Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Zofia Rapp-Kopańska. Niezwykła agentka Armii Krajowej

Czytaj dalej
Katarzyna Kaczorowska

Zofia Rapp-Kopańska. Niezwykła agentka Armii Krajowej

Katarzyna Kaczorowska

Zofia Rapp-Kochańska-Rylska z domu Konieczka. Dzięki urodzie, inteligencji i świetnej znajomości niemieckiego była jedną z najlepszych agentek wywiadu Armii Krajowej

Pierwsze moje wrażenie, gdy ją spotkałem w lokalu kontaktowym (…) było: jakaż ona ładna! Miała dwadzieścia dwa lata, włosy koloru zboża, czarujący, trochę melancholijny uśmiech. Żałoba po mężu, czarna sukienka, podkreślała jeszcze jej urodę”.

Tak Zofię Rapp opisał Stanisław Jankowski „Agaton” - szef Wydziału Legalizacji i Techniki w Oddziale II Komendy Głównej Armii Krajowej, cichociemny.

Rozmaite encyklopedie piszą o niej tak: wywiadowczyni Komendy Głównej Armii Krajowej, Oddział II Informacyjno-Wywiadowczy na Tereny III Rzeszy, referatu Zachód w Wydziale Wywiadu Ofensywnego „Stragan” . Ustaliła miejsce pobytu pancernika „Tirpitz”, zdobyła plany fabryki akumulatorów dla łodzi podwodnych w Hamburgu, uczestniczka powstania warszawskiego, wdowa po cichociemnym por. Janie Kochańskim ps. Maciek, później żona Zbigniewa Ścibora-Rylskiego. Tyle oficjalny biogram, za którym kryje się kobieta z krwi i kości. Nie tylko wielkiej urody i elegancji, ale też inteligencji.

Urodziła się 25 sierpnia 1918 r. w Berlinie. Panna Konieczka, bo takie było jej panieńskie nazwisko, wyszła za mąż za poznańskiego kupca Janusza Rappa. Absolwentka Miejskiego Koedukacyjnego Gimnazjum Kupieckiego w Poznaniu przy ul. Podgórnej - naukę rozpoczęła w 1938 r. - ślub wzięła 22 kwietnia 1940 r., a więc kiedy Wielkopolska była już Krajem Warty, a władzę nad życiem i śmiercią mieszkających tam Polaków dzierżył Arthur Greiser, który błyskawicznie wprowadził terror, masowe egzekucje, wysiedlenia, aresztowania. To właśnie dlatego Zofia i Janusz uciekli do Warszawy, do Generalnej Guberni.

Zofia, która urodziła się w Berlinie, ale po 1918 r. mieszkała z rodzicami w Poznaniu, doskonale mówiła po niemiecku. To był jeden z atutów, który pozwalał
Zofia, która urodziła się w Berlinie, ale po 1918 r. mieszkała z rodzicami w Poznaniu, doskonale mówiła po niemiecku. To był jeden z atutów, który pozwalał jej jeździć z misjami do III Rzeszy, skąd przywoziła aliantom bezcenne informacje

Zofia szczęśliwą mężatka była bardzo krótko. Owdowiała 7 maja 1942 r. Ale nie tylko dlatego całkowicie zmieniło się jej życie. Może to przez ten Berlin, a może przez Poznań, który do 1918 r. był przecież miastem położonym w zaborze pruskim, a może po prostu dzięki dbałości rodziców o jej wykształcenie świetnie mówiła po niemiecku. Bez obcego akcentu, jak rodowita Niemka. I to właśnie język, umiejętność nawiązywania kontaktów i uroda sprawiły, że jako Marie Springer na fałszywych niemieckich papierach kursowała pomiędzy Warszawą, Berlinem, Hamburgiem, Heidelbergiem, Hanowerem, Ludwigshafen i Saarbrücken, zdobywając informacje nie do zdobycia i materiały, które nie miały prawa dostać się w niepowołane ręce. A w jej ręce się dostawały...

Dzięki Polakom pracującym jako robotnicy przymusowi w fabryce Hannover--Stöcken produkującej akumulatory do okrętów podwodnych zdobyła informacje, dzięki którym alianci będą mogli przeprowadzić nalot na fabrykę.

Jako kurierka jeździła ze specjalną walizką o podwójnym dnie - przewoziła w niej meldunki wywiadowcze i kartki żywnościowe fałszowane przez Wydział Legalizacji i Techniki Wywiadu AK. Te kartki wymieniała w Rzeszy - za dwie fałszywe od czarnorynkowego handlarza dostawała jedną autentyczną.

Jej dokumenty - volksdeutschki o nazwisku Marie Springer - były podrobione perfekcyjnie, ale nie tylko dzięki umiejętnościom fałszerzy pracujących dla Armii Krajowej wjechała raz do Berlina w wagonie pełnym oficerów wracających z frontu wschodniego. Zofia trafiła pechowo na bombardowanie miasta, na czas którego władze zamknęły stolicę dla cywilów z zewnątrz. Przemycili ją oficerowie, którzy nie byli w stanie oprzeć się urodzie i urokowi eleganckiej blondynki.

W Berlinie nie tylko wymieniała podrobione karty żywnościowe, ale odwiedzała też rodzinę. I podczas jednej z wizyt u ciotki spotkała kuzyna służącego na pancerniku „Tirpitz” - bliźniaku zatopionego „Bismarcka”. To prawdziwy dar od losu, bo - po pierwsze - alianci bezskutecznie usiłowali namierzyć największy okręt Kriegsmarine, zagrażający konwojom płynącym do Murmańska, a po drugie - niemiecki oficer miał przeogromną potrzebę zaimponowania pięknej kuzynce i, nie zważając na wymogi wojny i konieczność dochowania dyskrecji, chwalił się niemożebnie tym, co robi i gdzie.

W ten sposób Zofia Rapp zdobyła informacje nie do zdobycia - „samotny władca Północy”, jak nazywano okręt - stacjonował w jednym z norweskich fiordów.

Zofia, która urodziła się w Berlinie, ale po 1918 r. mieszkała z rodzicami w Poznaniu, doskonale mówiła po niemiecku. To był jeden z atutów, który pozwalał
To Zofia Rapp ustaliła, gdzie Kriegsmarine „schowała” pancernik „Tirpitz”, nazywany samotnym władcą Północy, postrach konwojów alianckich

We wrześniu 1943 r. „Tirpizt” został użyty bojowo - jako wsparcie desantu na Spitsbergen. Razem z pancernikiem „Scharnhorst” i dziewięcioma niszczycielami i oddziałami 349. pułku grenadierów Niemcy zajęli wyspę w kilka dni. Po zakończeniu operacji „Tirpitz” został skierowany do fiordów, ale obecność tego potężnego okrętu, który w każdy chwili mógł zostać użyty do kolejnej morskiej operacji, dosłownie paraliżowała Brytyjczyków. Wiadomo było, że trzeba „Tirpitza” unieszkodliwić. Nie wiadomo jednak było dokładnie, gdzie go ukryto. I to długi język kuzyna Zofii i jej umiejętności sprawiły, że we wrześniu 1943 r. przeprowadzono operację „Source” - sześć okrętów podwodnych typu X zaatakowało niemieckie ciężkie okręty nawodne zgromadzone w fiordzie Altafiord. Ładunki wybuchowe podłożone pod „Tirpitza” spowodowały jego ciężkie uszkodzenie. Brytyjczycy stracili sześć (wszystkie użyte w akcji) miniaturowych okrętów podwodnych oraz dziewięciu zabitych i sześciu wziętych do niewoli członków ich załóg. Na kolejne i decydujące uderzenie zdecydowano się rok później - 12 listopada 1944 r. Alianci użyli ciężkich bombowców typu Lancaster uzbrojonych w ciężkie bomby Tallboy, ważące 5,45 tony. Po bezpośrednim trafieniu dwiema bombami tuż w pobliżu burty okręt szybko zatonął w Tromsø, zabierając na dno znaczną część załogi.

Dalej dowiesz się:

- jak wpadła z mężem w ręce gestapo

jak udało się jej uciec z niemieckiego więzienia

- jakie były jej powojenne losy

 

Pozostało jeszcze 63% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Aktywujesz kod bez rejestracji

Odblokowujesz dostęp jednorazowo, tylko na tej przeglądarce. Jeżeli chcesz w przyszłości wrócić do tego artykułu, skorzystaj z opcji aktywacji kodu z rejestracją - zarejestruj się.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i czytaj bez rejestracji" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

odzyskaj hasło

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zaloguj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Aby móc przetwarzać Twoje dane osobowe w postaci adresu e-mail dla celów przedstawiania informacji handlowych na temat naszych towarów lub usług za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, prosimy Cię o wyrażenie poniżej wskazanych zgód.

Pamiętaj, w każdej chwili możesz cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Cofnięcie zgody nie wpłynie jednak na zgodność z prawem przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych przed wycofaniem zgody. Szczegóły dotyczące zgody, w tym jej wycofania, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności oraz w swoim profilu.

Administratorem Twoich danych osobowych jest spółka Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Domaniewska 45, 02-672 Warszawa. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych przez Polska Press oraz uprawnienia użytkowników Serwisu Polskatimes z tym związane zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez nas w szczególności w celu wykonania umowy (usługa świadczona drogą elektroniczną), w celach marketingowych w zakresie udzielonych zgód, jak też w innych celach marketingowych na podstawie naszego uzasadnionego interesu. Podanie przez Ciebie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Ci prawo do żądania od nas dostępu do swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych a także prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych. Więcej na temat Twoich uprawnień oraz celów przetwarzania danych przeczytasz w naszej Polityce Prywatności.

* Jeżeli klikniesz „Zaznacz wszystkie poniższe zgody” automatycznie zaznaczasz wszystkie zgody. Możesz też zaznaczyć lub odznaczyć każdą ze zgód z osobna.

** Zgoda wymagana.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zarejestruj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Katarzyna Kaczorowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.