Odra, sprawa polityczna - felieton Krzysztofa Chmielnika

Krzysztof Chmielnik
Od czasu ubiegłorocznej katastrofy ekologicznej, będącej splotem czynników tak naturalnych jak i antropogenicznych, Odra i wszystko co z nią związane wpłynęła na polityczne pole bitwy, na którym Niemcy za pomocą polskiego zaciągu grają rzeką troszcząc się o dziewiczość jej ekologicznego stanu. Pora więc, aby nabrać dystansu do politycznych emocji i mieć choć trochę szacunku do faktów.

Zacznijmy od graniczności. Odra zaczyna się w Czechach, a na terenie Polski ma długość 742 kilometry i dopiero od ujścia do niej Nysy Łużyckiej staje się rzeką graniczną. Jako graniczna mija Słubice i Kostrzyn. Po 162 kilometrach główne koryto Odry odrywa się od Niemiec i znów staje się polską rzeką wewnętrzną. Choć można się upierać, że jej zachodnia odnoga jeszcze dalej przez niecałe 20km płynie wzdłuż polsko-niemieckiej granicy. Do morza Odra uchodzi trzema odnogami: Dziwną, Świną i Piana. Żadna z odnóg nie jest granicą.

Tak o Odrze pisze Długosz:
„Druga Odra, jakby odzierająca, że w biegu bystrym łupy z pól i lasów z sobą unosi. U pisarzy łacińskich zwana jest Guttalus. Źródło jej blisko miasteczka Odry; wpada zaś do wielkiego jeziora czterema ujściami: pierwszém pod wsią Świnią, drugiém pod wsią Dziwnem, trzeciém u wsi Piany, czwartém pod miasteczkiem Wołgoszczem (Volgosth). Wybiwszy się wreszcie z jeziora, wązkiém korytem u miasteczka Strzałmit (Stralsund) wpada do oceanu czyli Sarmackiego morza.”

Jak widać, albo Odra płynęła inaczej jak dzisiaj, albo mapy jakie miał mistrz Jan, nie były dokładne. Wieś Piana to dzisiejsze Peenemunde, Świnia, to Świnoujście a Wołogoszcz, to Volgast.

Polityczne znaczenie Odry jako arterii komunikacyjnej i handlowej gwałtownie zwiększyło się od czasów zajęcia Śląska przez Prusy w 1740 roku. Polityka Prus, opierających swój rozwój na militarnym rozboju, potrzebowała silnej gospodarki, którą mogłyby finansować militarne apetyty. Śląsk zatem był dla Prus łakomym gospodarczym kąskiem w ich militarystycznej koncepcji. Po aneksji Ślaska Odra stała się niejako kręgosłupem gospodarki Pruskiej.

Wcześniej śląskie kupiectwo korzystało z Odry jako szlaku wodnego prowadzącego do portu w Szczecinie. Terytorialnie Odra płynęła wszak przez habsburski Śląsk, pruską Brandenburgię i szwedzkie Pomorze Zachodnie. I zgodnie z ówczesną pragmatyką, od kupców poszczególni władcy pobierali opłaty celne. Do tego dochodziły prawa składu miast leżących nad rzeką. Prawo składu, to przywilej nakładający na przepływających rzeką kupców obowiązek wystawienie na lokalnym rynku wiezionych towarów. I co oczywiste, owe cła i przywileje miast, stanowiły koszt, który zmniejszał konkurencyjność i psuł zyski. Odra zatem była rzeką biznesowo „podzieloną”. W średniowieczu, o czym warto pamiętać, miasta miały swoistą autonomię, w ramach której miały swoje niezależne od państwa dochody. Wrocław, Frankfurt, Szczecin, dzięki dochodom z handlu rozwijały się. Frankfurt nad Odrą założony przez Henryka Brodatego miał prawo składu już w roku 1253. Zatem każdy kto wiózł towary Odrą lub przekraczał we Frankfurcie Odrę, zatrzymywał się w mieście, handlował i płacił stosowne cło. Prawem składu od 1274 władał Wrocław, co dotyczyło również transportu rzeką. Szczecin zyskał prawo składu w roku 1283, a leżący w dolnym odcinku Odry Gartz w 1398 roku. Sytuacja ta generowała istotne koszty dla kupców, ale dla nadodrzańskich miast była źródłem znacznych zysków. I tak długo jak miasta nadodrzańskie leżały na terenie rozmaitych organizmów politycznych, życie rozwiązywało pojawiające się konflikty, które wraz z rozwojem gospodarczym i rosnącą rolą wielkich właścicieli ziemskich, z wolna stawały się coraz bardziej polityczne. Rozwiązywaniu sporów związanych z Odrą warto poświęcić oddzielny tekst.

Oś gospodarczego rozwoju
W wyniku podboju Ślaska przez Prusy, Odra w całości, tej żeglownej, znalazła się w jednym organizmie państwowym. Partykularne lokalne interesy stały się dla państwa pruskiego przeszkodą i zostały przez władcę Prus zanegowane. Miasta nie mogły być jak wcześniej konkurencją dla dochodów władcy. Ale zmusiło to Fryderyka do opracowania spójnej koncepcji rozwoju handlu, a tym samym zwiększenia zysków w oparciu o ten szlak wodny. Ponieważ Szczecin już od 1720 roku był pruski, to do tego portu zgodnie z państwową koncepcją miały płynąc towary z podbitych terenów i przynosić zyski Prusom. Trzeba było zatem zachęcić lub wymusić na kupcach, aby Odrą do Szczecina płynęło jak najwięcej dóbr. Nie Wisłą, nie Łabą, ale Odrą. Nastąpiła unifikacja prawna i pomniejszenie praw finansowych leżących nad Odrą miast. W1718 roku pruski król Fryderyk Wilhelm I ograniczył, mimo protestów, szczecińskie prawo składu wobec kupców pruskich. Po latach sporów w 1750 roku zniesiono prawo składu Frankfurtu, a w styczniu 1752 roku prawo składu stracił Szczecin. Dla zwiększenia zysków należało zapewnić Odrze „sprawność” komunikacyjną. Co prawda Austriacy zaczęli regulację koryta Odry, ale miało to na celu ochronę przed powodziami i pozyskanie nowych obszarów rolniczych. Chcieli nie tylko chronić przed powodzią i zyskać nowe tereny rolnicze, ale także poprawić warunki żeglugowe w okresach niskiego poziomu wody. Dla Habsburgów Odra nie miała większego znaczenia gospodarczego. Władcy Prus dostrzegli w Odrze źródło dochodów. Rzeka spajała podbite kraje i stała się osią gospodarczą państwa.

Naprawianie rzeki
Opracowano koncepcję prostowania, pogłębiania i skracania rzeki. Przewidziano budowę wałów i grobli, a także budowę ostróg. Zaplanowano usuwanie jazów i rozmaitych zapór wodnych, powstałych podczas klęsk żywiołowych. Wielkim przedsięwzięciem związanym z melioracją, regulacją i osadnictwem nadodrzańskim, było osuszenie i zagospodarowanie tzw. Oderbruchu (Łęgów Odrzańskich). Łęgi odrzańskie to podmokły obszar zalewowy rozciągający się na długości ok. 55 km, od miejscowości Lebus na południu, wzdłuż biegu Odry, po Hohensaaten (wysokość Cedyni) na północy. Po pewnych kłopotach i zmianach królewskich wizji, rozpoczęto pracę w terenie i przeprowadzono akcję kolonizacyjną. Powstała pierwsza nowa miejscowość Neulitzegöricke (Nowe Łysogórki). Osadzono w niej 36 rodzin, Koloniści pochodzili z Polski, Wirtembergii, Austrii i Harzu. Proces osadzania kolonistów był elementem polityki demograficznej Fryderyka II. Tylko Nowa Marchia podczas wojen straciła ponad 50 tys mieszkańców. Straty trzeba było uzupełnić odwołując się to etosu Prus jako państwa wolności religijnej, o czym przekonywali „naganiacze” Fryderyka rozsiani po całej Europie. Podobną akcję prowadzono u ujścia Warty do Odry, na obszarze Warthebruch, między Kostrzynem a Drezdenkiem. To jednak odrębny temat do omówienia.

W trakcie tych prac zlikwidowano na Odrze 8 jazów przegradzających nurt, a służących zapewne do napędzania młynów i kuźni. Jeden z takich jazów istniał na przykład w Bytomiu Odrzańskim. W dnie rzeki tkwiły także pnie po zniszczonych mostach. Przeszkodę stanowiły także liczne, niesione z prądem, zwalone w nurt drzewa.

Uporządkowanie przez królów Prus rzeki, podziwiał Stanisław Poniatowski, bratanek króla Stanisława Augusta. W dzienniku, we fragmentach poświęconych opisowi okolic Kostrzyna, zanotował:
„Z niego (Frankfurtu) jedzie się krajem pięknym do Kustryna, najwięcej nizinami urodzajnemi Odry. Gdzie tylko brzegi Odry są niskie, wszędzie są ubezpieczone od zalewów tamami, które się ciągną od wysokiego brzegu do wysokiego, podobnież drogi w takowych pozycjach są wysypane. Te tam i znaczna część nizin są osadzone licznemi wierzbami, które się co dwa lata obrzynają i tam się reperują ze skarbu królewskiego pod inspekcją komisariatu jedynie do tego wyznaczonego. W górę i w dół Odry, nie najdalej jej brzegów, ciągnie się z każdej strony linia magazenów prochowych gruntownie murowanych i dosyć od siebie oddalonych, zaś o ćwierć mile jest magazyn zbóż zajmujący kwadrat, którego każda strona ma około 500 łokci, to jest podzielona na cztery budowle, między któremi przejazd tylko wolny zostawiony jest. Zasypania są na trzy piętra prócz dolnego, w którym mąki w beczkach. Te zboże zwyczajnie przychodzi niemielone z Polski Wartą i bywa transportowane w różne strony”

Jeszcze jeden winny
Według historyków w wyniku prac melioracyjnych mających na celu „wyprostowanie” zakoli rzecznych i wciśnięciu rzeki za pomocą ostróg w węższe koryto, skrócono Odrę o 160-200 km.

To naprawianie Odry spowodowało przyspieszenie nurtu, a to z kolei zwiększyło transport dennych osadów z górnego biegu i powstanie płycizn w środkowym biegu rzeki. Płycizn, które stały się jednym z powodów ubiegłorocznej klęski ekologicznej. Zatem trzeba uznać, że Fryderyk II, także ma swój udział w tej katastrofie.

W następnej opowieści poświęconej Odrze, będzie o sporach jakie toczyli między sobą władcy i użytkownicy tej rzeki w czasach przed Pruską dominacją. To wielce ciekawa tematyka, pokazującą to, jak bardzo ważną dla społeczności żyjących nad Odrą była ta rzeka, której nazwa - Odra, Oder, Wodra, Viadrus, odbija się semantycznie w nazwach Drawy, Drwęcy, Obry.

Od czasu ubiegłorocznej katastrofy ekologicznej, będącej splotem czynników tak naturalnych jak i antropogenicznych, Odra i wszystko co z nią związane wpłynęła na polityczne pole bitwy, na którym Niemcy za pomocą polskiego zaciągu grają rzeką troszcząc się o dziewiczość jej ekologicznego stanu. Pora więc, aby nabrać dystansu do politycznych emocji i mieć choć trochę szacunku do faktów.

OPOWIEŚCI KRZYSZTOFA CHMIELNIKA

CZYTAJ CHMIELNIKA RZECZ O ANIELI KRZYWOŃ:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Katastrofa śmigłowca z prezydentem Iranu. Co dalej z tym krajem?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Odra, sprawa polityczna - felieton Krzysztofa Chmielnika - Gazeta Lubuska

Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia