Zabawy chłopca w gruzach spalonego miasta

Edmund Flisikowski jako sześciolatek. Gdańskim zwyczajem było robienie na pamiątkę rozpoczęcia nauki w szkole zdjęć z tutą słodyczy Fot. zbiory E. Flisikowskiego Edmund Flisikowski jako sześciolatek. Gdańskim zwyczajem było robienie na pamiątkę rozpoczęcia nauki w szkole zdjęć z tutą słodyczy

Niełatwo było być Polakiem w Wolnym Mieście Gdańsku, ale i po wojnie nie mieli oni łatwego życia. Przekonał się o tym Edmund Flisikowski

Dla Edmunda Flisikowskie-go życie jest nieustanną wędrówką przez Gdańsk. Przed wojną przemierzał miasto drobnym, dziecięcym krokiem od domu przy Podwalu Staromiejskim do szkoły przy ulicy Ułańskiej. Na emeryturze, od lat 90., służył turystom jako przewodnik. Jego oprowadzanie upodobali sobie szczególnie goście z Niemiec. Dla nich pan Edmund był bowiem łącznikiem z miastem Danzig, które musieli opuścić w roku 1945. A że rolę cicerona pełnił Polak…

Pozostało jeszcze 93% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.