Rzeka płynąca z prądem - opowieść Krzysztofa Chmielnika

Krzysztof Chmielnik
fot. Archiwum

Zanim przedstawimy napędzane wodą elektrownie leżące na Nysie Łużyckiej, trzeba opisać sposób wykorzystywania wody do produkcji energii elektrycznej, a jest ich zasadniczo dwa. Pierwszy, najbardziej chyba oczywisty, to przegrodzenie nurtu rzeki tamą, spiętrzenie wody tak aby podnieść ją na wyższy poziom, a następnie skierowanie jej na turbiny sprzężone z generatorami. Ten sposób powoduje dwa ważne skutki. Po pierwsze zamyka rzekę dla żeglugi i wymusza zbudowanie systemu kanałów i śluz, aby żegluga mogła ominąć tamę. Po drugie zatrzymana przez tamę woda gromadzi się w zbiorniku. I aby taki mógł powstać, w licznych wypadkach, należy zalać znajdujące się w górnym biegu miejscowości. To rzecz jasna generuje koszty, które zrekompensowane muszą być wielkością korzyści wynikających z produkcji energii elektrycznej. Tym samym metoda ta opłacalna i realizowana na dużych rzekach napędzających duże elektrownie.

Istnieje też drugi sposób wykorzystywania energii wody, praktykowany i bardzo popularny w napędzaniu młynów energią niewielkich nawet cieków wodnych. Sposób ten polega na wykorzystywaniu spadku nurtu. Wiadomo, że wraz z biegiem nurtu obniża się poziom wody. Zatem korzystając z naturalnej różnicy poziomów, obok głównego nurtu rzeczki kopie się kanał i na tym kanale, nie blokując żeglowności rzeki, buduje się jaz i elektrownię. Na Nysie Łużyckiej właśnie większość elektrowni tak pomyślano. Tylko elektrownia W Gubinie przegradza koryto.

Tramwajem przez most
Dlatego od Gubina wypada zacząć historię wodnych elektrowni na Nysie Łużyckiej. Bo jest z nich największa. A przy okazji będzie o tramwajach. Gubin bowiem, jako jedno z czterech lubuskich miast (Gorzów Wielkopolski, Słubice, Gubin, Kostrzyn) szczycił się tramwajami. I to jeszcze przed pierwszą wojną światową. Można się domyślać, że do obecnego Lubuskiego idea energii elektrycznej zapewne dotarła z Berlina, ówczesnego centrum europejskiego rozwoju technologii elektrycznej. Tu przecież swoje wielkie zakłady zbudował Siemens. Nic zatem dziwnego, że gubińscy mieszczanie pragnęli także elektryfikować miasto. Tym bardziej, że w 1898 roku zaczęto rozprawiać w pobliskim Cottbus o budowie elektrowni, która miała zasilać w prąd tamtejszą sieć tramwajową (wówczas konną) oraz samo miasto. Cottbus liczyło wówczas 40 tys mieszkańców, zatem Guben, liczące 36 tysięcy, nie chciało pozostać w tyle. Działała w nim wielka fabryka kapeluszy oraz fabryki włókiennicze a ambitni rajcy miejscy uważali Gubin za Manchester Wschodu.

Decyzję o budowie linii tramwajowej podjęto już w 1899 roku. Gubińskie tramwaje miała zasilać zbudowana na Nysie Łużyckiej elektrownia. Budową i eksploatacją zajęła się specjalnie powołana do tego spółka Elektrizitäts-AG (EAG). Najpierw zbudowano i uruchomiono elektrownię wodną. Nastąpiło to 20 grudnia 1903. Równolegle budowano linię tramwajową. 16 lutego następnego roku ruszyły tramwaje. Posprawdzano, co miano sprawdzić i regularna komunikacja tramwajowa ruszyła 24 lutego. Łączna moc elektrowni na Nysie wyniosła 1000 kW. W porównaniu z mocą przeciętniej siłowni wiatrowej to doprawdy niewiele. Mocy elektrowni dostarczały 4 turbozespoły napędzane turbinami Francis’a, generujące prądu stały o napięciu 220 V.

Linia tramwajowa miała długość 2,44 km a rozstaw szyn wynosił 1 m. Łączyła ona dworzec kolejowy z centrum miasta znajdującym się wówczas w okolicach katedry. Kursowało po niej nawet 8 tramwajów z częstotliwością 8 na godzinę w godzinach szczytu. Bilet kosztował 10 fenigów. W 1913 r. firma EAG wydzieliła część komunikacyjną i powstała spółka Straßenbahn Guben GmbH, w której miasto w 1928 roku objęło udziały w wysokości 50,37 procent kapitału. Mieszkańcy Guben postulowali wydłużenie linii, ale wybuch wojny w 1914 roku nie sprzyjał takim inwestycjom. Po wojnie nastąpił kryzys gospodarczy, który nie ominął gubińskiej komunikacji tramwajowej. Mimo pokonania kolejnych przeszkód, nastąpił zmierzch tramwajów w mieście. Śmiertelny dla komunikacji elektrycznej okazał się rachunek ekonomiczny. Tramwajowy prestiż okazał się zbyt kosztowny i 8 czerwca 1938 roku podjęto decyzję, o całkowitym zastąpieniu tramwajów autobusami. Nie bez znaczenie było zapewne i to, że elektrownia miała ograniczone możliwości i gubinianie woleli używać prądu do innych celów, niż do napędzania tramwajów. Gubińska komunikacja przestawiła się zatem na autobusy. W 1939 po mieście jeździło 18 autobusów na sześciu liniach miejskich i podmiejskich. W międzyczasie, bo w 1927 roku elektrownię zmodernizowano. Zastąpiono stary turbozespół nowym, a elektrownia przestawiła się na wytwarzanie prądu zmiennego.

Wojenna spuścizna
Elektrownia w Gubinie powiązana jest z mostem, który przebiega przez tamę spiętrzającą wodę na rzece. W ostatniej fazie II Wojny Światowej, w 1945 r,. most został zburzony. Wybuch uszkodził jaz piętrzący wodę i nastąpiło wyłączenie elektrowni z eksploatacji. Odbudowa nastąpiła dopiero w 1957 r. Kolejna modernizacja miała miejsce w latach siedemdziesiątych. Od tego czasu elektrownia Gubin wyposażona jest w trzy turbiny Kaplana. Wykorzystując średni spad wody wynoszący 4,5 m, produkuje średnio w roku 4600 MWh energii elektrycznej. Obecnie elektrownia należy do Zespołu Elektrowni Wodnych Dychów.

W podzielonym granicą mieście, powojenne życie nie wróciło do normy. Nie ma już w Guben fabryki kapeluszy i nie produkuje się tu żadnych tkanin. Po tramwajach niewiele śladów zostało. Most przez Nysę nie dudni pod kołami tramwajów regularnie wożących pasażerów od dworca do katedry. W Gubinie w miejscu starej zabudowy, puste place zabudowane przypadkowymi budynkami, pośród których odnaleźć można te pamiętające gubińskie tramwaje. Dzisiaj jedynie uważny obserwator dostrzeże kilka metrów szyny tramwajowej wśród brukowej kostki na placu przed katedrą, gdzie kiedyś było centrum starego Gubina, czyli rynek. Warto ten zabytek wyeksponować, aby mieszkańcy mieli namacalny dowód, że kiedyś w mieście były tramwaje.

Inne elektrownie z tradycjami
O pozostałych elektrowniach na Nysie Łużyckiej niewiele wiadomo. Z racji wieku zasługują na więcej naszej uwagi. Powstały w okolicach 1905 roku. Do tych starych elektrowni należą elektrownie w Przysiece, Zielsku i Zasiekach. Spotkał je wszystkie ten sam wojenny, a właściwie powojenny los. Zostały zdewastowane i latami stały bezczynne.

Zacznijmy od elektrowni Przysieka. Znajduje się w pobliżu Dąbrowy Łużyckiej w powiecie żarskim, ale bliższa jej terytorialnie jest miejscowość Pechern po niemieckiej stronie. Widniejącej na starych mapach wsi Jamnitz, przy której zbudowano elektrownię, dzisiaj już nie ma. Napis na starej mapie „Hammerschenke” wskazuje, że pierwotnie była tam kuźnia. Inny napis „Schiesst” dotyczy zapewne istniejącej tam strzelnicy. Być może kuźnia w Jamnitz wytwarzała jakąś broń strzelecką i miałaby tradycję sięgającą Wettynów. Elektrownia należy do przepływowych, zlokalizowana jest na prawym brzegu Nysy Łużyckiej przy jazie zasuwowo-zastawkowym o świetle 43 m. Wybudowana została w 1905 r. Po zniszczeniach wojennych elektrownię odbudowano i ponownie uruchomiono w 1962 r. Kolejna modernizacja przeprowadzona została w latach 2003 - 2004. Moc zainstalowana wynosi 1,38 MW.

Idąc w dół biegu Nysy, kolejną elektrownią jest elektrownia Zielsko. Elektrownia zlokalizowana została w miejscowości Siedlec. Jednak jej nazwa bardziej kojarzy się nazwą miejscowości Zelz znajdującej się na lewym brzegu Nysy. Elektrownię uruchomiono w 1905 roku. Jej wyposażenie stanowiły dwie turbiny wodne firmy Amme Giessecke oraz niskoobrotowe generatory napędzane przekładniami z zębami drewnianymi. W trakcie przebudowy w latach 20 ubiegłego wieku zamontowano dodatkowo turbinę typu Kaplana firmy J. M.Voith, zwiększając znaczniemoc elektrowni. W roku 2002 przystąpiono do kolejnej modernizacji dotychczasowej turbiny Voith oraz montażu nowoczesnych turbin o łącznej mocy 859 kW.

Trzecią z elektrowni zbudowanych w 1905 roku jest elektrownia Zasieki w pobliżu miejscowości Brożek niedaleko Zasiek. Elektrownię i jaz zasuwowo-zastawkowy wybudowano w 1905 r. W chwili przejęcia elektrowni przez Zespół Elektrowni Wodnych Dychów jedna z dwóch turbin była już trwale nieczynna, natomiast dyspozycyjność drugiej była bardzo niska. I znowu jak przy okazji innych elektrowni nie ma zbyt wielu danych. Modernizację elektrowni rozpoczęto w roku 1994. Wymieniono wszystkie urządzenia zarówno w budynku elektrowni jak i w rozdzielni. Moc zainstalowana - 0,82 MW.

Kończąc, zachęcam do skorzystania z mapy Googli i prześledzenia biegu Nysy Łużyckiej. Ja to zrobiłem. Polecam.

OPOWIEŚCI KRZYSZTOFA CHMIELNIKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

OnePlus

OnePlus 10T 5G 16/256GB Czarny

3 381,33 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 12 Pro 128GB Grafitowy Graphite

4 149,00 zł

kup najtaniej

Xiaomi

Xiaomi 12 5G 8/128GB Szary

2 499,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Pro Max 128GB Mocny Grafit

5 569,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Mini 128GB Alpejska zieleń

3 290,00 zł

kup najtaniej

Motorola

Motorola G62 4/128GB Szary

895,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Nocna bitwa nad Dnieprem. Batalion Terror stoczył bój z Rosjanami

Materiał oryginalny: Rzeka płynąca z prądem - opowieść Krzysztofa Chmielnika - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie