Pamięć o pierwszych polskich żołnierzach w NATO

MONIKA MAZANEK-WILCZYŃSKA
Część prezentowanych na wystawie fotografii
Część prezentowanych na wystawie fotografii FOT. AIPN
We francuskim Toul po raz pierwszy w polskiej historii uczczono pamięć pierwszych polskich żołnierzy w sojuszu NATO. 160 tys. służyło w armii amerykańskiej w czasach, gdy w Europie istniała żelazna kurtyna. Dziś jednak ani w Polsce, ani w Europie czy w USA historia tych żołnierzy nie jest znana.

Wielu z nich, zanim w 1945 r. wstąpiło w szeregi amerykańskiej armii, wcześniej służyło w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Ich dramatem był fakt, że nigdy nie dane im było wrócić do wolnej ojczyzny. Teraz uroczystości odbyły się z udziałem kompanii honorowej 12 szczecińskiej Brygady Zmechanizowanej im. Józefa Hallera, francuskiej armii, przedstawicieli Eurokorpusu w Strasbourgu we Francji. W 800-letniej katedrze w Toul ks. Ryszard Wątorek odprawił uroczystą mszę św. w intencji polskich żołnierzy, a na miejscowym cmentarzu odbyła się patriotyczna uroczystość z udziałem francuskich władz i konsula RP Czesława Barteli. Mer Toul przypomniał, że tym zapomnianym polskim żołnierzom we Francji trzeba było przywrócić pamięć. IPN w Warszawie sfinansował nowe nagrobki dla dowódcy polskich żołnierzy, kpt. Jana Borkowskiego i tablicę pamiątkową dla 5 tysięcy jego żołnierzy. Jan Borkowski był kapitanem Oddziałów Wartowniczych przy armii amerykańskiej we Francji, wieloletnim dowódcą polskiej kompanii 4095 w Toul. 22 września 1939 r., podczas walk w Warszawie, ówczesny por. Jan Borkowski zastrzelił najwyższego rangą niemieckiego generała - byłego dowódcę niemieckich sił lądowych gen. płk Wernera von Fritsch’a – jedynego tak wysokiego rangą niemieckiego generała, który zginął na froncie podczas II wojny światowej. Następne 5 lat II wojny Borkowski spędził w niemieckim oflagu. W 1945 r. wstąpił do amerykańskiej armii w Niemczech i wyjechał do służby we Francji. Co roku odwiedzali go generałowie Anders, Kopański, Maczek i Duch, podczas corocznych zjazdów w Pierre La Treiche. Borkowski był też prezesem Związku Rezerwistów i byłych żołnierzy WP we Francji. Gdy umarł w 1990 r., na jego pogrzeb przybył francuski generał Bizar, a francuski płk Luis Giorgii powiedział: „Jestem przyjacielem Polaków dlatego, że nikt dotąd nie zaimponował mi swoim bohaterstwem i wytrwałością - tak na polu walki, jak i w życiu cywilnym - jak Polacy”. Ks. Wątorek przypomniał w homilii, że francuska żona Jana Borkowskiego na jego pogrzebie powiedziała: „Nie chcę być pochowana z nim w jednym grobie, ponieważ na jego grób nikt nigdy nie przyjdzie”. Po 33 latach od śmierci kpt. Borkowskiego te słowa nie sprawdziły się. Spełniły się za to słowa kapitana, który 3 maja 1960 r. do swoich żołnierzy z kompanii 4095 powiedział: „Pozostając na emigracji, nie mając możności powrotu do Ukochanego Kraju, który jęczy pod terrorem barbarzyńców spod znaku sierpa i młota, jest naszym świętym obowiązkiem względem naszego Kraju - tutaj na emigracji, czcić ten Wielki Dzień i pamiętać w każdej chwili, że jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem i Historią, i naszym przyszłym potomstwem – za utrwalanie polskości poza granicami naszej Ojczyzny, że Konstytucja czyni nas współwłaścicielami Polski, o której nigdy i nigdzie nie wolno nam zapomnieć. Kiedyś osądzą nas, czy robiliśmy wszystko, by być dobrymi synami Polski”. Kpt Jan Borkowski porównał również polskich żołnierzy przy armii amerykańskiej w Niemczech i we Francji do reszty emigracji: „Jestem pewien, że kiedy nasz Kraj będzie Wolnym i Niepodległym – mówić będą o nas wartownikach – że naprawdę byliśmy perłami wśród wieprzy. Bo zawsze i wszędzie wypełniamy nasze obowiązki społeczno-narodowe - tak jak na prawych Polaków przystało, bo w pełni rozumiemy nasze i innych potrzeby dla dobra Polski”. W siedzibie merostwa w Toul otwarto też wystawę archiwalnych zdjęć polskich żołnierzy ze zbiorów Jacka Żywiczyńskiego.

Minister Ziobro: nie chodzi o to, aby złodziej kury trafiał za kratki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie