Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Lekcja prawdy. Paweł Siennicki o nowym numerze "Naszej Historii"

Czytaj dalej
Paweł Siennicki

Lekcja prawdy. Paweł Siennicki o nowym numerze "Naszej Historii"

Paweł Siennicki

Nawet najtrudniejsze sprawy są do przyjęcia. Ba, może płynąć z nich dobro, o ile tylko staramy się dążyć do prawdy.

Obejrzałem „Wołyń”, film Wojtka Smarzowskiego poświęcony zbrodni wołyńskiej, zamordowaniu przez Ukraińców kilkudziesięciu tysięcy Polaków. I żaden polski film mnie tak nie zdruzgotał, wtłoczył w kinowy fotel, wręcz znokautował. To wielkie kino, moim zdaniem najlepszy film, jaki powstał w wolnej Polsce. Ale nie o sztuce filmowej chcę tutaj napisać.

Film oglądałem na specjalnym przedpremierowym pokazie, który producenci zorganizowali dla ludzi reprezentujących różne profesje, wspólnym mianownikiem było z pewnością to, że wszyscy mają jakiś udział w kształtowaniu opinii publicznej. Dziennikarze, ale też historycy, ludzie profesjonalnie zajmujący się polityką zagraniczną, doradcy. Reprezentujący byłych i obecnych rządzących, z lewicy i prawicy. Skąd ten ekumenizm? Producenci, zapewne obawiając się przyjęcia tego filmu, reakcji na niego w Polsce czy na Ukrainie, postanowili jeszcze przed premierą zapobiec użyciu tego filmu jako narzędzia w walce politycznej.

I ci wszyscy ludzie, niezależnie od swoich poglądów, sympatii, po projekcji filmu powiedzieli: to film prawdziwy. Jednym podobał się obraz Smarzowskiego bardziej, innym mniej, niektórym w ogóle, ale wszyscy zobaczyli w nim szukanie i dążenie do prawdy. Niezwykłe doświadczenie. Wręcz wyzwalające. Dawno nie widziałem tak wielu rzeczy strasznych, trudnych i bolesnych, a jednak to wszystko przyjąłem, pogodziłem się, bo również czułem, że jest w tym dążenie do prawdy.

Oto prawdziwa lekcja.

Nie chciałbym reklamować filmu Smarzowskiego, wyróbcie sobie Państwo sami opinię, najlepiej oglądając ten obraz. Chciałbym po prostu bardzo mocno podkreślić, że nawet trudne sprawy, trudne doświadczenia są do przyjęcia, ba, może płynąć z nich dobro, o ile staramy się dążyć do prawdy. Trzeba ukazywać złożoność spraw, szukać okoliczności łagodzących, ale przede wszystkim zachowywać uczciwość.

Dlatego jestem przekonany, że inaczej byłby oceniany bohater naszego okładkowego tekstu Lech Wałęsa, gdyby oprócz tego, że nosi w klapie Matkę Bożą, miał w sobie trochę więcej pokory własnej i jeszcze więcej uczciwości. Bo problem z Wałęsą polega właśnie na tym, że nie wiemy, co w jego historii jest prawdziwe. Tak oto historia, która jest przecież wielka, bo to niezwykła opowieść o człowieku, ma tak wielką skazę i fałsz. Dlatego Andrzej Wajda zrobił słabiutki film o Wałęsie, bo chciał pokazać pomnik, a nie prawdę. Paradoksalnie dziś prawda o Lechu Wałęsie to dramat człowieka, który nie potrafi się przyznać do prawdy o samym sobie. Stąd te tak żałośnie brzmiące wyjaśnienia legendy Solidarności przy okazji odnalezionych dokumentów z „szafy Kiszczaka”. Może to cały Wałęsa, raz na „tak”, później na „nie”. Bohater, ale tak bardzo zdewaluowany.

To, co piszę o szukaniu prawdy, powinno nam wszystkim towarzyszyć. Właśnie też, a może przede wszystkim w pisaniu czy mówieniu o naszej historii. Polska może być dumna ze swojej historii, losy Polaków są również fascynujące, o czym sam przekonuję się co miesiąc, przygotowując dla Państwa kolejne wydanie „Naszej Historii”. Staramy się za każdym razem pokazać je uczciwie, prawdziwie.

Polska była niejednokrotnie krzywdzona przez używanie wobec nas kalk, uproszczeń, a często wręcz kłamstw. Takich choćby jak pisanie o „polskich obozach zagłady” w odniesieniu do niemieckich obozów koncentracyjnych. Niemniej bardzo chciałbym, abyśmy potrafili również zmierzyć się z własnymi bolesnymi epizodami w historii, właśnie w duchu prawdy. I mam ochotę na koniec powtórzyć, za Blaise’em Pascalem:

„Prawda jest dziś tak zaciemniana, a kłamstwo tak ugruntowane, że o ile się nie kocha prawdy, niepodobna jej znać”.

Kochajmy zatem prawdę.

Paweł Siennicki, redaktor naczelny "Polska the Times"
Twitter: @pawelsiennicki

Sprawdź, o czym przeczytasz w nowym numerze "Naszej Historii":

Thatcher. Premier prostych prawd

Obecna premier Theresa May jest drugą kobietą, która stoi na czele brytyjskiego rządu. Musi się zmierzyć z mitem swojej wielkiej poprzedniczki Margaret Thatcher. Czytaj cały artykuł...

Córka Stalina. Swietłana wolała, aby jej ojciec był stolarzem

Swietłana Alliłujewa była ukochanym dzieckiem ojca, ale na niewiele jej się to zdało. Jej życie było pasmem problemów, dramatów i złych wyborów - od najmłodszych lat do śmierci. Czytaj cały artykuł...

Najlepszy film o Bondzie? Ranking „The Times”

Nie było łatwo, rywalizacja była bardzo zacięta, ale ostateczne decyzje zapadły. Już wiemy, który film o przygodach agenta 007 był najlepszy, a który najgorszy. Ranking „The Times”. Czytaj cały artykuł...

Paweł Siennicki
NAC Absolwenci kursu oficerskiego przeprowadzonego przez sowieckich instruktorów. W środkowym rzędzie, pierwszy z lewej, Antoni Chrost.

Dobry dywersant i kiepski ubek. Polak, który zainspirował Hemingwaya

Wszystko wskazuje na to, że fanatyczny polski komunista był pierwowzorem postaci Roberta Jordana z „Komu bije dzwon”. Oto nietuzinkowy życiorys Antoniego Chrosta. Czytaj cały artykuł...

Październik 1956. Chruszczow bardziej skuteczny niż czołgi

Jesienią 1956 r. Polska była miejscem radzieckiej interwencji - to fakt bezsporny. Historycy spekulują jednak, kto ostatecznie stał za decyzją o nagłym wstrzymaniu inwazji: Gomułka, Chruszczow, a może komunistyczne Chiny towarzysza Mao? Czytaj cały artykuł...

Miejskie legendy. Dlaczego tak chętnie w nie wierzymy?

Kiedyś straszono dzieci czarną wołgą. Z czasem stała się ona czarną karetką. A dziś czarnym BMW. Pojawiały się pogłoski o rozdawaniu zatrutej gumy do żucia albo cukierków z domieszką LSD. Czytaj cały artykuł...

Paweł Siennicki
Malarski Jan/Narodowe Archiwum Cyfrowe Władysław Grabowski (z lewej) podczas przedstawienia w Teatrze Letnim.

Dziwacy, oryginałowie, niebieskie ptaki przedwojennej Warszawy

Bez Gałczyńskiego, Irzykowskiego, Grabowskiego czy Karpińskiego Warszawa straciłaby klimat. I to mimo że ci barwni artyści byli niekiedy absolutnie nie do zniesienia. Czytaj cały artykuł...

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Naszej Historii.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Naszej Historii
  • codzienne e-wydanie Naszej Historii
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Paweł Siennicki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.