Co groziło poborowym, którzy zignorowali wezwanie i nie poszli w kamasze?

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Za oficerem idą żołnierze równym szeregiem.
Za oficerem idą żołnierze równym szeregiem. Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
We wrześniu 1902 roku w Toruniu powstała nowa fabryka pierników. Produkowała m.in. katarzynki i pieczętowała się… zastrzeżonym znakiem Kopernika.

Smaki Kujaw i Pomorza - sezon 4 odcinek 32:

Wielka Brytania ma nowego króla, który po bardzo długim panowaniu swojej matki wreszcie doczekał się korony. Przed sądem rozpoczął się proces poborowych, którzy nie stawili się w jednostkach… Tematy jakże współczesne, a przecież pochodzą z gazet wydawanych 120 lat temu!

Polecamy

Doniesienia wydrukowane pod podobnymi nagłówkami, rzecz jasna już się od obecnych różnią. Królowa Wiktoria zmarła po ponad 63 latach panowania w styczniu 1901 roku. Koronacja jej syna i następcy, Edwarda VII, odbyła się w sierpniu roku 1902. Brytyjscy monarchowie koron nosili jednak wtedy sporo, we wrześniu A. D. 1902 rozpoczęły się zatem przygotowania do koronacji króla na cesarza Indii.

A co z poborowymi?

Częściowej ani nawet pełnej mobilizacji, nikt 120 lat temu nie ogłaszał. Władze niemieckie przeprowadziły zwyczajny pobór do wojska, zaś ci, którzy zignorowali wezwanie, stanęli przed sądem. Jak informowała toruńska prasa, każdy został skazany na 160 marek grzywny, bądź 32 dni aresztu. Sporo. W tym samym czasie niejaki Olszewski ze Złotorii wydzierżawił rybołówstwo na Wiśle od toruńskiego mostu do Korzeńca. Rocznie miał za ten przywilej płacić 450 marek.

Gdzie szukać skrzynki na listy?

We wrześniu 1902 roku toruński urząd pocztowy ogłosił, że rozwiesi na terenie miasta osiem nowych skrzynek na listy. Nie wiemy, gdzie dokładnie miały się one pojawić, jednak cieszymy się, że przy okazji możemy pokazać zdjęcie zrobione na początku XX wieku na Moście Paulińskim. To prawdziwy skarb z Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, widać na nim m.in. piękną skrzynkę na listy. Poza skrzynkami, toruńska poczta miała również wprowadzić skrytki pocztowe, albo coś w rodzaju paczkomatu. W każdym razie gazety informowały, że dzięki temu klienci będą mogli odbierać przesyłki o każdej porze, również wtedy, gdy urząd będzie zamknięty.

Cóż tam działo się natomiast w świecie rozrywki?

„Nader zajmujące widowisko zapowiedziano na poniedziałek wieczór w „Muzeum” - donosiła na początku września „Gazeta Toruńska”. - Pan Lachowski de Berghof wraz ze swą żoną i córką daje przedstawienie prestydygitatorskie i magiczne. Z licznych sprawozdań gazet niemieckich przekonywamy się, że przedstawienia te godne są widzenia. Szczególnie sześcioletnia jasnowidząca córeczka państwa Lachowskich budzi ogólny podziw. Seminaryum psychologiczne uniwersytetu berlińskiego uznało popisy niezwykłe jako nadzwyczaj zadziwiające i budzące także interes dla nauki. Wobec niskiej opłaty za wstęp spodziewać się można, że publiczność zbierze się bardzo licznie”.

Co napisał marszałek Piłsudski na kartce podanej jasnowidzowi?

Magia pod dachem Towarzystwa Naukowego? Owszem. Przedstawienie się bardzo udało. Sala była wypełniona po brzegi, a największe wrażenie zrobiła na widzach sześcioletnia córka artystów, która stojąc na scenie z zawiązanymi oczami, mówiła, jakie przedmioty podawali widzowie odwróconemu do niej plecami ojcu, czytała napisy na wręczanych mu monetach itp. Publiczność reagowała na to z zachwytem, nagradzając dziewczynkę gromkimi brawami. W sumie jednak było to tylko takie magiczne przedszkole. Przypomnijmy, że Stefan Ossowiecki, najsłynniejszy jasnowidz II RP, został zaproszony do marszałka Piłsudskiego. Miał tam m.in. przeczytać kartkę, którą marszałek podał mu w zalakowanej kopercie. Ossowiecki spojrzał na nią z zakłopotaniem i odpowiedział:

- Panie marszałku, proszę wybaczyć, ale sam pan chciał: pocałuj mnie w d…

Po pokazie sztuk magicznych, w drugiej połowie września 1902 roku, kierownictwo Muzeum zorganizowało zabawę taneczną. Zaproszeni na nią zostali wszyscy, poza żołnierzami. W sumie trudno się dziwić, podczas tego typu imprez często iskrzyło. W tym samym czasie przed toruńskim sądem wojskowym stawał podoficer i kilku żołnierzy z toruńskiego garnizonu, którzy bawili się w rudackiej gospodzie. Doszło tam do kłótni między podoficerem i pewnym murarzem. Jeden pan drugiego popchnął. Żołnierz znalazł się na środku sali otoczony bojowo nastawionymi cywilami. Gdy dostał w głowę rzuconą przez kogoś butelką po wodzie mineralnej, dobył pałasza, zaś na odgłos brzęczącej stali pospieszyli mu z pomocą podkomendni. Bitwę przerwała interwencja żandarmerii. Ranni zostali opatrzeni, zaś wojskowych sąd uniewinnił, ponieważ działali w obronie własnej.

Polecamy

W połowie września A. D. 1902 roku toruńska rada miasta postanowiła zaciągnąć półtora miliona marek pożyczki na budowę Portu Drzewnego. Droga do niego była jeszcze daleka, jednak potrzeba była paląca. Nawet dosłownie, transportowane rzeką drewno było bowiem gromadzone pod murami miasta i dość często podpalane. 120 lat temu groźny pożar wybuchł w składzie ulokowanym przed Bramą Klasztorną. Na szczęście ogień udało się opanować, zanim rozprzestrzenił się poza skład.

Dlaczego żandarm zatrzymał podróżujących parowcem Rosjan?

Wisłą płynęły nie tylko tratwy. Rzeka była bardzo ruchliwym szlakiem komunikacyjnym i chociaż granica przecinała ją pod Silnem, gdzie zresztą znajdowała się pruska komora graniczna, to kontrole najwyraźniej były prowadzone również w Toruniu.

„Wczoraj wieczorem zaaresztował żandarm rewidujący paszporty na przybyłem z Królestwa parowcu dwóch Rosyan z lepszego stanu, którzy mieli paszporty niedostatecznie zatwierdzone przez władze” - informowała „Gazeta Toruńska” w połowie września.

Przy koszarach ułańskich odbyła się aukcja na konie z demobilu. Trzydzieści starszych wierzchowców rozeszło się na pniu, najtańsze kosztowały 240 marek. Ile takich rumaków mógł kupić pewien wdowiec, który 120 lat temu umieścił w toruńskiej prasie następujące ogłoszenie?

„Wdowiec bez dzieci, zdrów, dobry katolik i Polak, pruski poddany posiadający ładny dom, 6000 marek wartości i 7500 marek gotówki złożonej w banku poszukuje towarzyszki życia. Ładnej wdówki z majątkiem 5000 marek, albo panienki w latach bez dzieci (ale nie z rudemi włosami). Wdowy do 55 lat, albo panienki lat 31 – 35 najdłużej do 1 października roku bieżącego zechcą się zgłosić bez fotografii, albo jeśli można z fotografią. Nadesłać jak najprędzej Poste Restante Thorn pod IAB 600”.

Polecamy

Kojarzenie majątków było wtedy czymś powszechnym. Kilka miesięcy wcześniej w „Gazecie Toruńskiej” pojawiło się na przykład ogłoszenie matrymonialne napisane nieco nieskładnie w taki sposób, że wynikało z niego, iż ogłoszeniodawca najchętniej by się ożenił z karczmą.

Ile fabryk pierników działało w Toruniu w 1902 roku?

Wszystkiego najlepszego wszystkim nowym parom. Niech ich majątki się mnożą, a życie płynie mlekiem i miodem, oraz niech pachnie piernikami. We wrześniu A. D. 1902 w Toruniu pojawiło się nowe źródło tych woni.

„Pierniki toruńskie wyrabiały do tej pory, obok różnych mniejszych piekarń, dwie wielkie fabryki. Teraz powstała trzecia fabryka, której właścicielem jest pan Land – czytamy w naszym przewodniku po Toruniu sprzed wielu lat. - Z nadesłanych nam prób przekonaliśmy się, że nowa fabryka wypieka najrozmaitsze pierniki”.

Dwie fabryki już wtedy istniejące to oczywiście zakład Weesego przy Strumykowej oraz fabryka Thomasów przy Rynku Nowomiejskim. Nowa wytwórnia powstała przy Łaziennej 6. Albert Land reklamował je jako toruńskie specjały – katarzynki, bruczki, placuszki, lauszki i wszelkie inne znane pierniki ze znakiem ochronnym Kopernik. Ciekawe, bardzo ciekawe…

Polecamy

„Gazeta Toruńska” pod wodzą pani Marianny i Jana Brejskich wkraczała w ostatni kwartał 1902 roku. Praktycznie przez cały wrzesień prowadziła bardzo aktywną kampanię promocyjną. Prenumeratorzy mogli liczyć na to, że w razie nieszczęśliwego wypadku redakcja wypłaci ich rodzinom 150 marek. Ci, którzy zdobyli nowych prenumeratorów, mieli otrzymać książki. W ostatnich dniach września w redakcji przy ul. Mostowej można było otrzymać gazetę za darmo, zaś przedostatni numer wrześniowy trafił do prenumeratorów w wersji podwójnej. Dodatkowy egzemplarz każdy miał wręczyć sąsiadowi bądź znajomemu, który jeszcze prenumeraty nie posiadał.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Co groziło poborowym, którzy zignorowali wezwanie i nie poszli w kamasze? - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie