Zabili na ulicach Bydgoszczy kilkaset osób

Za sprowokowane przez siebie wydarzenia z pierwszych dni września 1939 roku Niemcy cynicznie obwiniali Polaków. Prześladowania trwały miesiącami... Fot. Album Bydgoski /Gazeta Pomorska Za sprowokowane przez siebie wydarzenia z pierwszych dni września 1939 roku Niemcy cynicznie obwiniali Polaków. Prześladowania trwały miesiącami...

Strzelali do polskich żołnierzy i cywilów z wież kościołów ewangelickich, z poddaszy domów, warsztatów i z okien prywatnych mieszkań.

Za sprowokowane przez siebie wydarzenia z pierwszych dni września 1939 roku Niemcy cynicznie obwiniali Polaków. Prześladowania trwały miesiącami...
Album Bydgoski/Gazeta Pomorska Niemcy pokazują zagranicznym dziennikarzom rzekome ofiary "krwawej bydgoskiej niedzieli".

Niemcy pokazują zagranicznym dziennikarzom rzekome ofiary "krwawej bydgoskiej niedzieli".
(fot. Album Bydgoski/Gazeta Pomorska)

Jest nadzieja, że za rok polskie ofiary niemieckiej dywersji w Bydgoszczy zostaną godnie upamiętnione. Na Cmentarzu Bohaterów ma zostać odsłonięta tablica przypominająca tragedię polskich bydgoszczan.

74 lata temu w Bydgoszczy, od kilku godzin trwała niemiecka dywersja.

Jest 3 września, godz. 6.00. Płk dypl. dr Ignacy Izdebski, szef sztabu Armii "Pomorze" informuje szefa sztabu Naczelnego Wodza: "(...) Wysyłanie oficerów łącznikowych nie daje rezultatów, wskutek działania licznych band dywersyjnych".

Kolejny komunikat pochodzi z godz. 8.30. Płk Izdebski donosi: "(...) organizacje niemieckie tworzą bandy dywersyjne, które przy każdej sposobności napadają na nasze oddziały i tabory, niszczą łączność (...). 2 września w godzinach popołudniowych między miejscowościami Stawki a Rozanna (szosa Chełmno-Kosowo-Rozanna) banda dywersyjna zniszczyła około 40 samochodów z amunicją.

W miejscowości Łęgnowo (dziś wschodnia Bydgoszcz - przyp. red.) banda ostrzelała transporty 13. Dywizji Piechoty, w rejonie Chełmży w ciągu nocy strzelaniny dywersantów (...)"..

Za sprowokowane przez siebie wydarzenia z pierwszych dni września 1939 roku Niemcy cynicznie obwiniali Polaków. Prześladowania trwały miesiącami...
Ze zbiorów Izabeli Gruszki/Gazeta Pomorska Tadeusz Janas to jedna z ofiar niemieckiej dywersji. Zginął w nocy z 3 na 4 września 1939 r. na ulicy Gamma (obecnie ul. dr. Emila Warmińskiego). Do Janasa, bydgoskiego restauratora miał strzelać Alfred Makowski, bydgoski Niemiec. W lutym 1939 r. Janas poprowadził do ołtarza Barbarę Posłuszną. Wtedy jeszcze nic nie zapowiadało tragedii...

Tadeusz Janas to jedna z ofiar niemieckiej dywersji. Zginął w nocy z 3 na 4 września 1939 r. na ulicy Gamma (obecnie ul. dr. Emila Warmińskiego). Do Janasa, bydgoskiego restauratora miał strzelać Alfred Makowski, bydgoski Niemiec. W lutym 1939 r. Janas poprowadził do ołtarza Barbarę Posłuszną. Wtedy jeszcze nic nie zapowiadało tragedii...
(fot. Ze zbiorów Izabeli Gruszki/Gazeta Pomorska)

Komunikat z godz. 19.30 stanowi podsumowanie pierwszego dnia niemieckiej dywersji. Szef sztabu Armii "Pomorze", przedstawiając naczelnemu dowództwu sytuację z godziny 18.00, nie tylko z rejonu Bydgoszczy, ale również Koronowa i Świecia, pisał: "(...) W Bydgoszczy w czasie walk na przedmieściu miały miejsce masowe akty dywersyjne ze strony Niemców. Akty dywersyjne: poza meldowanymi w Bydgoszczy, notowano akty sabotażowe na liniach telefonicznych i telegraficznych. W Toruniu Niemiec rzucił granat ręczny - został na miejscu zabity przez przechodzącego żołnierza (...)".

Cytowane fragmenty pochodzą z materiału, który w latach 2000 udostępnił nam dr Tomasz Chinciński, wówczas pracownik Biura Edukacji Publicznej bydgoskiej Delegatury IPN oraz członek specjalnego zespołu historyków, który został powołany jesienią 2003 r. do wyjaśnienia wydarzeń z 3 i 4 września 1939 r. Dr Chinciński, obecnie pracownik Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku odnalazł w Instytucie Polskim i Muzeum im. Generała Władysława Sikorskiego w Londynie meldunki wojskowe z 3 września 1939 r., które nie były znane badaczom. I właśnie te materiały są najbardziej wiarygodnym dowodem na niemiecką dywersję w Bydgoszczy, w dniach 3 i 4 września.

Za sprowokowane przez siebie wydarzenia z pierwszych dni września 1939 roku Niemcy cynicznie obwiniali Polaków. Prześladowania trwały miesiącami...
Zbiory Krystyny Kowalczyk/Gazeta Pomorska Franciszek Kowalczyk pracował w Hurtowni Drogeryjno-Aptecznej "Hadroga". Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny został powołany do Bydgoskiego Batalionu Obrony Narodowej. Zginął 22 września, razem z 49 innym żołnierzami BBON w Boryszewie pod Sochaczem. Kowalczyk i jego koledzy z batalionu zostali oskarżeni o to, że 3 września, w Bydgoszczy, brali udział w mordowaniu Niemców - cywilów. W odwecie za rzekomo zamordowanych 5000 Niemców rozstrzelano 50 żołnierzy.

Franciszek Kowalczyk pracował w Hurtowni Drogeryjno-Aptecznej "Hadroga". Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny został powołany do Bydgoskiego Batalionu Obrony Narodowej. Zginął 22 września, razem z 49 innym żołnierzami BBON w Boryszewie pod Sochaczem. Kowalczyk i jego koledzy z batalionu zostali oskarżeni o to, że 3 września, w Bydgoszczy, brali udział w mordowaniu Niemców - cywilów. W odwecie za rzekomo zamordowanych 5000 Niemców rozstrzelano 50 żołnierzy.
(fot. Zbiory Krystyny Kowalczyk/Gazeta Pomorska)

Na Cmentarzu Bohaterów na bydgoskim Wzgórzu Wolności, po raz pierwszy odbyły się uroczystości upamiętniające Polaków - żołnierzy i cywilów - ofiary niemieckiej dywersji. - Tragiczny los miasta i polskich mieszkańców nie może - wbrew faktom i dowodom - być przedmiotem kontrowersji historyków, artystycznych niedomówień i wątpliwości. Nie ma zgody na relatywizowanie historii. Tego wymaga polska racja stanu, historia naszego miasta oraz szacunek dla poległych w obronie Bydgoszczy. Pora najwyższa odkłamać historię także na arenie międzynarodowej - mówił w okolicznościowym przemówieniu Roman Jasiakiewicz, przewodniczący Rady Miasta.

Podkreślił, że "konieczne jest jednak podjęcie dalszych intensywnych działań, by oddać prawdę". - Za rok, na 75. rocznicę obchodów 3 i 4 września powinniśmy na Cmentarzu Bohaterów odsłonić tablicę pamięci polskich ofiar niemieckiej dywersji - mówił Jasiakiewicz

Zaapelował o podjęcie bardziej zdecydowanych kroków, by utworzyć Muzeum Obrońców Bydgoszczy, także tu na Wzgórzu Wolności, "nie tylko jako placówki badawczej, ale także informującej i reagującej na kłamstwa dotyczące zbrodni tamtych lat".

Za sprowokowane przez siebie wydarzenia z pierwszych dni września 1939 roku Niemcy cynicznie obwiniali Polaków. Prześladowania trwały miesiącami...
Zbiory Anny Borkowskiej, wnuczki Leona Barciszewsk Ofiarą niemieckiej dywersji jest także ostatni prezydent przedwojennej Bydgoszczy Leon Barciszewski (drugi z lewej, w kamizelce). Zamordowany 11 listopada na rozkaz nadburmistrza miasta Wernera Kampego miał - według niemieckich okupantów - być współwinny "bydgoskiej krwawej niedzieli" (polskie tłumaczenie określenia niemieckiej propagandy Bromberger Blutsonntag).

Ofiarą niemieckiej dywersji jest także ostatni prezydent przedwojennej Bydgoszczy Leon Barciszewski (drugi z lewej, w kamizelce). Zamordowany 11 listopada na rozkaz nadburmistrza miasta Wernera Kampego miał - według niemieckich okupantów - być współwinny "bydgoskiej krwawej niedzieli" (polskie tłumaczenie określenia niemieckiej propagandy Bromberger Blutsonntag).
(fot. Zbiory Anny Borkowskiej, wnuczki Leona Barciszewsk)

- Pamiętajmy bowiem, że to nie naziści, faszyści, hitlerowcy pogrzebali ludzkie nadzieje i wywołali najstraszniejszą z wojen. To Niemcy. Kolejne pokolenia muszą to wiedzieć. Przebaczamy, ale pamiętamy - dodał przewodniczący Rady Miasta, który następnie odczytał nazwiska kilkudziesięciu polskich ofiar.

Przypomnijmy - nazwiska zabitych i poległych w skutek odniesionych ran, daty śmierci, adresy zamieszkania i w niektórych przypadkach okoliczności tragedii podaje w swojej książce "Śmierć w Bydgoszczy" Wiesław Trzeciakowski.

Lista ponad 360 zabitych na ulicach miasta 3 i 4 września - polskich i niemieckich mieszkańców miasta oraz osób spoza Bydgoszczy czyli z ogromnym prawdopodobieństwem dywersantów - została opublikowana w książce pt. "Bydgoszcz 3-4 września 1939", Warszawa 2008, która jest plonem pracy wspomnianego już zespołu historyków.

HAS, Gazeta Pomorska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.