Mieliśmy na Niemców plan

Zbombardowany przez Luftwaffe Wieluń, 1 września 1939 roku Fot. „Przegląd Zachodni” Instytut Zachodni Poznań 1962, nr 2. Zbombardowany przez Luftwaffe Wieluń, 1 września 1939 roku

4 marca 1939 roku w sztabie głównym Wojska Polskiego rozpoczęto pracę nad "planem Zachód"

Za czasów sprawowania władzy przez Józefa Piłsudskiego, nawet już po objęciu władzy w Niemczech przez Hitlera, dowódcy polskich wojsk nie prowadziły przygotowań do konfliktu z Niemcami. Większym zagrożeniem wówczas wydawała się ewentualna agresja ze strony ZSRR. Na wypadek wojny z Niemcami polscy dowódcy dysponowali jedynie opracowanym w latach 20. planem mobilizacyjnym nazywanym "Planem S".

Sytuacja zaczęła się zmieniać po przejęciu kierownictwa przez Edwarda Rydza-Śmigłego. To z jego inicjatywy rozpoczęto prace nad Planem Zachód. Opracowanie szczegółów powierzono wybitnym polskim generałom: Leonowi Berbeckiemu, Władysławowi Botnowskiemu, Tadeuszowi Kutrzebie i Juliuszowi Rómmlowi.

Wojskowi wnioskowali, że główny kierunek niemieckiego uderzenia poprowadzony zostanie z Pomorza na Warszawę. Zakładali, że ze Śląska i Prus Wschodnich dowódcy III Rzeszy przeprowadzą jedynie uderzenia pomocnicze. Sytuacja zmieniła się po zajęciu Sudetów przez Niemców. Od tej pory to Śląsk zaczęto traktować jako źródło głównego uderzenia.

Efekty rozpoczętej 4 marca pracy nad planem musiały zostać szybko przedstawione. Już 22 marca na biurku Generalnego Inspektora znalazł się szkic "Planu Zachód". Został on zatwierdzony.

Jak mieliśmy się bronić przed siłą niemieckiej armii? Skupiono się wykorzystaniu naturalnych przeszkód terenowych takich jak rzeki Wisła, Narew, San oraz rejonów umocnionych, na Śląsku i w okolicach Mławy. Wynikało to z obaw o jednostronne zakończenie działań wojennych przez Niemcy po opanowaniu Pomorza i Śląska, terenów utraconych dwie dekady wcześniej.

Dowódcy zdawali sobie z przewagi niemieckiego wojska, dlatego też "Plan Zachód" poświęcony był głównie działaniom defensywnym. Dowództwo zamierzało zbudować linię obrony na Wiśle, Narwi i Sanie. Zdawano sobie jednak sprawę, że utrzymanie jej przez dłuższy czas może okazać się niemożliwe. Ostatnim bastionem miał być obszar przy granicy z Węgrami i Rumunią, do której zbiegł 17 września 1939 Prezydent RP Ignacy Mościcki. Naczelny Wódz Edward Śmigły-Rydz i premier RP Felicjan Sławoj Składkowski wraz z rządem także przekroczyli granicę z Rumunią, gdzie zostali internowani.

Dlaczego plan zawiódł?

Istotnym założeniem "Planu Zachód" było otrzymanie pomocy zachodnich sojuszników. Miało to umożliwić wojsku polskiemu długotrwałe stawianie oporu na wybrzeżu oraz przez flotyllę okrętów podwodnych. Plan zakładał także uprzednie wycofanie z Bałtyku do Wielkiej Brytanii części polskich sił morskich, realizując tzw. Plan Peking.

Z perspektywy czasu historycy zgadzają się, że najważniejszymi przyczynami niepowodzenia był brak ofensywy odciążającej wyprowadzonej przez Brytyjczyków i Francuzów oraz rozpoczęty 17 września atak ZSRR na Polskę. Według Józefa Jaklicza, generała brygady Wojska Polskiego, obrona zgodna z wytycznymi Planu Zachód nie była możliwa już po klęsce sił polskich w bitwie granicznej.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.