Neptun zatonął w Prypeci

Tomasz Kapica
Tak wyglądał holownik ratowniczy zbudowany w Koźlu
Tak wyglądał holownik ratowniczy zbudowany w Koźlu Tomasz Kapica
Udostępnij:
Tylnokołowiec zbudowany w niemieckim Koźlu służył w polskim wojsku

W Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni można znaleźć ekspozycję dotyczącą polskiego rzecznego holownika „Neptun”, który został zbudowany w Koźlu w 1911 roku.

W książkach dotyczących historii Kędzierzyna-Koźla jest niewiele informacji dotyczących przemysłu stoczniowego na dawnej ziemi ko­zielskiej, choć ten z pewnością musiał istnieć po wybudowaniu Kanału Kłodnickiego (ukoń­czono go w 1822 roku), a także koziel­skiego portu, oddanego do użytku na początku XX wieku.

Napędzało go 35 koni mechanicznych

Wspomniany holownik miał być zbudowany w stoczni Kaiser Wilhelm Wehrt. Jego pełna wyporność wynosiła 48 ton. Miał długość 25 metrów i napęd o mocy 35 koni mechanicznych. Był to tzw. „tylnokołowiec”, czyli statek napędzany kołem łopatkowym częściowo zanurzanym w wodzie na rufie.

Taki typ napędu był stosowany przede wszystkim na jednostkach pływających po śródlądziu. Kozielski tylnokołowiec mógł rozwijać prędkość do 12 kilometrów na godzinę. Załoga liczyła od 7 do 12 osób.

Po przegranej przez Niemcy pierwszej wojnie światowej część flotylli tego kraju trafiła do Polski w ramach reparacji wojennych, tak właśnie stało się z opisywanym statkiem. Najpierw nazwano go „Matejko”, ale szybko przechrzczono na „Neptuna”.

Wcielono go do Flotylli Pińskiej. Operowała ona na tzw. morzu pińskim, tj. w dorzeczu Prypeci z głównymi rzekami: Prypeć, Pina, Strumień na terenie dzisiejszej Białorusi. Flotylla brała udział m.in. w wojnie polsko-bolszewickiej. O „Neptunie” wiadomo że miał uzbrojenie, na które składało się działko 37 milimetrowe oraz jeden ciężki karabin maszynowy, kaliber 7,92 mm. Obok funkcji holownika ratowniczego spełniał również funkcje bazy oddziału maskowania flotylli w Pińsku.

Smutny koniec
„Neptun” zatonął w wyniku samozatopienia na Prypeci spowodowanego inwazją Armii Czerwonej z 17 września 1939 roku na ówczesną wschodnią Polskę. W sumie na dno Polacy posłali kilkadziesiąt swoich statków, w tym holowniki, kanonierki, trałowce, a nawet okręt szpitalny.

Rosjanie byli bardzo niezadowoleni, że takie łupy nie wpadły w ich ręce i podjęli próbę wydobycia statków z dna. Częściowo im się to udało, nie ma jednak informacji, czy Neptun służył potem w marynarce Armii Czerwonej.

Tomasz Kapica
Korzystałem z materiałów Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie