Julita Januszkiewicz

By zostać aktorką, Nora Ney uciekła z domu

Nora Ney Fot. archiwum Nora Ney
Julita Januszkiewicz

Urodzona w Białymstoku gwiazda przedwojennego kina, miała romans z Eugeniuszem Bodo - mówi Jolanta Szczygieł-Rogowska, dyrektorka Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku

- Nora Ney to znana aktorka przedwojennego kina. Jednak choć mieszkała w Białymstoku, to niewielu podlasian kojarzy tę postać.

- Nora Ney naprawdę nazywała się Sonia Nejman. Urodziła się 25 maja 1906 roku niedaleko Białegostoku, w małej wsi Sielachowskie. Tuż przed wybuchem I wojny światowej Jakub Nejman, eksporter budowlany, przeniósł się wraz z rodziną do Baku. Tam dziewczynka zaczęła uczęszczać do szkoły i tam po raz pierwszy ojciec zabrał ją do kina. Chyba wtedy zaczęła marzyć o pracy w filmie. Po zakończeniu wojny polsko - bolszewickiej Nejmanowie powrócili do Białegostoku. Zamieszkali w okolicach ulicy Spółdzielczej. Byli zasymilowani, nie znali jidysz. Nora znała rosyjski i polski. Uczyła się w prywatnym gimnazjum Druskina.

- Od dziecka fascynował ją film.

- Pójście do kina dla gimnazjalistów było wówczas trudne. Ale pomysłowość młodych jest bardzo duża. I pewnie Nora chodziła do kina. Przed wojną w Białymstoku były dwa kina. Nora szlifowała bruki między Apollo ( istniejący do dzisiaj budynek przy ul. Sienkiewicza 22), a Modern (późniejsze kino Pokój). Oglądała na pewno filmy z duńską aktorką Asta Nielsen. Popularna była też Pola Negri.

- W 1925 zdała maturę, po której uciekła z domu przez okno i wyjechała do Warszawy, by spełnić swoje marzenia. Wbrew woli rodziców rozpoczęła naukę w Instytucie Filmowym Wiktora Biegańskiego.

- Tak się mówi, że Nora wyskoczyła z okna. W Warszawie Nora trafiła do szkoły Wiktora Biegańskiego. Była młoda, miała 19 lat. Ale musiała mieć jakieś pieniądze, rodzina jej nie przeklęła. Pewnie ojciec wspierał ją finansowo. Mogła dostać tyle, by być zmuszaną do powrotu. Ojciec nie był zadowolony z jej wyjazdu. Bo kto to widział, by dziewczyna z porządnej, żydowskiej rodziny była aktorką. W tym zawodzie albo się jest wielkim, albo nikim. Ojciec bał się o nią. Tym bardziej, że były to czasy, gdy handlowano żywym towarem. Białystok był zresztą stacją przerzutową. Wiele dziewcząt skończyło w domach publicznych, gdzieś w Argentynie. Rodzina starała się chronić Norę, by nic złego się jej nie stało. Nora była jednak ambitna, poza tym samodzielna. Młodzież, która przeszła I wojną światową, szybko dojrzewała, radziła sobie.

- Nora zwracała uwagę swoją niezwykłą urodą.

- Była urodziwa po ojcu. Bardzo szczupła, doskonale tańczyła, świetnie pływała, jeździła konno. Była znakomitym nabytkiem dla filmu.

I bardzo szybko zagrała w filmie „Zew Morza”, ale - jak mówiły złośliwe koleżanki - ledwo przemknęła, nie można było jej poznać. W 1926 roku zadebiutowała niewielką rolą w grotesce Biegańskiego „Gorączka złota“. Zaraz potem otrzymała propozycję z wytwórni ,,Leo - Film“ i zagrała niewielką rolę w „Czerwonym Błaźnie“ Henryka Szaro, u boku Eugeniusza Bodo.

- Mówiło się, że mieli romans.

- Bodo na pewno zwrócił na nią uwagę. Zresztą miał słabość do dziewczyn o egzotycznej urodzie. Norę pieszczotliwie nazywano „brzoskwinką“, gdyż miała śniadą cerę. Zaczął się między nimi cichy romans. Na pewno było zafascynowanie ze strony młodziutkiej Nory. No bo jak to, Eugeniusz Bodo wielki, rozpoznawalny aktor! Ona też zwróciła jego uwagę, bo była taką kobietą, jakiej pożądał. Bodo był dżentelmenem, nie afiszował się, nie mówił o swoich miłostkach. Być może takim największym okresem ich romansu był czas kręcenia filmu „Głos pustyni”, w którym Nora grała żonę szejka (Bodo). Nora chciała być gwiazdą. W wywiadach mówiła, że pragnie grać w komediach, a obsadzano ją w dramatach. Prasa białostocka też pisała, że Białystok oddał daninę X Muzie w postaci młodej, utalentowanej Soni Neyman, która była porównywana do Poli Negri. Nora miała mieć jej temperament, a oczy i sposób grania Asty Nielsen. A wracając do jej romansu z Bodo - aktor ten nie był stały w uczuciach. Potem jednak jeszcze grali ze sobą i myślę, że pozostał między nimi jakiś sentyment.

- Jak dalej układała się jej kariera?

- Od podpisania kontraktu z wytwórnią ,,Leo - Film“ jej sytuacja znacznie się poprawiła . Wkrótce potem Nora wyszła za mąż za wybitnego operatora filmowego Seweryna Steinwurzla i rozpoczęła współpracę z utalentowanym reżyserem Juliuszem Gardanem. Trio Gardan - Steinwurzel - Ney zaczęło odnosić sukcesy właściwie od pierwszego filmu - ,,Policmajstra Tagiejewa“. Popularność aktorki rosła z każdą kolejną kreacją. Można ją było zobaczyć też w najlepszych warszawskich kabaretach. Życie z Sewerynem jednak nie układało się. Być może Nora nie pozbyła się jeszcze miłości do Eugeniusza Bodo. Małżeństwo się rozpadło. Po rozstaniu z Sewerynem aktorka związała się z krytykiem filmowym Józefem Frydem, któremu w 1935 roku urodziła córkę. Nora znalazła spokój, była żoną, matką. Macierzyństwo stało się dla niej najważniejsze. Na trzy lata znikła ze świata filmu, poświęcając się całkowicie wychowaniu małej Joanny.

- Powrót do filmu był trudny?

- Tak, bo kino zmieniło się na dźwiękowe. Powrót nie był niestety triumfem. W światku filmowym pojawiły się nowe gwiazdy i nowe twarze. Wśród aktorek był też nowy typ urody. W latach 30. były modne blondynki. A przecież Nora była ciemną brunetką. Wprawdzie zagrała w kilku filmach Michała Waszyńskiego i Juliusza Gardana, ale nowe role nie przyniosły jej wielkich sukcesów.

- Czy Nora często odwiedzała Białystok?

- Przyjeżdżała tu odwiedzać ojca. Kiedy w kinie Modern wyświetlany był film „Policmajster Tagiejew“, nagle z taksówki wysiadła pięknie ubrana kobieta i była to właśnie Nora. Fani witali ją gorąco. Zresztą aktorka często przyjeżdżała do kina Modern. Być może był to układ finansowy. Kina były producentami filmów. Poza tym Nora angażowała się w działania charytatywne Czerwonego Krzyża w Białymstoku. Odwiedziła szpital przy Warszawskiej, dała siostrom autografy.

- Wybuch II wojny światowej to kres jej kariery.

- Jej dalsze losy są tajemnicze. Z mężem i córeczką uciekli z Warszawy na Wschód. Około 1941 roku Nora trafiła z córką do Moskwy, a następnie do Kraju Krasnodarskiego i potem do Taszkientu. Nie udało jej się wyjechać z ZSRR z armią gen. Andersa. Do Polski wróciła w 1945 roku, ale dla gwiazd kina przedwojennego nie było miejsca w nowym kinie polskim. W 1946 roku Nora zabrała Joannę i wyjechała do USA. Miała 40 lat i właściwie wszystko musiała zacząć od początku. Próbowała się związać z teatrem żydowskim, ale nie znała jidisz, a język angielski słabo. Imała się więc różnych prac (m.in. w fabryce lalek), by wychować córkę, zapewnić jej wykształcenie. Nora wyszła jeszcze dwa razy za mąż. Umarła w wieku 97 lat. Z USA nigdy nie przyjechała do Polski.

- Czy w Białymstoku coś po niej pozostało?

- Nic, nawet jej rodzinnego domu już nie ma. Po wojnie nie pamiętano o Norze. Gdy pracowałam w Muzeum Historycznym, trafiła do nas książka o Żydach białostockich, wydana w Nowym Jorku w 1946 roku. Znalazłam tam wzmiankę o Norze Ney, i tak zaczęło się moje szukanie informacji o niej. Jej córka, Joanna, urodzona w Warszawie, nawet nie kojarzyła Białegostoku. Pracuje w branży filmowej, zajmuje się m.in. promocją filmów polskich na festiwalach.

Julita Januszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.