Powstańcy warszawscy ze Śląska ran nie żałują

Justyna Przybytek
Widzieli śmierć z bliska, pamiętają powstańczy szlak. Dziś spisują wspomnienia, by pamięć ocalała
Widzieli śmierć z bliska, pamiętają powstańczy szlak. Dziś spisują wspomnienia, by pamięć ocalała arken.freehost.pl
Udostępnij:
Po drugiej wojnie światowej na Śląsk trafiła grupa prawie 200 powstańców warszawskich. Tu się osiedlili, założyli rodziny, pracowali i trwali na warcie, aby pamięć o powstańcach pogrzebanych w gruzach Warszawy nie zginęła.

Z roku na rok jest ich jednak coraz mniej. Telefony przed dzisiejszą rocznicą odebrała zaledwie garstka, wiele numerów jest już nieaktualnych, część połączeń zamiast rozmową, kończyła się składaniem kondolencji.

Danusia z listy poległych

- Tak jest każdego roku, umiera po kilka osób. Niestety, my się już na ostatnią wartę szykujemy - przyznaje Danuta Olbrych, dziś 86-latka, a 69 lat temu sanitariuszka i jak było trzeba, także łączniczka na Mokotowie z pułku Baszta. - Pseudonim Danusia - dodaje pani Danuta.

We wtorek wieczorem wyjechała na uroczyste obchody powstania warszawskiego do stolicy. Z wnuczką, która jej towarzyszy, odwiedzą właśnie Mokotów. To tu pani Danuta w 1944 roku obchodziła 18. urodziny.

- Nie było mowy o świętowaniu, były inne rzeczy - wspomina. Te inne pamięta do dziś, w snach wracają najgorsze sceny. - Na Alejach Niepodległości postrzelone zostały dwie koleżanki. Nie mogliśmy ich ściągnąć ani podbiec. Ostrzał był bez przerwy. Najgorsze, że umarły z upływu krwi - opowiada.

Dziś pani Danuta mieszka w katowickich Bogucicach, ma troje dzieci, pięcioro wnuków i czworo prawnuków. Nie miałaby ich, gdyby pod koniec powstania zeszła z siostrą do kanałów.

- Taki był rozkaz: kanałami na Śródmieście. Przed zejściem usłyszałyśmy, że na dole jest chaos, bo wchodzą też cywile. Siostra nalegała, żeby wrócić do rodziców. Poszłyśmy - wspomina wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat. To była słuszna decyzja. - Dziewczyna, która była z nami i zeszła, już z kanałów nie wyszła.

Koledzy myśleli, że Danusia też nie przeszła do Śródmieścia. Trafiła na listę poległych w powstaniu. Tymczasem była w obozie dla cywilów. - Wszyscy już dawno wiedzą, że to błąd, ale i tak moje nazwisko jest na pomniku na Powązkach. Córka żartuje, że już pomnik mam z głowy - śmieje się kobieta.

Po wojnie ukończyła szkołę pielęgniarską i otrzymała nakaz pracy najpierw w Białymstoku, tam poznała męża i razem wyjechali na Śląsk.

Janusz, zjedz chociaż obiad do końca

W 1947 r. do Katowic wrócił Janusz Nikodemski, pseudonim Kmicic. Wrócił na "stare śmieci", tu się urodził i stąd w 1940 r. wysiedlili go wraz z rodziną Niemcy. Nikodemscy zamieszkali w Warszawie. Trzy lata później 15-letni Janusz wstąpił do konspiracji.

- Rodzice nic nie wiedzieli. Dowiedzieli się na krótko przed powstaniem. Do domu przybiegł kolega i powiedział, że alarm jest. W południe to było, akurat obiad jedliśmy. Wstałem i pobiegłem, mama tylko za mną krzyczała: Janusz, przynajmniej obiad zjedz - opowiada.

W oddziale, który walczył na Starym Mieście, a potem kanałami przeszedł do Śródmieścia, było czterech tak młodych jak Janusz Nikodemski chłopców. - Mieliśmy mądrego dowódcę. Na początku nas nie puszczał na niebezpieczne akcje. Dopiero gdy już nie miał nas kto ochraniać, pełniliśmy normalną służbę. Z tej czwórki przeżyło nas dwóch - wspomina.

Najpierw nosili meldunki, potem dostali broń do ręki.

- Nie czułem strachu. Nie, 16-latek nie zdaje sobie sprawy z wielu rzeczy. Bałbym się pewnie, gdybym siedział gdzieś w piwnicy i czekał, czy bomba w nas nie trafi, a jak się pędziło na barykady, to człowiek nie myślał o strachu - opowiada.

W powstaniu zginęło 80 proc. jego oddziału. - Szczęśliwie nawet nie zostałem draśnięty, dwa razy tylko lekko przysypany - mówi.

Po kapitulacji trafił do obozu jenieckiego, a stąd do armii Andersa. - To nie był stracony czas, te lata odcisnęły piętno, ale stracone nie są. Jestem bogatszy o te wszystkie doświadczenia - ocenia po latach.

Pamięć ulotna, słów brak

Maria Dembek jeszcze do niedawna była przewodniczącą katowickiego koła Związku Powstańców Warszawskich. Jest po dwóch poważnych operacjach.

- Wie pani, ja już teraz nie mam pamięci, a nawet jak obrazy wracają, to nie mam słów, żeby opowiadać - usprawiedliwiała się, wyraźnie wzruszona 93-letnia pani Maria.

W salonie w jej mieszkaniu w katowickiej Koszutce ozdób jest niewiele. Dwie są najważniejsze: tablica z orderami oraz szabla z wygrawerowaną dedykacją "Za zasługi dla Rzeczypospolitej".

Przed operacją pani Maria podyktowała swoje wspomnienia opiekunce. - Żeby coś po mnie zostało - tłumaczy.

Do Armii Krajowej wciągnął ją brat jeszcze w 1940 roku. Cztery lata później Maria Dembek była łączniczką między Warszawą a "terenem". - W czasie powstania robiłam wszystko - mówi krótko. Pod jego koniec dostała odznaczenie drużynowego starszego sierżanta. - Po kapitulacji przeszłam do Ożarowa, gdzie mój oddział dostał przydział do obozu - wspomina.

Bo ja jestem powstanka!

Wspomnienie gehenny obozów ma większość powstańców. Na przykład ciężko ranna wtedy Zofia Książek-Bregułowa, dziś 93-latka. Jej świat skończył się 5 września 1944 r. Tego dnia pocisk artyleryjski eksplodował przed nią i ranił ją w nogi, klatkę piersiową, głowę i oczy. Straciła wzrok.

- Żałować? A co było do żałowania? Przecież ja w tym powstaniu nie byłam prywatnie, to była wojna - komentuje.

Do Warszawy przyjechała z Kielc w 1939 r. na studia aktorskie. Rodzice nie chcieli puścić, bo wojna wisiała już w powietrzu. Naukę ukończyła na tajnych kompletach krótko przed wybuchem powstania. Po wyzwoleniu obozu w Oberlangen, wyjechała do szpitala w Edynburgu. Odzyskała 2 proc. wzroku w jednym oku i poznała męża. Aktorką wbrew wszystkim została, z czasem także poetką. Mieszka w Katowicach, ale...

- Ja wciąż jestem tam, w Warszawie. I ciągle jestem powstanka warszawska - dodaje.

Nieustannie na warcie.

Poznaj Tajemnice Państwa Podziemnego:
"Tajemnice Państwa Podziemnego" to dokumentalny serial historyczny wyprodukowany przez Polska Press Grupę we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Patronem medialnym jest miesięcznik "Nasza Historia".

Tajemnice Państwa Podziemnego - wydanie specjalne Naszej Historii

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Powstańcy warszawscy ze Śląska ran nie żałują - Dziennik Zachodni

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

!!!!
won
l
lus
nadajesz sie do rycia w ziemii
w
wieszych meneli nie ma
Polacy wprowadzili wam menele kultur
d
dowgird
debilu do szkoly
p
po co
Po co ? chyba rozgrabić nasz haimat i cegły wywieź do wsi warszawa.Jest tera wolność ,czymu niy wrocajom do siebie,bo to wszystko polskie plotki o ich bogactwie.Miyszkali w sutrynach i piwnicach,żebrali zamiast sie wzinc za robota to jak przyjecgali na ŚLONSK i wygonili prawowitych miyszkanców z ich kamienic to potym kozy tzrymali na balkonie,wyngiel w wannie a kartofle płukali w muszli klozetowej
777
z GLificki POlSKI śWiniarni?.
G
GLIWICZANIN
Nie "Ślązaków" - a tylko grupy zwanej szlezjerami.
Kiedy wreszcie do was dotrze, że szlezjerskie kszifdy i hemimatowy bełkot obchodzą Polskę i Polaków mniej niż zeszłoroczny śnieg? To naprawdę jest takie trudne do zrozumienia?
,
w Powstaniu Warszawskim wzięło udział wielu mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego !
M
Mam tego dośc
Czy Wy Polacy,nie zauważyliście że ta polonizacja spalila na panewce? Że nie jestescie akceptowalni dla Ślązaków? Że jesteście elementem obcym w naszym ciele? Że dłuższe toczenie takiego stanu rzeczy może wywolac alergię? Jeżeli to juz nie nastąpiło?
J
Jesteś
przykladem na głupotę większości tego spoleczeństwa. Nim jeszcze raz spłodzisz takie bzdury,zastanów się nad tym jaki sens miało wpędzanie cywilną ludnośc w takie somounicestwienie. to wola o pomstę do nieba, a Wy robicie z tego tragedię narodową na wlasne żądanie.
C
Chrisraf
jakoby chodzilo o Slazakow, ktorzy walczyli po stronie powstancow w Warszawie?

Kilka godzin temu wytknalem Panu profesorowi Wozniczce przyslowiowe pomylenia z poplataniem, co do "powstanczych" Slazakow. Te artykuly ukazuja sie dzisiaj jak grzyby po deszczu. Nastepnemu redaktorowi udowodnilem, gdzie "scial" "swoja" prace i "przystroil" wydarzenia. Aczkolwiek Pani artykul nie jest zly, mija sie Pani kompletnie z tematem. W szkole dostawalo sie za to "pale"...
j
jack
Chwała Wam!- za bohaterstwo i odwagę w obronie Polski ,która nie chciała się poddać władzy niemieckiej a głównie sowieckiej..Pamiętamy!!
P
Parasol
Elita rzadzaca dala DYLA z kasa do Londynu i Balowala a LUDNOSC cywilna i grupa NAIWNYCH Powstancow walczyla z Wiatrakami i ginela za ojczyzne!!!! Ale Jaka???????
G
Gość
trochę wysoka cena za to, że kilku spryciarzy chciało pokazać Stalinowi kto tu gospodarz. Nie wiedzieli z kim mają do czynienia?
Więcej informacji na stronie głównej Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie