i jestem chory na AIDS. Uważałem za właściwe utrzymać tę informację w tajemnicy, aby chronić swą prywatność. Jednak teraz nadszedł czas, aby powiedzieć prawdę. Mam nadzieję, że lekarze i wszyscy ludzie dobrej woli na całym świecie połączą się ze mną w walce z tą straszną chorobą. Moja prywatność zawsze była bardzo ważna dla mnie i słynę z braku wywiadów ze mną. Proszę zrozumieć, iż ta polityka będzie kontynuowana” – podał do publicznej wiadomości.
Zmarł 24 godziny później, w swoim domu Garden Lodge w londyńskiej dzielnicy Kensington na grzybicze zapalenie płuc. Miał 45 lat.

Spiskowe teorie dotyczące pogrzebu

Ceremonia pogrzebowa odbyła się w tajemnicy 27 listopada, wzięło w niej udział raptem 35 osób, w tym członkowie zespołu Queen i Elton John. Zgodnie z życzeniem Freddie’go jego ciało zostało spalone, a prochy zabrała Mary Austin. Przyrzekła, że nigdy nie zdradzi miejsca ich pochówku.
To uruchomiło tworzenie wielu teorii spiskowych na temat ostatecznego miejsca pochówku najwybitniejszego wokalisty w historii rocka. Jedni stoją na stanowisku, że Mary pochowała urnę z prochami w ogrodzie domu Garden Lodge, który odziedziczyła po Freddie’m. Niektórzy podają nawet dokładną lokalizację: pod drzewem wiśniowym. Inni głoszą, że szczątki Mercury’ego zostały rozsypane nad jeziorem Genewskim – ponoć często tam bywał, zwłaszcza przed śmiercią, tam miał skomponować ostatni swój utwór „A winter’s tale”, który znalazł się w albumie wydanym już po jego śmierci. Teoria ta trzyma się mocno, choćby dlatego, że na okładce płyty „Made in heaven” znalazł się pomnik Freddie’go wykonany z brązu przez czeską rzeźbiarkę Irenę Sedlecką, ustawiony na nabrzeżu. Prawdą jest, że miał dom w szwajcarskim Montreux, przy wschodnim brzegu tego jeziora. Tę wersje potwierdza też biografka artysty, Lesley-Ann Jones, która w rozmowie z magazynem „Billboard” powiedziała, że Freddie sam jej mówił, aby jego prochy rozsypać na Jeziorze Generwskim: „Po prostu wrzućcie mnie do tego jeziora kiedy odejdę”.
Jest też i taka wersja, że Freddie Mercury leży na jednym z cmentarzy w Wielkiej Brytanii. Ma to związek z pewnym odkryciem na cmentarzu Kensal Green w północno-zachodniej części Londynu. Media doniosły, że odnaleziono tam grób z prawdziwym nazwiskiem Mercury’ego: „Farrokh Bulsar” i z dokładnymi datami jego urodzin i śmierci wypisanymi na nagrobku. Na tabliczce znalazł się też tekst zapisany w języku francuskim: „Być zawsze blisko ciebie, z całą moją miłością. M. - co fani natychmiast odczytali jako Mary.
Mary Austin zaprzeczyła tej teorii. W rozmowie z „Daily Mail” powiedziała, że z całą pewnością Freddie nie leży na tym cmentarzu. Ujawniła, że przez dwa pierwsze lata trzymała urnę z prochami w jego sypialni, do której wówczas nie wchodziła. Po czym, któregoś zwykłego dnia ją stamtąd zabrała. Dokąd? Nie zdradziła nikomu, nawet jego rodzicom. Wyjaśniła też powody sekretu – Freddie Mercury nie chciał, żeby ktokolwiek próbował go odkopać, a to się już paru sławnym osobom zdarzyło. Fani bowiem nie znają umiaru i potrafią być obsesyjnie natarczywi. Mary zakończyła: „Chciał żeby miejsce jego spoczynku było tajemnicą, i tak pozostanie”.

od 12 lat
Wideo

Szymon Hołownia ma duże ego, większe ma tylko Lech Wałęsa

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia